Skocz do zawartości
Nerwica.com

MicMic

Użytkownik
  • Postów

    2 082
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez MicMic

  1. No u mnie już minął ponad rok. Wcześniej długo też nie miałem ochoty, głównie czytałem, słuchałem muzyki i zajmowałem się przedmiotami.
  2. No ja sobie kiedyś pozwoliłem na delikatna ironię i @little angel już mi przestała na priv odpisywać, także musisz uważać Nooo mam, ale widać po rozstaniu mam dużo większe potrzeby. Jak z kimś się mieszka I dużo rzeczy robi razem, to potem jest trudno się przyzwyczaić do samotności. No i ja myślę, że mam duża potrzebę bliskości ogólnie.
  3. Znajomych to mam sporo, ale z większością rzadko utrzymuję kontakt, bo mnie męczą. Regularnie (co tydziień jakoś) spotykam się z jedną bliską przyjaciółką, którą znam z 15 lat. Jednym kolegą, któego znam 20 lat, jeszcze ze studiów, ale to raz na kilka miesięcy. Oprócz tego raz w tygodniu spotykam się z grupą motocyklistów na spotkaniach na których szlifujemy jazdę i stamtąd mam też jednego bliższego kolegę, z którym czasem gdzieś tam jeździmy, albo pomaga mi ogarnąć coś z moto czy samochodem. Jest jeszcze moja była, która nadal lubię i czasem się widujemy i chciałbym utrzymymywać ten kontakt.
  4. @little angelma buddyjskie sympatie, stąd zapewne te stwierdzenia.
  5. MicMic

    Mikropenis i depresja

    Ale ze co jest mitem? Że gruby penis lepszy niż długi? He? Mówisz papa osobom dla których seks jest ważny?
  6. MicMic

    Mikropenis i depresja

    Po co taki długi? Żeby Ci w szyjkę macicy uderzał? No co kto lubi.
  7. MicMic

    Mikropenis i depresja

    Tak poza tym, to bardziej się liczy średnica, @On1980 może średnica nie odbiega tak bardzo od normy?
  8. MicMic

    Mikropenis i depresja

    Eh, dosyć mocno generalizujesz, może dla niektórych jest jednak ważny No i też dla niektórych kobiet rozmiar może mieć znaczenie, nie popadajmy w drugą skrajność. Nie chodzi tylko o jakieś doznania fizyczne, ale może jakieś podświadome, psychiczne hmm potrzeby.
  9. No to chodliwy temat, więc pewnie i naukowcy się w końcu tyn zajęli. Ja się absolutnie zgadzam z @Programista @Prof. Miodec Ogólnie ciężko, żeby sensownie zajmować się udowadnianiem nieistnienia czegoś, bo potencjalnie nieistniejących rzeczy jest nieskończoność, ogranicza nas tutaj tylko wyobraźnia. To, że nie da się udowodnić nieistnienia krasnoludków, pegazów, sierotki Marysi, smoków itp. nie oznacza przecież, że mamy w owe byty wierzyć? Dlatego, żeby przyjąć za sensowne istnienie czegoś, potrzeba trochę więcej niż brak możliwości udowodnienia owego czegoś nieistnienia. Ta zasada oszczędności ontologicznej ma już swój początek bodajże u Ockhama, czyli średniowiecze Wyobrażacie sobie świat, gdzie każdy może wymyślić sobie dowolne byty i twierdzić, że skoro nie da się udowodnić, że owe byty nie istnieją, to inni są zobowiązani traktować je poważnie? Xd Trochę by się chaos zrobił.
  10. MicMic

