Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nuve

Użytkownik
  • Postów

    213
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nuve

  1. nie poniewaz jestem cholernym leniem, wszystkie diagnozy lekarzy to wymysl, psychiatra to nie lekarz, to opinie moich rodzicow, co z tego ze mam nerwice lekowa, depresje i mase fobi spolecznych............ ciagle slyszle pieprzenie od nich o szkole i szkole, straszenie ze nie zdam to nie znajde nigdy zadnej pracy, mowienie z satysfakcja ze jeszcze bede plakal u nich na kolanach gdy nie zdam......... od lekarzy slysze ze powinnienem nie przejmowac sie szkola, matura, przyszlymi studiami tylko sie leczyc, ze powinniem miec wsparcie z strony rodziny.......... i co z tego, wracam w miare dobrym samopoczuciem od psychiatry/psychologa bo moge porozmawiac z kims przyjaznie domnie nastawionym przez godzine i wracam do tego gowna zwanego moim domem i tych ludzi co niszcza mi psychike od 3 lat..................................... po chuj ja zyje ? leki dobre, ale jak twierdza lekarze (bylem u 4) z taka atmosfera w domu nie maja prawa dzialac........ co ja mam robic ? klinika ? ale to oznacza zawalenie definitywne tego roku a nie sadze abym zebral sie za rok i znowu chodzil caly bity rok na lekcje........ eh, jedyne miejce w sumie gdzie moge sie wygadac... przepraszam za chaos w poscie........ pewnie, codo nauki, zbieram sie pare dni, ukladam plany nauki, zaczynam uczyc sie do poprawki semestru z matmy, do szkoly jakis lek przez dluzyszym wychodzeniemz domu uniemozliwia.,,,ale nauka, i przychodzi moment kiedy matka z ojcem wpadaja mowia ze jesli nie chodze do szkoly to mam wypierdalac do pracy, ze nie bede leniuchowal cale dnie, ze koniec wymyslania bzdur i tyle, nastepne zalamanie i tak w kolo macieju.. ja wiem ze to nie jest tak ze ja swity oni ok, wiem ze czesto jestem cholernie wulgarny, wiem ze czasami faktycznie czegos nie chce mi sie robic, ale na boga nigdy nie wykorzystywalem do tego moich aktualnych chorob, nigdy nie udawalem atakow, ale te oskarzenia o symulowanie, wymyslanie to mi ryje psychike........ lekarz mi mowil abym afobam bral tylko w razie mocnych atakow, ale po takich "sesjach" z rodzicami mam ataki prawie zawsze i boje sie ze w koncu sie uzalezenie od czegos bo sam sobie nie radze z tym, nie jestem silny psychicznie a od praktycznie 3 lat ciagle wmawia mi sie ze to ja jestem cholernym problemem w tej rodzinie..
  2. ocencie sami. do szkoly znowu nie poszedlem, jakies leki przed wychodzieniem cholernie mocne mam, rodzice mowia albo szkola albo praca, nie mam pieniedzy na psychologa ani psychiatre, nie zdam klasy jestem pewien na jakies 90%, jestem cholernym glupkiem i skoncze z wyksztalceniem podstawowym, ale jak twierdzi moje otoczenie jestem cholernym leniem i ubzduralem sobie wszystkie problemy aby sie wymigiwac od obowiazkow. jestem w desperacji, probuje pozyczyc od kogos z dalszej rodziny pieniadze na psychiatre i psychologa, i chyba zdecyduje sie na klinike nerwic bo ta atmosfera w domu mnie niszczy.....
  3. Witam to znowu ja po 2 tygodniej chyba nieobecnosci na forum. Ofc bezsennosc nadal mnie zabija ale teraz to sam zaczynam watpic... Jakies 15 minut temu probujac zasnac zaczelem myslec o zyciu -> kiedys umre na 100% I TO KONIEC, swiat bedzie sie nadal toczyc, nigdy sie nie powtorzy a ja juz nigdy nie bede istniec NIGDY, takiej paniki od tygodni nie doswiadczylem, odrazu co glupie bylo z mojej strony potrojna dawka afobamu.... Ja pierdziele, czy tez mysliscie o tym czasem ?! Jak reagujecie na to, jak walczycie z tym ?! bo to jest prawdziwe -> smierc nasza, nie jest choroba i tego sie nie wyleczy i jest nieunikniona!! To mnie lamie, przepraszam za balagan wypowiedzi ale musze to wyrzucic z siebie, help ((( nie jestem osoba wierzaca, agnostyk jestem ale to nie pomaga w takich sytuacjach :/ mam 18 lat ale juz czuje sie jakbym stracil cale zycie i juz mysle tylko o mojej smierci czy to normalne?!
×