-
Postów
38 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Wylogowany
-
1. Czuję kontakt z podłożem i dyskomfort po jakimś czasie. Najmocniejszy ucisk na zadek. Boli mnie kark, czuję że jestem spięty od dawna, tylko nie zauważyłem. 2. Trudno wysiedzieć. Jest niewygodnie i nudno. 3. Chyba mam jednak niewygodne krzesło, jest mi ciężko. Jestem zmęczony, na łóżku byłoby wygodniej się położyć.
-
DZIEŃ II Odczuwanie: ucisk Usiądź na 15 minut. Skup się na miejsca gdzie odczuwasz nacisk-kontakt z podłożem. Zwłaszcza na tych gdzie jest najsilniejszy. Jak poczujesz jakieś napięcie, nie zmieniaj pozycji, tylko przyjrzyj się temu napięciu. Zobacz co się dzieje z tym napięciem. Łagodnieje? Nasila się? 1. Opisz przeżycia. 2. Co było trudne? 3. Jakie myśli cię rozpraszały?
-
No nie wiadomo. Może życie zajebiste, ale marnuje, albo już zmarnowane mi się podoba. Też czekam na wyjaśnienia xD
-
Też się pobawię. GPT: Nie mogę wskazać konkretnej osoby publicznej ani celebryty, do której jesteś podobny na podstawie zdjęcia. Mogę za to opisać ogólny „vibe” i cechy wyglądu, które kojarzą się z pewnym typem wizerunku. Masz taki miks: „nordic / gamer / streamer vibe” — krótko ostrzyżone włosy, okulary, zarost i poważny wyraz twarzy, trochę klimat młodego zawodnika MMA albo powerliftera poza treningiem, styl „brodaty tech guy” — minimalistyczny look, okulary + łańcuszek robią charakter, twarz dość wyrazista: mocna linia szczęki, pełniejszy zarost, lekko zmrużone spojrzenie daje bardziej surowy wygląd. Najbardziej wyróżniają: okulary z cienką oprawką, krótki fade / zaczesane włosy, gęsty zarost wokół szczęki, spokojny, trochę „intimidating” expression. Gdybyś chciał, mogę też zrobić: analizę „jaki archetyp/estetyka” (np. Viking, streamer, gymbro, metalhead, clean masculine itd.), ocenę co najbardziej podbija atrakcyjność, sugestie fryzury/zarostu pod twarz, albo zabawę typu „na jaki casting do gry/serialu byś pasował”. GROK: 1. Najbliższy: ~78% Młody Jack Black + Seth Rogen w jednym To dalej najmocniejsze porównanie. Masz dokładnie ten sam kształt twarzy, układ oczu za okularami i brodę, co Jack Black w fazie "trochę zadbany". Jednocześnie ten lekko rozbrajający, "kumplowski" vibe Rogena. 2. Bardzo dobre: ~68% Polski Timothée Chalamet po 8 latach kebaba i siłowni Jakby Chalamet przytył, zapuścił brodę i zaczął słuchać disco polo. Te same głęboko osadzone oczy i linia brwi. 3. Solidne: ~62% Adam Driver (Kylo Ren) po odstawieniu miecza świetlnego i przejściu na piwo + kebab Particularly oczy i kształt nosa. Gdyby Driver był bardziej "przytulny" — byłbyś tym facetem. Inne ciekawe podobieństwa: James Franco w wersji "leniwy hipster" (szczególnie z brodą) Trochę Ryan Gosling po bardzo złym okresie (ten sam typ twarzy, tylko Gosling bardziej wyrzeźbiony) Polski vibe: Michał Czernecki + Bartłomiej Kasprzykowski w jednym Podsumowanie stylu: Masz twarz typu "sympatyczny łobuz" — broda i okulary dają Ci sporo charakteru. Wyglądasz jak gość, który: na imprezie opowiada najlepsze historie, potrafi być romantyczny, ale też wygląda jakby mógł zrobić komuś psikusa. GEMINI: Analiza Twoich cech fizycznych sugeruje największe podobieństwo do kilku znanych osobistości, które łączą w sobie charakterystyczny wygląd z brodą i okularami, jak również podobną strukturę twarzy. Wybraliśmy cztery różne, znane postacie, aby pokazać Ci różne odcienie tego podobieństwa. Oto zestawienie czterech osobistości, do których jesteś podobny: Seth Rogen (aktor/komik): To chyba najbardziej oczywiste skojarzenie. Seth Rogen ma bardzo podobną strukturę twarzy, gęstą brodę i często nosi okulary o grubych oprawkach. Wasze podobieństwo tkwi w ogólnym wyrazie twarzy i "sympatycznej" aurze, którą obaj emanujecie. Edward Snowden (sygnalista): Tutaj podobieństwo jest bardziej strukturalne i skupia się na górnej części twarzy. Snowden ma zbliżony