    Pytania TAK lub NIE

    Nie, nie lubię konsol, PC master race xd. Jaki rodzaj gier komputerowych najbardziej lubisz?
  11. Pisałem o empatii jako o przesłance do przyjęcia autentyczności intencji terapeutów, przynajmniej niektórych. Ja z kolei uważam empatię i współczucie za jedną z najważniejszych i najbardziej pożądanych cech u ludzi. Co do zwierząt, to ich uczucia i przeżycia różnią się od ludzkich, ale nie jest to różnica jakościowa. Z resztą inne będzie odczuwanie szympansa, krowy, kota, a inne ślimaka czy muchy.
  12. Hmm, większość terapeutów, z którymi miałem do czynienia, w mojej opinii nie udawało empatii. Tzn oczywiście, można w tą wątpić, ale podobnie można wątpić w empatię dowolnej bliskiej nam osoby. Też mam problemy z uwierzeniem w autentyczność dobrych intencji innych i zawsze podczas terapii bardzo długo schodzi zanim komuś zaufam,a po drodze zawsze jest sporo konfliktów, mojego buntu, złości itp. Ja widziałem na twarzach terapeutów prawdziwe emocje, np. gdy nie mogłem powstrzymać płaczu na sesji, po rozpadzie 7 letniego związku. Albo wtedy gdy w połowie sesji wkurwiony wychodziłem z gabinetu, a babka przejęta wybiegała z gabinetu za mną. Albo gdy mówiłem, że się odjebię po sesji, to wyczuwałem szczerość, gdy terapeutka, na następnej sesji mówiła, że się martwiła o mnie. Nie miałem poczucia, że terapeuci są guru (chociaż doskwierała mi niesymetryczność tej relacji) , często wchodziłem z nimi w polemikę, dyskusje, okazywałem złość. Pamiętam, że część sesji nagrywałem, a potem odsłuchiwałem. Zawsze byłem zdziwiony tym, jaki jestem na tych nagraniach nieprzyjemny, jaki atakujący; a terapeutki, nie zniechęcając się, całkiem normalnym tonem robiły swoje. Byłem wręcz w szoku, bo na sesjach wydawało mi się, że jest odwrotnie.
  13. Tak jest, zwiedzałem kiedyś ten szpital, co prawda w dzień, ale też było specyficznie. W sumie dziwnym trafem jakieś tam duchy i inne niewyjaśnione zjawiska dzieją się właśnie w nocy, kiedy człowiek najmniej widzi i najbardziej może sobie dopowiadać.
  14. Ale co to znaczy zdrowieje? Jakby miało wyglądać sprawdzenie czy ktoś jest zdrowy czy nie? Definicja zdrowia, szczególnie psychicznego, jest dosyć śliska. Nie wiem czy jest jakiś mocny konsensus w tej sprawie? Ale skąd taka informacja? W sensie czy masz jakieś konkretne dane na ten temat, że, powiedzmy, badania nad psychoterapią mają dużo mniejszy procent pokrycia badaniami weryfikującymi niż przykładowo biologia, medycyna, czy chemia?
  15. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Wkurwiony. Ludzie mnie wkurwiają, nigdy nie są tacy, jak być powinni. Jakbym nie miał potrzeb socjalizacji, przynależności, bliskości i seksu to bym był szczęśliwszym człowiekiem.
  16. Ja nie mam owej idealnej wizji siebie, zdaje mi się. Już od dawna. Kiedyś bardzo się starałem być idealny w sprawach moralności, zapewne duża w tym rola mojego zaangażowania w kościół katolicki. Choć może to nie do końca prawda z tym ja idealnym. Myślę, że teraz moim ideałem jest nie popełnianie błędów, bycie zawsze racjonalnym. Co niestety z konieczności musi prowadzić do dewaluacji niektórych emocji. Myślę, że jestem autentyczny (przynajmniej przed sobą), ale wcale nie czuję się szczęśliwy.
  17. O, to ciekawe. Dlaczego nie będzie weryfikowane? Nie do końca - tylko przy założeniu, że wszystkie badania poddane metananalizie były fałszywe, wtedy można mieć taką pewność. Jedno fałszywe badanie może nie wpłynąć na wniósł z metanalizy, jeśli ta dotyczyła dostatecznie wielu badań
  18. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Ile masz lat, jeśli mogę, że tyle tego Ci zdążyli wykryć?
  19. Ha, wiedziałem, że tak się skończy ta dyskusja Aż sam się sobie dziwię, że trochę nie chce mi się angażować Ale chyba za duży tłum się tu zrobił. Mamy już stronnictwa i obozy oraz przyglądających się z boku obserwatorów. IMO niech ktoś zalinkuje te badania skuteczności terapii, kiedyś sam miałem się wziąć za ich analizę. Byłoby coś produktywnego, bo tak to można się bez końca obrzucać. Ja trochę Przemka rozumiem, kiedyś jak byłem mega zły na terapeutów, z różnych powodów, to miałem plan zapisywać się na terapie tylko po to, żeby udowadniać owym terapeutom ich ignorancje.
×