@Jurecki,o dziwo,nie ma tragedii:
1.Ponieważ pracuję w systemie dwuzmianowym, muszę siłą rzeczy znosić ponad 35 stopniową temperaturę na hali (chujnia,ale daję radę).
2.Jeśli naprawdę nie muszę,nie wychodzę z domu.Dziś np większość dnia przeleżałam,nie tracąc energii, wyszłam tylko nakarmić koty i podlać warzywa.
3.Śpię w nocy na podłodze, jest mi chłodniej.
4.Staram się nie nakręcać ( zawsze w upały byłam zła jak osa,bo człowiek lepi się od potu i wszystko go drażni).
Tak więc jak na taką porąbaną osobę jaką jestem, zrobiłam pewne postępy.