nie poniewaz jestem cholernym leniem, wszystkie diagnozy lekarzy to wymysl, psychiatra to nie lekarz, to opinie moich rodzicow, co z tego ze mam nerwice lekowa, depresje i mase fobi spolecznych............ ciagle slyszle pieprzenie od nich o szkole i szkole, straszenie ze nie zdam to nie znajde nigdy zadnej pracy, mowienie z satysfakcja ze jeszcze bede plakal u nich na kolanach gdy nie zdam......... od lekarzy slysze ze powinnienem nie przejmowac sie szkola, matura, przyszlymi studiami tylko sie leczyc, ze powinniem miec wsparcie z strony rodziny.......... i co z tego, wracam w miare dobrym samopoczuciem od psychiatry/psychologa bo moge porozmawiac z kims przyjaznie domnie nastawionym przez godzine i wracam do tego gowna zwanego moim domem i tych ludzi co niszcza mi psychike od 3 lat..................................... po chuj ja zyje ? leki dobre, ale jak twierdza lekarze (bylem u 4) z taka atmosfera w domu nie maja prawa dzialac........ co ja mam robic ? klinika ? ale to oznacza zawalenie definitywne tego roku a nie sadze abym zebral sie za rok i znowu chodzil caly bity rok na lekcje........ eh, jedyne miejce w sumie gdzie moge sie wygadac... przepraszam za chaos w poscie........
pewnie, codo nauki, zbieram sie pare dni, ukladam plany nauki, zaczynam uczyc sie do poprawki semestru z matmy, do szkoly jakis lek przez dluzyszym wychodzeniemz domu uniemozliwia.,,,ale nauka, i przychodzi moment kiedy matka z ojcem wpadaja mowia ze jesli nie chodze do szkoly to mam wypierdalac do pracy, ze nie bede leniuchowal cale dnie, ze koniec wymyslania bzdur i tyle, nastepne zalamanie i tak w kolo macieju..
ja wiem ze to nie jest tak ze ja swity oni ok, wiem ze czesto jestem cholernie wulgarny, wiem ze czasami faktycznie czegos nie chce mi sie robic, ale na boga nigdy nie wykorzystywalem do tego moich aktualnych chorob, nigdy nie udawalem atakow, ale te oskarzenia o symulowanie, wymyslanie to mi ryje psychike........ lekarz mi mowil abym afobam bral tylko w razie mocnych atakow, ale po takich "sesjach" z rodzicami mam ataki prawie zawsze i boje sie ze w koncu sie uzalezenie od czegos bo sam sobie nie radze z tym, nie jestem silny psychicznie a od praktycznie 3 lat ciagle wmawia mi sie ze to ja jestem cholernym problemem w tej rodzinie..