Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
A czemu widzisz problem tylko w sobie? Może to z nią coś było nie tak. Skoro chciałeś poświęcić duuużo i nie wyszło, to co? Nie poświęciłeś jednak? Czy ona nie chciała.
-
To oczywiście prawda. Gdyby nie to przeświadczenie, to bym nie był z moją byłą 7 lat. I w sumie nadal chciałem być, byłem gotowy poświęcić duuużo, żeby ten związek uratować. No, ale może za mało było w nim uczucia, a za dużo wyboru. Nie mam pojęcia. Sam już nie wiem. Może nie wszystkim pisane bycie w takim związku jak ma @little angel. A może to kwestia innego mózgu.
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
Tak wyszedłeś Krzysiu, że będziesz gnił Ty wiesz w kim. Jesteś tchórzem i debilem. Idź się pokłoń Acerowi i Szczurowi, bo gówno możesz. No pokaż ku*wa co Ty bez nich możesz? Nic. Pozamykam Was w więzieniu i zostanie tylko Moon. -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
To nie jest zdrowe, wiesz? Warto doceniać to co się miało, ma i będzie mieć. Trzy cytaty dla Indora: 1. "Wszechświat nie inwestuje w tych, którzy nie wykorzystują tego, co już dostali." 2. "Wdzięczność za to, co masz, jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do przyciągania obfitości. Jeśli nie doceniasz tego, co już jest w twoim życiu, blokujesz przepływ nowego" 3. "Jeśli nie potrafisz cieszyć się z małych rzeczy, nie będziesz potrafił zarządzać wielkimi, więc świat ci ich nie powierzy" I już pomijając czy tak faktycznie jest (że "wszechświat" tym steruje). To dla własnego zdrowia psychicznego warto doceniać to na co się zapracowało lub otrzymało -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Lusesita Dolores odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Właśnie mi przedłużyli umowę od 1 stycznia. Także tego , no muszę ją polubić Jestem wdzięczna, że dopiero północ i jeszcze sobie pośpie 5 godzin. Łiiii -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Bo za nic nie jestem -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Nie wszędzie lubię. Nie napisałeś za co jesteś wdzięczny -
Oj chyba niedoprecyzowałem czegoś. Oddzielić trzeba znajomych, których lubię i którzy piją i z którymi nie mam problemu, od ogółu ludzi o który mi chodzi typu impreza firmowa, bar z większą ilością ludzi którzy też są dla mnie obcy itp. itd. Nie mówię o bliskich znajomych Zdecydowanie tak. Ale w mojej wiadomości bardziej miałem na myśli niekoniecznie "nasz wymarzony stolik"
-
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Ratunku, czemu masz jasne tło? -
Kwestia towarzystwa, IMO. Ja też praktycznie nie piję, ale z innych powodów (bo zwykle prowadzę, bo nie lubię taksówek, bo nie lubię stanu upojenia, bo mi się panika zaostrza w początkowym stadium, np. po pierwszym piwie). Jak ktoś nie potrafi tego uszanować to przestaje być miło. Ogólnie u mnie na imprezach na działce alkohol nie pełni głównej roli. Jak ktoś chce to sobie wypije piwo lub ile tam chce, nikomu nie zabraniam ani nie liczę (chociaż pijanych ludzi nie chcę, bo robią bydło, ale z takimi się nie zadaję), ale ten alkohol, jeśli w ogóle jest (bo zwykle go nie ma), to jest gdzieś obok. W centrum jest grill, karkóweczka, kiełbasa, szaszłyki, pieczone ziemniaczki, polędwiczki… Kwestia towarzystwa, IMO. Miałem taki okres picia – czasy studenckie, nigdy się nie uzależniłem ani nie miałem problemu z alkoholem, ale dużo wtedy imprezowałem. Jak zrobiłem prawko i przestałem pić (bo nie chciałem już dupy autobusami wozić), to nagle ci pijani ludzie zaczęli mnie wk…wiać, nie czułem się już dobrze w pubie, czy na imprezie, więc chodziłem coraz rzadziej i w końcu się to wszystko urwało. No i nie żałuję, bo trudno żeby znajomości oparte na wspólnym piciu alko utrzymały się, jak się przestaje pić alko. O albo sylwester, pije się bo trzeba. No a wcale przecież nie trzeba, jak się nie chce. I potem się wstaje normalnie rano bez kaca. Przepraszam, że to powiem, i nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale brzmi to jak strasznie patologiczne towarzystwo Czemu się z nimi zadajesz? Macie jakieś wspólne tematy?
