byłam dziś świadkiem w przychodni jak pani doktór przyjmowała przedstawiciela firmy medycznej. Ja nie zostałam wpuszczona do gabinetu, bo już było po godzinach przyjęć, ale przedstawiciel tak, po czym jak wyszli z gabinetu byłam świadkiem jak pan wręczył pani PARASOLKĘ w eleganckim pudełku, a ta pani doktór się przed nim rozpływała - "ach jaka piękna" - przecież taka parasolka kosztuje 10 zł made in china po prostu mi się NIEDOBRZE zrobiło, czy naszym leczeniem rządzą panowie, którzy rozdają parasolki czy też inne gadżety? Obciach i żenada