Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Relacja

Znaleziono 2 wyniki

  1. Od lat kiedy bylam dzieckiem mama miala swoje powody by mówic o mnie źle w rozmowie z moją siostrą. Ona tak sie zafiksowała na mnie negatywnie (zamiast mnie poznac osobiście), że do tej pory gdy mamy po 30 lat jest cięzko a teraz to ona-siostra ma zły wpływ na moją mame, która zrzuciła zło ze swoich bark i pragnie zyc szczesliwie ale boi sie sprzeciwić siostrze, która jest pełna władzy, i zaborcza zezłości się i juz każdy ma zrobic co ona chce, bardzo manipuluje. Przerzuca wychowanie dzieci na dziadków(moich rodziców) sama nie chce się nimi zająć, choć ma swoje mieszkanie, męża i obowiązki gotowanie pranie. Nie umie gotować i to ją boli, bo nie raz sie żaliła, że dzieci wołają że głodne a ona nie potrafi im mówic ze przeciez robi i nauczyc cierpliwości też. Lubi przyjeżdżac by tu nie robić nic na YT siedzieć i miec z głowy dzieci, zjeśc bo moja mama ugotuje, czy do koleżanek jedzie w gości. Moja mama może to widzi ale boi sie jej postawić. Tata daje wskazówki jej męzowi pełne troski co widzi co moga poprawić w wychowaniu, ale to na nic. Moja mama została chyba podbuntowana przyszła z wnukiem, który ledwo co jeszcze mówi mały jest i złoszcząc sie wypominała żę co ja robie (a obrazki wieszałam na sciane tata mi dziury jedynie wywiercił męską reka) i mówiła coś o mieszkaniu zebym szukała coś tam. Tak mieszkam z nimi mam pewne problemy koncze sie leczyc na depresje ale mam pracę i zarabiam swój grosz może się uda że zdobede 8 godzin nie 4 i bedzie lepiej finansowo, bede mogla sie dolozyc wiecej. Niestety nieciekawie to wygląda tata jest po mojej stronie w kwesti mieszkania, mówi ze moge tu mieszkac ile potrzebuje i jestem jego córka mam to prawo. Nie raz mu za to dziekowałam gdy tylko byla okazja gdy czulam sie taka niemal wyrzucana z domu przez mamę zmanipulowana przez moja siostrę. Problem w tym, że siostra zerwala ze mna kontakty dawno nie mamy ze soba tematów z jej męzem predzej sie dogaduje, ale jest siostra zazdrosna. Raz nawet nie gadal ze mna unikał mnie bo musiala mu zagrozić w swojej zazdrości czymś, że taki był dla mnie. Póki co jest okej ale w każdej chwili jak zobaczy że ze soba gadamy moze mu zabronic wiec tu tez ciezko jest. Mama zafiksowana na wnuki nie widzi swiata poza nimi, a tata tez z nimi czas spedza mi jedynie dal uwage zebym nie szla na góre sama byc, ale z nimi sie bawila, bo to zle wygląda. Nie umiem sie z nimi bawić, zawsze jak cos robilam siostra mówi że zle nie tak mówie, robie, uznalam że nie bede sie mieszać w to co robia z dziecmi jak je wychowuja bo nawet w zabawie sie czepiala głupot. Może z zazdrości ze tak mi to idzie. Nie wiem co począć bo przez nia robia sie awantury, a siedzi tu nie raz kilka dni zamiast u siebie i rządzi się jak nie wiem, choc to dom mamy i taty, ojcu mowilam co mi nagadala dzis mama, powiedzial ze i tak chce z nia pogadac bo tak byc nie moze, zapewne ma wiele spraw jeszcze i uwag. Pytanie jedno co mam począć: walczyc o tutaj relacje i z kim czy zając sie soba konkretnie, olać to wszystko, bo choć wypominala mi szukanie mieszkania, ja mówie ze zajmuje sie soba swoim zyciem i robie co mogę choc mam ciezko bo stresy w pracy tez mam i musze walczyc o siebie nogami i rękami przed wyzyskiem i kobietami które maja wszystko i wszystkich w powazaniu. Mówie ze to mój pokój, pytalm ją czy ma swój, niby ma, ale pozwala ze wnuki śpia u niej i sama jest wywalana z własnego łózka na ich rzecz, powinni uczyc sie spac