CichoCiemny
Użytkownik-
Postów
878 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez CichoCiemny
-
ehh, cały świat ochujał
-
Mad_Scientist, właśnie, dualizm, umknęło mi to określenie. W sumie stany przejściowe, czyli neutralne, są w pewien sposób najciekawsze, ale jednocześnie najtrudniej jest je określić, "czy to już 1 czy jeszcze 0?" Na myśli mi tu przyszedł stan zauroczenia druga osobą, bo ni to przyjaźń, tylko coś więcej, ale chyba jeszcze nie miłość. -- Wt, 18 paź 2011, 14:21 -- I tym optymistycznym akcentem idę zapaść w stan największej psychodelii znanej człowiekowi, zwanej... snem Miłego dnia, tylko nie nawalcie znowu 20-stu stron do wieczora, jak w innych tematach tego typu
-
Właśnie też chciałem przytoczyć to samo porównanie. Jeżeli ktoś jest całe życie trzeźwy to nie wie jak wygląda ten stan odurzenia i na odwrót (chociaż to akurat niewykonalne, ale przyjmijmy takie założenie), tak samo jak jest głód i najedzenie, ciepło i zimno, dobro i zło... każdy stan ma swoje przeciwieństwo, bez którego nie mógłby być w ogóle zdefiniowany. -- Wt, 18 paź 2011, 14:08 -- Znam bardzo wiele osób z ciężkim dzieciństwem, które wyrosły na bardzo szczęśliwych ludzi, więc nie uogólniaj, że złe dzieciństwo musi oznaczać całe życie spieprzone. Tak samo, jak ktoś miał zajebiście za dzieciaka to też wcale nie oznacza, że wyrośnie na człowieka bez zmartwień i problemów, bo tak naprawdę każdy ma swoje problemy i "nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani". A społeczeństwo niepotrzebnie wymyśla coraz więcej chorób, żeby zaszufladkować każdego jak się da, zamiast dać ludziom żyć w spokoju. -- Wt, 18 paź 2011, 14:10 -- Zbychu77, poczucie szczęścia to także przezwyciężenie własnych problemów, czy chociażby zrealizowanie postawionych sobie celów. Szczęście dla każdego może po prostu oznaczać zupełnie co innego. A odnośnie definicji to patrz wyżej, bo to tak naprawdę bardzo prosta zasada zero-jedynkowa -- Wt, 18 paź 2011, 14:13 -- tahela,
-
shinobi, nie zgodzę się, filozof wcale nie chce być dresem, jeżeli by chciał to by po prostu nim był, a chce być kimś więcej, kimś kto może kiedyś przekazać komuś swoją wiedzę, czy przemyślenia. Poza tym, już wyżej doszliśmy do tego, że życie to także szczęście, do którego warto dążyć, więc nie tylko cierpienie, z resztą bez cierpienia nie wiedzielibyśmy co to szczęście i na odwrót, więc te dwa stany się wzajemnie uzupełniają tworząc jedną całość, zwaną... życiem. Tak przynajmniej ja to widzę. -- Wt, 18 paź 2011, 13:05 -- tahela, a mi brakuje tego, że nie poprawiasz literówek w swoich postach -- Wt, 18 paź 2011, 13:09 -- Mad_Scientist, jakby to było Inso to dałbym Ci SOG-a za tamtego posta o dresach
-
shinobi, to smutne życie prowadzisz, ale jeżeli jesteś z tego powodu szczęśliwy to dobrze.
-
Noopii, nie, dla mnie po prostu już to forum jest nudne, nic personalnego samara22, dobrego dnia
-
Noopii, lepiej o pogodę, przynajmniej jakiś konkretny temat
-
Noopii, ostatnio zawsze jak wbijam tu o tej porze to widzę ciągle to samo pytanie zadawane przez Ciebie -- Wt, 18 paź 2011, 04:39 -- namiestnik, "jak na razie nie jest źle, ja na razie nie jest źle (...), ale nie ważne jest jak spadasz, tylko jak lądujesz"
-
Kieruj się sercem, bo umysłem i tak nie jesteś w stanie pojąć wszystkiego, zawsze pozostaną pytania bez odpowiedzi. Nic dodać, nic ująć. Niestety ludzie bardzo często zazdroszczą innym tego szczęścia i próbują na siłę ich zmieniać, żeby stali się tacy jak inni. I to powoduje ciągłe konflikty międzyludzkie, które zakończą się dopiero po śmierci.