-
To też daj fotę jak otworzysz xd
-
Dzięki. Już sam nie wiem czasem co jest prawdą. Jeśli uczucia mnie zwodzą, mózg mnie zwodzi. Wszystko mnie zwodzi. Dobranoc!
-
W zasadzie szef wraca w poniedziałek, więc teoretycznie nadal mam wolne… Ale już jest oczywiście pożar w burdelu i trzeba go gasić. O 21 do mnie piszą. To się doczekają… jutro o 9 zapraszam, po kawie, teraz zamczysko zamknięte.
-
Przez to, że przestałem pić już daaaawno temu, stało się dużo dobrego. Dużo też mnie ominęło. Bo na bombie zawsze była większa ochota gdzieś wyjść, coś porobić, wejść tam gdzie na trzeźwo wejść bym nie wszedł. Ogólnie spontanicznej energii było dużo wiecej. Ale ogólnie chodzi mi o to, że ja nie unikalem tych miejsc gdzie alkohol się pojawia. Czyli spotykam się z ze znajomymi, którzy piją (okazyjnie), zdarza mi się pójść do baru czy na disco, spotkania firmowe, rodzinne itp. I zawsze uważałem na to, żeby nie sprawiać wrażenia że uważam się za jakiegoś lepszego przez to że nie pije. A chodziłem też na tzw. "sober rave" czyli taka zamknięta impreza dla trzeźwych. Masz tam wszystko co na normalnej dyskotece oprócz alkoholu i dragów (to też dla trzeźwych od innych substancji). Ludzie którzy tam przychodzą to w dużej mierze ludzie po przejściach. I miałem wrażenie że dużo było takich buców, którzy mają "misje edukowania". Niektórzy trzeźwi alkoholicy są jak wrzody na dupie które tylko umoralniają i próbują wpływać na innych. Nie chciałem być taki. No i przechodząc do sedna. Ja staram się nikomu nie narzucać mojego podejścia do alkoholu, i nie czuje się lepszy przez to że nie pije. Więc nie umoralniam. Chcesz pic przy mnie? Nie ma problemu, jak potrzebujesz to nawet Ci poleje. Ale... Często (!!!) mam odczucie, że przez to, że nie pije to jestem traktowany jako gorszy Nie zawsze mówię prawdę dlaczego nie pije. Ale pytania są zawsze. Łatwiej mi mówić że jestem samochodem (co w 99% przypadków i tak jest prawdą). Na odpowiedź, że to nie twoja sprawa już zwykle zaczyna się przygotowywanie do walki kogutów. I słyszę zawsze, że no co Ty po co przyjechałeś samochodem skoro nie możesz się z nami napić. W wręcz "a jedno piwo to przecież możesz wypić" itp. itd. No i ta rozkmina kończy się tak, że ciężko jest rzucić alko nie tylko przez to co sami mamy w głowie. A jak już rzucisz to później musisz być przygotowany na wieczne odganianie się od ochlaptusow którym przeszkadza, że jesteś trzezwy. A coś ku pokrzepieniu tych którzy teraz dopiero próbują z tego wyjść: Po czasie to już nie ma różnicy czy nie pije kolejny miesiac, pół roku czy rok. Najgorzej przeżyć ten sam początek, żeby przyzwyczajenia i nawyki się w tym obszarze zresetowaly. Czujny jestem zawsze ale ogólnie to o alkoholu na co dzień się nie myśli. Także walczcie dzielnie
-
przecież nie oceniam, różnimy się, nie złość się już, życzę Ci lepszego dnia jutro
-
... wszelkie rozpraszacze wokół mogą dekoncentrować, a żeby to 'płynęło' trzeba chyba wejść w taki stan oderwania od świata zewnętrznego... nie zawsze jest to możliwe, i też chyba nie zawsze lektura na tyle ciekawa. : )
- Dzisiaj
-
Pierwszy dzień odhaczony i coraz bliżej do kolejnego wolnego : )
-
Sorry mam dziś gorszy dzień. Za dużo chyba czasu tu spędzam.
-
Tak, to był znak, że nie zostawia się coli w samochodzie, jak jest na dworze kilkanaście stopni na minusie, bo może zamarznąć.
