Masakrycznie. Za godzinę będziemy usypiać z rodziną psa. Niestety nic się nie poprawiło, weterynarze nie widzą szans, nie ma sensu podawać mu dłużej kroplówkę, skoro nic nie chce jeść, ledwo się rusza, ma drgawki i jest tak wiotki jak szmaciana lalka... To koniec. Przespał z nami ostatnią noc. Za chwilę odejdzie na zawsze...
Powiedzmy.
Palę papierosa na balkonie i piję kawę, po tym jak wymieniłam wszystkie swoje opatrunki. Znowu miałam bolesny wypadek na rolkach. Zjeżdżałam ze stromej górki po ciemku, było po 22 i żadnych lamp, wyrżnęłam o coś wystającego. Muszę kupić dzisiaj więcej bandaży i coś odkażającego na otwarte rany, bo mi się skończył Octenistept.