-
nigdy nie jesteś sam
-
Lisek 7.x , czasami testuję różnego rodzaju jego modyfikacje (np. Iceweasel). No i czasami lynx/links2 w terminalu
-
No to dobrze, gorzej będzie jak ssri odstawisz i zaczną się problemy, ale oczywiście nie życzę Ci tego, bo i tak wszystko jest kwestią pracy nad sobą, substancje psychoaktywne to tylko pewnego rodzaju "maska" dla problemów. -- Pn, 17 paź 2011, 10:45 -- Ja mam akurat odwrotnie, po kannabinoidach (tylko niektórych odmianach MJ i niektórych syntetykach) czuję się zajebiście i mogę dużo lepiej funkcjonować, wyłącza mi się nerwica natręctw w znacznym stopniu, zwiększa mi się chęć kontaktu z ludźmi, za to po lekach jest tylko gorzej, chyba że mam ochotę się po prostu naćpać i zrelaksować, ale do tego też wolę MJ. -- Pn, 17 paź 2011, 10:47 -- Duże znaczenie ma placebo, czyli jeżeli ktoś bardzo wierzy, że leki mu pomogą to ma na to dużą szansę i odwrotnie. To samo jest z psychoterapią i wszystkimi innymi drogami.
-
shinobi, trawa działa na innej zasadzie, na inne receptory, ale też oczywiście może być przyczyną różnych problemów, jeżeli jest nadużywana. Chociaż ciągle jest łagodniejsza dla organizmu, jeżeli chodzi o jej metabolity. Ja chciałem po prostu zwrócić uwagę na problem "leków", które tak naprawdę nigdy nie powinny zostać wprowadzone do masowego użytku jako "lek" na depresje, a na pewno nie w taki sposób.
-
L:), nie chodzi mi o zespół serotoninowy, tylko o zmiany w mózgu spowodowane długotrwałym braniem tego typu substancji. Z resztą w wielu przypadkach takie "leki" mogą powodować zupełnie odwrotne działanie, właśnie chociażby depresje, czy myśli samobójcze (poczytaj sobie o przebiegu "testowania" fluoksetyny i jakie afery były z tym związane, polecam książkę "Skutek uboczny śmierć" itp), dlatego lekarze najczęściej miksują je z benzo, bo same w sobie powodują dużo więcej skutków ubocznych. A im więcej się w siebie pakuje chemii tym bardziej wątroba i cały organizm na tym tracą. I głowa też. -- Pn, 17 paź 2011, 09:18 -- Taki mix lepiej zastąpić jakąś dobrą, leczniczą odmianą marihuany, działa dużo łagodniej i bezpieczniej dla organizmu i przy tym może skutecznie zastępować leki.
-
buka, no i jeszcze do tego ssri brane regularnie, które skutecznie rozwalają układ serotoninowy w głowie
-
#include int main() { printf("goodbye, dad\n"); return 0; } I znowu choroba, smutne
-
Mad_Scientist, no właśnie nie wiem, ale w sumie różni ludzi chodzą po tym świecie i różnie mogą reagować na różne "objawy" -- Cz, 13 paź 2011, 19:28 -- W tym dokumencie co oglądałem (edit poprzedniego posta) właśnie były dokładnie takie przypadki o jakich piszesz i nie wyglądało to za ciekawie. U niektórych dzieci diagnozowano takie zaburzenia praktycznie po urodzeniu, bo np. dziecko spało z otwartymi oczyma (sic!), albo prawie w ogóle nie spało, albo ciągle płakało, itd. -- Cz, 13 paź 2011, 19:30 -- iza800, to co piszesz o wyścigu szczurów też jest właśnie niebezpieczne, zawsze powtarzam, że "przerost ambicji" to nic dobrego.
-
Że co? Możesz rozwinąć, bardziej precyzyjnie? Chyba nie chodzi Ci o faszerowanie się prochami będąc w ciąży? -- Cz, 13 paź 2011, 19:22 -- Ostatnio obejrzałem sobie jakiś dokument o zaburzeniach typu Bipolar u Amerykańskich dzieci, u wielu rodzin potwierdzało się dziedziczenie genetyczne. Najgorsze jest to, że ich rodzice faszerowali je "lekami", która tak naprawdę mają więcej skutków ubocznych, a zmiany długofalowe mogą być dla tych dzieci katastrofalne, po prostu są jak króliki doświadczalne. MARIAN1967, nie zawsze "złe" dzieciństwo wpływa na takie zaburzenia.
-
telewizja kłamie, Internet to jedyne pewne źródło informacji
-
no bo Kononowicz zostaje premierem, nie słyszeliście?
-
niestety nie było żadnej rozmowy... nie będzie już niczego
-
[videoyoutube=S9zkWoQ-bxU][/videoyoutube] jebłem
-
Dzięki, jeszcze to nic pewnego, no ale może coś się uda. Trzymajcie się, dobrej nocy.
-
Ja bym został, ale może mi się wreszcie uda załatwić jakąś pracę, więc chcę się chociaż trochę wyspać.
-
w sumie ja zaraz lecę oglądać Dextera, bo się niedawno zaczął 6 sezon, a później spać, bo na 10 rano mam gdzieś być. więc też się powoli zbieram.