Skocz do zawartości
Nerwica.com

MicMic

Użytkownik
  • Postów

    1 963
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez MicMic

  1. O, to prawda, to jest fundament sukcesu nauki. Ale nadal, mimo wszystko, racjonalnym wydaje się przyjęcie czegoś, co może teoretycznie być fałszywe. Bo nie mamy żadnego lepszego narzędzia do odkrywania praw i predykcji przyszłych zdarzeń niż nauka właśnie. Innymi słowy, nawet gdyby za sto lat się okazało, że miałaś rację, to i tak racjonalne byłoby, na ten moment przyjęcie przekonania, które okaże się w przyszłości fałszywe:)
  2. Nie jest tak. Ja bardzo długo nie chciałem brać tych leków. Wolałem się chujowo czuć. Teraz ze zwiększeniem dawki też wcale nie chciałem. Analogia jest oczywista, ale diabeł tkwi w szczegółach.
  3. Alkoholik nie dokonuje racjonalnej oceny co powinienem zrobić, a co nie. Co mu się opłaca, a co nie. Nie analizuje już specjalnie konsekwencji swojego działania. On już nie ma wolności, jakkolwiek by ją definiować.
  4. No widać Dalila utożsamia zależność z uzależnieniem. Od powietrza i wody też moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie tego słowa uzależnieni, no ale chyba właśnie jednak to nie jest to samo, co przymus napicia się przez alkoholika.
  5. No kleja, dlatego ja się staram rzadko kupować I tylko rzeczy dobrej jakości. W przypadku butów sprawa jest kiepska, bo to co mamy w sklepach to totalne gówno. Nieważne czy za 100 czy za 500. Materiały to często sztuczna skóra, a nawet jak jest prawdziwa, to cienka jak papier. Do tego odpadające podeszwy itp. Przez lata miałem to trochę w dupie, ale teraz znów jestem na wydaniu i muszę trochę zainwestować w garderobę xd A, Decathlon ma dobre buty, mam od nich skórzane mokasyny, które mają już ponad 10 lat.
  6. Nie jest etyczne. Jak i w ogóle nadmierny konsumpcjonizm. Nie wiem jak inne branże, ale tzw. fast fashion to kiepskie jest.
  7. MicMic

    Nasze sny

    Wypraszam sobie
  8. W życiu bym nie kupił rzeczy z temu itp. Podobno to największy szajs, często z jakichś materiałów bez atestów, omijające przepisy unijne itp. Imo tysiąc razy lepiej pójść sobie coś kupić na szmatach, tam jest sporo wartościowego towaru, często lepszej jakości niż w sieciówkach a za grosze. Przynajmniej jeśli chodzi o męskie rzeczy. Dla kobiet pewnie wrzucają co popadnie, z chujowych materiałów, bo laski i tak kupią, a potem wala im się tego w szafach .
  9. MicMic

    Nasze sny

    Nie no, duży ma wpływ ogólnie. Nie wiem, mówię o sobie może bardziej. Można się zakochać nie przebywając z nim w tym samym pomieszczeniu.
  10. MicMic

    Nasze sny

    No pachnie, ludzie mają swój zapach, ale nie wydaje mi się żebym był takim automatem, że podświadomie zakocham się w kimś, czyj zapach mi się podoba.
  11. MicMic

    Nasze sny

    Hmm ciekawe. Pewnie to jeden z wielu elementów, który sprawia, że się zakochujemy. Dla mnie ogólnie wszyscy śmierdzą. EDIT: Tak sobie przeglądam na necie i w sumie niespecjalnie jest jakiś konsensus naukowy w sprawie tych feromonów u ludzi.
  12. MicMic

    Nasze sny

    Taaa naaa pewno. Poproszę o źródełka tych rewelacji. Z resztą nawet zakochanie nie jest dobrze zdefiniowane, to jak to sprawdzić?
  13. Xd ooo tak bym mógł. Jeszcze czerwony dywan dla Pana i hostessy. Potem jakiś typo kompletuje mi zakupy, a ja odjeżdżam z dziewczynami w nieznane
  14. MicMic

    Nasze sny

    Ja się nie zakochuję po feromonach xd chyba. Nie chodzi o mycie zębów, mogły myć a ja i tak czułem jakiś zapach nieprzyjemny. Mam jakąś dużą wrażliwość sensoryczną, odkąd pamiętam.
  15. Czyli mówicie, że na tych parkingach można sobie wjeżdżać na wyjebce? Nie brać w ogóle bilecików?
  16. Ma całkiem ciekawe przemyślenia. Wydaje się, że ma pewna głębię
  17. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    No, trochę motywuje, dlatego coś tam się ruszam, ale to jest zupełnie inny rodzaj motywacji.
  18. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Ciekawe, ja tak w ogóle nie mam. Na pewno nie wysiłek dla samego wysiłku. Lubiłem grać w piłkę, owszem, no ale nie dlatego, że się męczyłem. Lubiłem kontakt z piłką. Poczucie władzy nad tym małym obiektem. Ale nie fakt, że się męczę. Lubię się wspinać, ale raczej nie dlatego, że się męczę, tylko znowu chyba chodzi o sprawczość. Rower lubię, bo... daje mi poczucie sprawczości :D, że mogę gdzieś dojechać o własnych siłach. Daje poczucie wolności. Nie chodzi mi w ogóle o samą jazdę i zmęczenie. Dlatego w ogóle nie mam jakiejś motywacji do trenowania, do bycia coraz lepszym w czymś. W ogóle idea bycia w czymś coraz lepszym jest mi zupełnie obca. Te wszystkie aktywności są dla mnie jakoś środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Mogę się męczyć, żeby jakoś wyjść poza siebie, tzn. np coś stworzyć pięknego, kogoś uratować, ulepszyć coś, do czego mam emocjonalny stosunek.
  19. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Nadal nie rozumiem co Ci sprawia przyjemność w bieganiu. Czy po prostu to już jest nieredukowalne? Dlaczego bieganie, a nie chodzenie, jazda na rowerze czy cokolwiek innego?
  20. Właśnie sobie grzane piwo przyrządziłem i konsumuję. Do tego kokolejny odcinek "scen z życia małżneskiego". Jest ok.
  21. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Zawsze możesz się wypisać Nie no, różne mogą być motywacje do biegania, niekoniecznie przyjemność z tym związana. Dopytuję, bo to dla mnie trochę abstrakcyjne, mi wysiłek sam w sobie, bez jakiejeś ważnej dla mnie idei nie sprawia za dużej przyjemności Spoko
×