-
Stare małżeństwo kocha się, i kocha, i 15 minut, i pół godziny, i 40 minut… I mąż mówi do żony: – Co, też nie możesz sobie nikogo wyobrazić?
-
Ja nawet nie będę wymieniać przerobionych leków, bo przerobiłam wszystko co się dało. Z wcześniej wspomnianych najlepiej sprawdził się u mnie lit (mimo, że nie mam CHAD), ale rozwalił tarczycę. Z tych, które na 100% się nie sprawdziły: escitalopram - prawdopodobne działanie kardiotoksyczne od razu po 2-3 dniach brania (odstawiony bez sprawdzania tego nawet w badaniach bo same objawy na to wskazywały), pregabalina - ewidentne działanie kardiotoksyczne potwierdzone przez psychiatrę i dwóch kardiologów, mimo że ja nic nie odczuwałam - wyszło przypadkiem, reboksetyna - to g*wno to powinni wycofać. Sama olanzapina czy kwetiapina nie robiły u mnie nic, rispolept - od razu hiperprolaktynemia, odstawiony przez to bardzo szybko, na arypiprazolu czułam się gorzej niż bez niego, z neuroleptyków chyba więcej nie pamiętam, żebym brała bo moja lekarka finalnie uznała, że w moim przypadku one przynoszą więcej szkody niż pożytku i od kilku lat były poza dostępnymi opcjami. Kiedyś chciałam od niej amisupiryd chyba, to mi powiedziała, że nawet mam dalej nie próbować bo nie dostanę (uzasadniła to oczywiście, ale dla tematu to nie istotne) W topce mojej i mojej lekarki od lat są sertralina i lamotrygina sertralinę uważa za lek stworzony jakby specjalnie dla mnie. Jak już nie było wiadomo co mi dać, to zawsze kończyło się powrotem do sertraliny i zawsze działała Z innych SSRI to ewentualnie paroksetyna, chociaż teraz nie ma zastosowania bo lęków wymagających pomocy farmakologicznej nie mam od dawna. Na citalopramie miałam jadłowstręt z SNRI: wenla - meh, duloksetyna - od biedy uszła, ale szału nie było. Wortioksetyna - działanie porównywalne do sertraliny, w tamtym czasie nie było sensu za nią przepłacać bo nie była refundowana wtedy, jak to samo działanie miałam 10x taniej. Bupropion spoko, gdyby nie nasilał bezsenności nakaz odstawienia przez lekarza od leczenia zab. snu. Brałam jeszcze inne ale na tyle krótko, że już ich nawet nie pamiętam.
-
Jak już zaczynałem Cię lubić, to mi forum obraziłeś. No wiesz co. Tak się nie robi. Jak to 2 lata. Przciez to szmat czasu. Wracając do poprzedniej strony to ja wiem o co Wam chodziło że facet widzi ale nie widzi. Tylko, że jeśli tak mówi to jest nieszczery. No przecież my biologicznie jednak mamy pewne wgrane programy które mniej lub bardziej działają tak samo. Są skrajności ale bez przesady. To by się kupy nie trzymało jeśli byłoby tak romantycznie jak byście chciały. Poza tym same biologicznie jestescie stworzone do odczuwania większej przyjemności z seksu niż facet. To chcecie mi powiedzieć, że też zawsze w związku myślicie tylko o tym jednym? To po co te wszystkie filmy, książki itp. których odbiorcami są głównie kobiety? Ejjj no nie zaklamujmy rzeczywistości. Można sobie marzyć o idealnym świecie, ale ja sugeruje się dostosować do tego realnego
-
Bo indyczek to teoretyk miłości. Ja dostrzegałem. I mi się tylko ciepło na sercu robiło, że do pięt nie dorastają tej, w której byłem zakochany Ale dostrzegałem, widziałem że są ładne, pociągające. No ale zakochanie zakochaniem, a miłość miłością. Indyczek teoretyk twierdzi, że miłość na pewnym etapie nie jest już tylko uczuciem, a staje się wyborem. Spoko, tu nie jest tak źle. Tu przynajmniej admini są normalni i sprawiedliwi (i nie włażę w dupę bo nie muszę Tak po prostu uważam). Są fora, gdzie są fajni userzy, a admini tacy tępi, że po prostu zostawiasz forum (z tymi userami, z którymi chciałbyś dalej mieć kontakt), bo już się dłużej nie da.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane