Skocz do zawartości
Nerwica.com

chojrakowa

Użytkownik
  • Postów

    7 765
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez chojrakowa

  1. Jak u siebie mówicie... lepiej nie ; ) Ale miło mi naprawdę, że ktokolwiek się do mnie odezwał, to wiele dla mnie znaczy.
  2. Nie wiem, gdzie to powinno być, po części pisałam o swoich odczuciach w czesci o lekach, ale chciałabymn rozwinąc temat i poradzić sie was w tej kwestii więc... Zacząć by należało od tego, że moje problemy zaczęły się od ed. Anoreksja - leczenie, którego nie rozumiałam i nie chciałam, i które przedwcześnie zakończyłam zaskutkowało przemianą choroby w bulimie z ogromna depresją. I tak mam w 'papierach'. Ale ostatnio czuję się marnie, marnije niż zwykle. Wszystko jest mi obojętne, boję się panicznie wszelkuich ruchów. Boję się zostać wykorzystana, boję się, że coś popsuję. Nie widze sensu brania udziału w czymkolwiek, robienia czegokolwiek. Odczuwam niepokój. Z jednej strony mam chęć schowac się i przeczekać to wszystko, a z drugiej nie mogę usiedzieć w miejscu. Nie chce mi się wychodzić z domu, wszyscy się na mnie patrzą. Patrza się na mnie i myślą sobie o mnie coś obrzydliwego, w końcu wyglądam okropnie, więc im się nie dziwie. Czegos ode mnie chcą, napewno niczego dobrego. Mam wrażenie, że na tym świecie jestem ja, dookoła mnie ogromne urwisko ogrodzone dźwiękoszczelną szybą i dopiero reszta świata. Niezauważam, niepoznaję ludzi, nieodrazu dociera do mnie to, co ktoś mówi. Wszystko biorę do siebie, bardzo łatwo mnie zranić. Wiele razy myslałam o samobójstwie, ale jestem beznadziejnym tchórzem więc nie mam nawet co myśleć, zreszta co to za róznica? Wymiotuję dla relaksu, nawet wodą, żeby mieć za co siebie neinawidzic. Nikomu nie ufam, niewiele mnie cieszy. Tak biorę leki. W środę mam wizytę u psychiatry i... i co ja mam jej powiedzieć? Bo znając życie, nie powiem nic. Czy to depresja? Jakieś zaburzenia lękowe? Co to jest, co we mnie siedzi....?
  3. Ja po miksie topomaxu z eliceą nie mam apetytu WO GÓ LE, ale to tez chyba kwestia organizmu.
  4. Feith, kiedy czytam twoje posty nie zadziwia mnie w nich obrzydzenia do swojej osoby, sa pełne ciepła i dojrzałości. Wydaje się, że rozumiesz terapię i chcesz wyzdrowieć. Ja przeszłam swoją terapię ekspresowo - bez cackania się, nie dbałam o siebie, jadłam na siłę, część wymiotowałam. I mam co mam. Najważniejszy jest spokój ducha, duch jest chory, ale przy odrobinie wytrwałości go uleczysz. Wiem, co to jest anoreksja, to lęk i panika przeszywane cienkimi nitkami złudnej dumy - jeśli masz ochotę pogadać - zapraszam na pw. Wierzę w ciebie kochanie, myślę, że jesteś na dobrej drodze.
  5. chojrakowa

    Nawroty

    Myślę, że ed jest nieśmiertelne. Do mnie też powraca, czas się chyba... pogodzić?
  6. chojrakowa

    Topomax + Elicea

    Na co...? Dobre pytanie. Najpierw było ED. Problem a tym, że leczyłam się z niego nie dlatego, że chciałam, ale dlatego, bo było mi strasznie szkoda mamy, zawsze bałam się o wszystkich prócz siebie. Więc ed sobie drzemie, ostatnio przekfalifikowano mnie na bulimię no a w bulimii depresja. O lękach i reszcie cyrku z terapeutką nie rozmawiałam, nie ufam jej. Boże, wiem jak to brzmi, ale nie ufam njej, nie pomogła mi z ed, nie pomoże mi w niczym. Sama nie wiem, obawiam się, że czuję się coraz gorzej, a nie coraz lepiej.
  7. chojrakowa

    Topomax + Elicea

    Tematu podobnego do tego nie znalazłam, ale nei twaierdze, ze takowego napewno nie ma, mogłam przeoczyć, za co z góry przepraszam i proszę o skasowanie tej bzdury jeśli to powtórka. Do rzeczy. Chciałam się dowiedzieć czy ktoś z was przyjmował kobinację leków jak w temacie? (Elicea i Topomax) Ja dostałam jakiś czas temu takiego miksa, elicea 5mg, topomax 50mg i... czuję się co najmniej dziwnie. Brałam już rózne leki m.in. Zotral i Seronil (do maksymalnych dawek) ale albo ja się wykańczam psychicznie albo te leki to robią. Zrobiłam się nerwowa, płaczlia, lękliwa - ergo powróciły stare nawyki od których cały ambaras się zaczął czyli wymiotowanie, mimo że apetytu praktycznie nie mam. Są to antydepresanty, a ja mam ochotę schować się pod łóżko i umrzeć, po prostu zasnąć i przeczekać to wszystko, a jak całe życie jest takie jak teraz, to mogę sie nigdy nie obudzić. Mam wrażenie, że ludzie, WSZYSCY ludzie chcą mnie tylko wykorzystać, chcą dla mnie jak najgorzej, patrza się na mnie i śmieją się ze mniew duchu. Mam problem z formułowaniem zdań, wyglądam jakbym sobie przyćpała - lekko ograniczony kontakt ze światem, jeśli powtórzysz mi 10 razy, istnieje szansa, że zrozumiem. Nie potrafię się cieszyć, nie potrafię już nawet płakać, po prostu mi się nie chce, nie widzę sensu. Mam 17 lat - i tu pytanie - czy te leki nie powinny jakoś... pomóc? Biorę je ponad miesiąc, z tego co wiem one dość szybko zaczynają się wchłaniać i działać a ja nie czuję... nic. Rady, propozycje, kondolencje?
  8. Gdybym wierzyła w boga, modliłabym się za Ciebie, tylko kur wa nie wierze. Modliłabym się do czegokolwiek, ale w nic nie wierze. Kiepska sprawa. Podobno trzeba umieć podejmować ważne decyzje, ja nie umiem. Nie wiem, co mam napisać, pogratulować? *przytula ciepło* człowieku...
  9. Znowu rzygam dla relaksu, znowu mam ochotę sie schować. Dlaczego kiedy miałam okazję umrzeć z chudości nie zrobiłam tego?!
  10. chojrakowa

    ruda jestem, miło mi

    Cześć. Cześć i... no właśnie, na tym się zwykle u mnie kończy. Jeśli zostanę na dłużej pewnie się poznamy, właściwie, chyba nie mam nic ciekawego do opowiadania. Pomyślałam po prostu, że może właśnie w takim miejscu jak to znajdę kogoś, kto będzie wiedział co znaczy, jeśli mówię, że się boję, albo ,że coś mnie boli. Może się mylę, zobaczymy. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać, a pisanie czegokolwiek, byle tylko wypełnić pole mija się z celem. W każdym razie, miło mi was poznać.
×