To mi przypomniało jak w liceum ludzie mnie brali za "ważniaka" którego nic nie rusza, a ja po prostu nosiłem maskę bo bałem się okazywać jakiekolwiek uczucia. Wszyscy myśleli że uważam się za pępek świata a ja czułem się jak gówno.
Saraid, tak by się wydawało nie? Ale od tego typu myśli też się można, może nie uzależnić ale polubić je. Mi było dobrze paradoksalnie z moimi myślami samobójczymi bo czułem że mam ostateczną broń w walce z beznadzieją mojego życia. I że w razie czego jej użyję.
Marcin20.04, wiadomo to spore przeżycie i musisz odreagować. Ale nie warto się załamywać. Zresztą jeśli czujesz potrzebę się wyryczeć to po prostu to zrób :)
Ale skoro nie ma straty w osobach to jak się ma nie martwić tym w czym jest strata czyli samochodem?
Uogólniając pytanie: jak nam się przydarza coś złego to mamy się tym nie martwić bo mogło być gorzej?
klarunia, nie każda "jazda" to choroba. Ja czasem w lustrze widzę siebie jako fajnego faceta a czasem jako beznadziejnego, nie znaczy że na coś choruję.
"Ogarnij się" to jak dla mnie mówią ludzie którzy nie wiedzą o czym mówią. To tak jakby ktoś powiedział że ma problem a ktoś inny odpowiedział "to go napraw". No super rada :)
ee że co? Zeus to miał z 40+ córek, z czego 3 do 9 było muzami (w zależności od źródła). Wszystkie muzy były córkami Mnemosyne i było ich 9. Skąd ta 10a?