MicMic
Użytkownik-
Postów
2 082 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
To było półżartem, wyluzuj.
-
Srakcjonizm? Pierwsze słyszę. Może grzeczniej, he?
-
Oj, konsumpcjonizm wleciał
-
Mi a chlebku bananowym chyba zawsze wychodzi zakalec, ale i tak żre to.
-
No ja raczej chciałem żeby moja śmierć się na coś przydała, myślałem o jakimś samobójczyni ataku, na jakiegoś bogatego, bezdusznego kapitalistę. Albo byś w pory narobił ze strachu
-
Ktoś to w ogóle czyta?
-
To bardziej do @mrNobody07
-
Dajcie już spokój chłopakowi! Ja umiem lutować, ale chyba już jestem młodsze pokolenie, nie wiem kiedy to się stało xd
-
Tak jak pisałem, w mojej opinii, przy aktualnym poziomie wiedzy na temat funkcjonowania mózgu nie możemy oczekiwać od jakiejkolwiek psychoterapii tego samego poziomu weryfikowalności jej twierdzeń, co nauk szczegółowych, czy nawet psychologii jako takiej. To znaczy możemy, ale wtedy trzebaby w ogóle odpuścić sobie próbę pomocy komukolwiek z problemami psychicznymi. Notabene, moim zdaniem w pewnym stopniu to samo można powiedzieć o samej psychiatrii, bo w ogóle pojęcie 'zdrowia' jest problematyczne i w pewnym sensie uznaniowe.
-
-
Ajć... nie ma co się cieszyć, trza ryczeć No i zajebiscie xd lepiej siedzieć w domu niż wykonywać /cenzura/ową pracę
-
lol XD
-
xD Wygrasz tytuł marudy
-
Który nurt terapeutyczny masz na myśli? Nie wrzucajmy ich do jednego worka, jest różny poziom "wysycenia" badaniami. O ile dobrze pamiętam najlepiej udokumentowana jest skuteczność CBT. Pojawia się oczywiście metodologiczne pytanie, zahaczające też o filozofię nauki, w jaki sposób w ogóle można mierzyć skuteczność czegoś tak złożonego? Żadne badania naukowe nie dadzą tutaj tej samej pewności jak w przypadku fizyki, chemii, biologii, czy nawet psychologii społecznej.
-
Nigdy nie myślałem, że mam schizofrenie. W jakim sensie większość myśli, że ją ma? Nie wiem, czy to sarkazm, ale jeśli tak to zmartwię Cię, ale to jest dobry argument Prosiłbym o spokój i brak wycieczek osobistych bo wartościowa dyskusja zaraz zakończy się tak, jak temat o Ukrainie Postarajmy się jednak nie używać argumentów ad personam.
-
O /cenzura/ co tu się dzieje w tym wątku xd srogo
-
No akurat ma do powiedzenia, bardzo słuszne uwagi i wątpliwości. Co do szczegółów można dyskutować, ale oby nie skończyło się to jak w wątku u Ukrainie, czyli pyskówkami. Krytyka psychoterapii jest w mojej opinii bardzo wskazana, bo ludzie sobie z terapeutów bożków uczynili.
-
Oczywiście, masz rację. W swoim wpisie miałem miałem na myśli jedynie pewne aspekty relacji dziecko-rodzic, które wydają mi się podobne w relacji terapeutycznej - a mianowicie skupienie się raczej na emocjach pacjenta, a nie terapeuty. Jeśli w relacji pomiędzy pacjentem a terapeutą dzieje się coś trudnego, to terapeuta będzie się starał swoimi emocjami nie obciążać pacjenta. Może o tych emocjach powiedzieć, ale akcent będzie położony zdecydowanie asymetrycznie. Myślę, że podobnie powinno być w zdrowej relacji między rodzicami a dzieckiem i to w zasadzie mi chodziło. Ha, przypomina mi to wysrywy francuskich postmodernistów. Była chyba nawet taka dosyć głośna książka, bodajże z lat 90tych, która przestawiała ten problem szerzej. Bodajże "sprawa sokala", jakoś tak.
-
Weź już mnie nie oznaczaj wgl, bo mam dosyć.
-
Xd w kim?
-
Zgadzam się w całej rozciągłości. Niestety, często specyfika naszych zaburzeń jest taka, że bierzemy winę na siebie, mamy tendencję do analizowania, zastanawiania się itp. I niektórzy nieprofesjonalni terapeuci mogą to niestety wykorzystywać.
-
Odjebiesz się zanim to nastąpi? A wgl czemu mnie oznaczasz, przecież Cię męczy moja osoba i przeze mnie chcesz z forum odejść?
-
Rzadko myślę o śmierci. Bardziej boję się starości. To często zaprząta moja głowę. To czy będę miał za co żyć. To, że będę już stary i brzydki. Czy będę miał siłę, by żyć? Czy będę całkiem sam, bo dzieci raczej nie planuję? Jak już ledwo teraz sobie radzę, to co będzie na starość? Z resztą czasem się czuję jakbym już był emerytem. Jak widzę jakiegoś starszego dziadka, to wydaje mi się, że wyglądam podobnie. Czasem jak, dotykam włosów, to się boję, że mi zaraz wszystkie wyjdą xd Tak więc bardzo boję się przemijania.
-
Terapeuci w ogóle nie muszą mieć studiów psychologicznych. W życiu bym nie zapłacił, zawsze udawało mi się na NFZ. Dobrzy terapeuci są w "Laboratorium psychoedukacji". Drodzy, ale przyjmują też na NFZ. Miałem kiedyś jedną randomową babkę, też na fundusz. To było beznadziejne, była tak głupia, że byłem zażenowany. Przerwałem chyba kiedyś sesję i nigdy nie wróciłem.