sami powoli albo chociaz z jednym z rodziców. Doradzcie co robić bo nie da sie tak żyć a te awanture zrobila przy wnuku nie wiem po co, serca nie miała, biedactwo stalo w milczeniu staralam sie go nie wystraszyc mówiłam spokojnie dosc. Zobacze co przyniesie rozmowa taty z mamą, tata chyba nie widzi ze siostra (sylwia)w rozmowach ja podburza bo chce sie mnie pozbyc bo jest rozpieszczona i chce mame dla siebie jak tylko sie usmiecham gadam z nia czy serial w pon oglądalysmy ja i mama, zaczela to niszczyc bo czuje sie zagrozona ze ktos wlazi miedzy nią a mamę, a że ja to już wogole! Nie chce miec mamy dla siebie jestem dojrzala nie potrzebuje niańczenia znów, jej uwagi tyle co ona wydaje jej sie cos innego. Chce móc z mama pogadac i tyle nie zeby mi caly dzien poswiecala jak siostra ma w zwyczaju gadac o glupotach. Trudne to wiem, bo nie mam dokąd iśc a trzeba tu wytrzymać jakoś. Tez nie moge powiedzieć żeby wróciła do krakowa bo rodzice uznaja że ją wywalam choć teoretycznie jako córka ma prawo tu być. Uwazam ze za bardzo jest do mamy przywiazana i to toksyczna relacja a drugi problem mama nie widzi w tym nic zlego choc bywa rozdarta miedzy przyznaniem mi racji a jej i dlatego tak jest nerwowo. Jesli cos potrzeba dopowiedziec dopisze jak beda pytania.
  2. Witam, piszę ten temat z nadzieją, że są osoby, które mają podobny problem lub się z takim spotkały. Być może nawet sobie z nim poradziły. Co jakiś czas miewam ataki lęku. Często naprawdę mocne, po których jestem blady, zalewa mnie zimny pot i czuję że zwymiotuję. Wszystkie napady pojawiały się w nocy, kiedy zasypiałem, często powodowały nieprzespane noce. Wtedy moje myśli nie były zajęte niczym i uczepiały się jakiegoś czarnego scenariusza, który mieliłem w głowie i sobie wkręcałem. Myślę, że mogę podzielić je na dwie grupy, tj. lęk przed samym lękiem w miejscach, w których ciężko byłoby mi sobie z lękiem poradzić (np. zasypiając w pokoju na wyjeździe ze znajomymi, lęk, że jak pojawi się lęk, to sobie z tym lękiem nie poradzę albo ktoś zauważy, że mam problemy z nerwicą) lęk przed poważną relacją, przed związaniem się O ile ten pierwszy jest, jak mi się wydaje, wtórny i trafia się bardzo rzadko, to ten drugi nie daje mi żyć. Wszystkie moje próby stworzenia związku wyglądają podobnie. Najpierw kogoś poznaję, zakochuje się, spotykam, wszystko jest pięknie, bo jest jeszcze niewinnie. Pojawiają się jakieś pocałunki, to wciąż jest niewinne, wszystko gra. Problem pojawia się, gdy trafiamy do łóżka. Przestaje być niewinnie, bo są możliwe konsekwencje. Po wszystkim u mnie pojawiają się myśli typu "a co jeżeli ona zajdzie w ciążę, przecież ja nawet nie wiem czy to ta jedyna, nie wiem czy chce się z nią wiązać na całe życie. a co jak nie bedziemy się dogadywać". Potem jest już równia pochyła. Każde zbliżenie kojarzy mi się z lękiem, po wielu lęk się pojawia. W końcu nie czuję już nic z zakochania, które mi towarzyszyło, a ona kojarzy mi się już tylko z lękiem. Staram się unikać seksu, potem w ogóle spotkań wykręcając się różnymi rzeczami. Gdy zasypiamy razem czuję lęk, nie śpię w nocy, chce uciekać. Koniec końców wybieram rozstanie, bo lęki stają się nie do zniesienia. Czuję się z tym fatalnie. Nie chce być sam, ale zawsze kończę w ten sam sposób. Podczas ataków próbowałem pomagać sobie hydroksyzyną, ale pomagała jedynie w tych ciężkich przypadkach, kiedy czuje że stracę przytomność lub zwymiotuję. Nic nie zmieniała w lękach, które towarzyszyły mi podczas zasypiania, myślenia itd. Nie wiem co robić. R.
×