MicMic
Użytkownik-
Postów
1 963 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
O, to prawda, to jest fundament sukcesu nauki. Ale nadal, mimo wszystko, racjonalnym wydaje się przyjęcie czegoś, co może teoretycznie być fałszywe. Bo nie mamy żadnego lepszego narzędzia do odkrywania praw i predykcji przyszłych zdarzeń niż nauka właśnie. Innymi słowy, nawet gdyby za sto lat się okazało, że miałaś rację, to i tak racjonalne byłoby, na ten moment przyjęcie przekonania, które okaże się w przyszłości fałszywe:)
-
No kleja, dlatego ja się staram rzadko kupować I tylko rzeczy dobrej jakości. W przypadku butów sprawa jest kiepska, bo to co mamy w sklepach to totalne gówno. Nieważne czy za 100 czy za 500. Materiały to często sztuczna skóra, a nawet jak jest prawdziwa, to cienka jak papier. Do tego odpadające podeszwy itp. Przez lata miałem to trochę w dupie, ale teraz znów jestem na wydaniu i muszę trochę zainwestować w garderobę xd A, Decathlon ma dobre buty, mam od nich skórzane mokasyny, które mają już ponad 10 lat.
-
Nie jest etyczne. Jak i w ogóle nadmierny konsumpcjonizm. Nie wiem jak inne branże, ale tzw. fast fashion to kiepskie jest.
-
W życiu bym nie kupił rzeczy z temu itp. Podobno to największy szajs, często z jakichś materiałów bez atestów, omijające przepisy unijne itp. Imo tysiąc razy lepiej pójść sobie coś kupić na szmatach, tam jest sporo wartościowego towaru, często lepszej jakości niż w sieciówkach a za grosze. Przynajmniej jeśli chodzi o męskie rzeczy. Dla kobiet pewnie wrzucają co popadnie, z chujowych materiałów, bo laski i tak kupią, a potem wala im się tego w szafach .
-
Nie no, duży ma wpływ ogólnie. Nie wiem, mówię o sobie może bardziej. Można się zakochać nie przebywając z nim w tym samym pomieszczeniu.
-
No pachnie, ludzie mają swój zapach, ale nie wydaje mi się żebym był takim automatem, że podświadomie zakocham się w kimś, czyj zapach mi się podoba.
-
Hmm ciekawe. Pewnie to jeden z wielu elementów, który sprawia, że się zakochujemy. Dla mnie ogólnie wszyscy śmierdzą. EDIT: Tak sobie przeglądam na necie i w sumie niespecjalnie jest jakiś konsensus naukowy w sprawie tych feromonów u ludzi.
-
Taaa naaa pewno. Poproszę o źródełka tych rewelacji. Z resztą nawet zakochanie nie jest dobrze zdefiniowane, to jak to sprawdzić?
-
Xd ooo tak bym mógł. Jeszcze czerwony dywan dla Pana i hostessy. Potem jakiś typo kompletuje mi zakupy, a ja odjeżdżam z dziewczynami w nieznane
-
Ja się nie zakochuję po feromonach xd chyba. Nie chodzi o mycie zębów, mogły myć a ja i tak czułem jakiś zapach nieprzyjemny. Mam jakąś dużą wrażliwość sensoryczną, odkąd pamiętam.
-
Czyli mówicie, że na tych parkingach można sobie wjeżdżać na wyjebce? Nie brać w ogóle bilecików?
-
Ma całkiem ciekawe przemyślenia. Wydaje się, że ma pewna głębię
-
No, trochę motywuje, dlatego coś tam się ruszam, ale to jest zupełnie inny rodzaj motywacji.
-
Ciekawe, ja tak w ogóle nie mam. Na pewno nie wysiłek dla samego wysiłku. Lubiłem grać w piłkę, owszem, no ale nie dlatego, że się męczyłem. Lubiłem kontakt z piłką. Poczucie władzy nad tym małym obiektem. Ale nie fakt, że się męczę. Lubię się wspinać, ale raczej nie dlatego, że się męczę, tylko znowu chyba chodzi o sprawczość. Rower lubię, bo... daje mi poczucie sprawczości :D, że mogę gdzieś dojechać o własnych siłach. Daje poczucie wolności. Nie chodzi mi w ogóle o samą jazdę i zmęczenie. Dlatego w ogóle nie mam jakiejś motywacji do trenowania, do bycia coraz lepszym w czymś. W ogóle idea bycia w czymś coraz lepszym jest mi zupełnie obca. Te wszystkie aktywności są dla mnie jakoś środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Mogę się męczyć, żeby jakoś wyjść poza siebie, tzn. np coś stworzyć pięknego, kogoś uratować, ulepszyć coś, do czego mam emocjonalny stosunek.
-
Nadal nie rozumiem co Ci sprawia przyjemność w bieganiu. Czy po prostu to już jest nieredukowalne? Dlaczego bieganie, a nie chodzenie, jazda na rowerze czy cokolwiek innego?
-
Właśnie sobie grzane piwo przyrządziłem i konsumuję. Do tego kokolejny odcinek "scen z życia małżneskiego". Jest ok.
-
Zawsze możesz się wypisać Nie no, różne mogą być motywacje do biegania, niekoniecznie przyjemność z tym związana. Dopytuję, bo to dla mnie trochę abstrakcyjne, mi wysiłek sam w sobie, bez jakiejeś ważnej dla mnie idei nie sprawia za dużej przyjemności Spoko