kształt czoła i nosa, a jego charakterystyczny, poważny wygląd w okularach jest bardzo bliski Twojemu. George Michael (późniejszy okres, piosenkarz): George Michael w późniejszych latach również nosił charakterystyczną brodę i okulary, co nadawało mu bardziej dojrzały i wyrafinowany wygląd, w którym można dostrzec pewne cechy wspólne z Tobą. Steve Wozniak (współzałożyciel Apple): To skojarzenie z branżą technologiczną. Wozniak ma podobny, pulchniejszy typ urody i brodę, a jego klasyczny wizerunek inżyniera w okularach pasuje do Twojej aparycji. Aby jeszcze lepiej zobrazować to podobieństwo, stworzyliśmy fotomontaż, w którym wkomponowaliśmy Twoje cechy w tło typowe dla tych postaci, co pozwala zobaczyć ten wspólny mianownik w nowym kontekście. No ogólnie to nie wiem gdzie są te podobieństwa xD
-
Ad.1. Na początku kubek mnie parzył w dłonie, ale o dziwo się uspokoiłem. Ad.2. Trudno się skupić na czymś tak nieistotnym jak kubek i jego temperatura czy kształt. Kubek po prostu jest. Kubek jest mało interesujący. Ad.3. Początkowo- zażenowanie, bo co to za obmacywanie kubeczka? Był wkurw, bo pierwsze co się pojawiło rano, to wiadomość od W. że nic ze sobą nie robię, tylko narzekam, a robię, tylko słabo idzie. Myśl, że nie wiem jaki sens ma dla mnie teraz obmacywanie kubeczka. Średnio mi poszło za pierwszym razem.
-
Dawajcie ze mną kwadrans dla siebie! Ja nie umiem spędzać czasu ze sobą na spokojnie, bo za bardzo idę w czarne myśli. Muszę zawsze coś robić, żeby zagłuszyć głowę. Aaaale... Dostałem od siostry taką książeczkę: „Kwadrans uważności” o. Werhuna. Reklamuje się to jako ćwiczenia duchowe dla "świętojebliwych", ale tak na dobrą sprawę, jak to przekartkowałem, to stricte religijnych treści tam nie ma. Mnie takie rzeczy nigdy nie przekonywały. Trochę to dla mnie do tej pory było jak... no, trzymanie ciepłego kubeczka i wmawianie sobie, że jest super. Ale dam temu szansę, skoro już mam tę książkę pod ręką. Pierwsze ćwiczenie właśnie zrobiłem. Nie będę tu na nielegalu udostępniał chronionych treści, ale same ćwiczenia można przecież odwzorować, przetestować na sobie i o nich opowiedzieć. Taka recenzja i testowanie w czasie rzeczywistym, dzień po dniu. Ktoś z Was to zna albo chce spróbować pogonić czarne myśli razem ze mną? DZIEŃ I Odczuwanie: dotyk Weź coś ciepłego do picia i usiądź sobie w spokoju na 15 minut. Zamknij oczy. Poczuj kubek i jego temperaturę w rękach, zapach, smak. Zastanów się na koniec jak się z tym czujesz. 1. Opisz przeżycia. 2. Co było trudne? 3. Jakie myśli cię rozpraszały?
-
Ja nie wiem, mnie skręca i trzęsie jak takie mlaskanie do ucha słyszę jak to czasem się natknąć można. Nie wiem co to właściwie ma być. Rzemiosła różne wiążą się z tym, że narzędzia wydają różne dźwięki. Takie dźwięki są czasem przyjemne, jeśli są dobrze nagrane. Ale nie wiem jak to ma na kogoś oddziaływać poza tym że może się coś fajnie ogląda.
-
A nie wiem nawet co było w tym poście, ktoś chyba usunął konto i chyba nie jestem najlepszą osobą do wypowiadania się w temacie relacji bo jestem społecznie niewydolny. Pracując zdalnie już do reszty zdziczałem. Boje się ludzi i w sumie nawet jak ktoś mnie dobrze traktuje to potem się wycofuje i znika.
-
Lękowy styl a zdrowa komunikacja
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Terapia grupowa może być jakimś pomysłem, chociaż mam tu pewne inne trudności, wynikające często z przyczyn obiektywnych. Ja też wiem, z jakimi osobami łatwo nawiązuję kontakt i wiem, że one też potem to tak przeżywają – mają np. paznokcie obgryzione po same łokcie, bo ktoś się denerwuje kropką na końcu zdania czy czymś podobnym. Albo czują się osaczone, bo próbuję sobie tę osobę jakoś tak „przywłaszczyć”... Niby o tym wiem, ale zatrzymanie takich odruchów to masakra. Strasznie się męczę, boję się cokolwiek odezwać do ludzi – do tego już doszło. Mam skrupuły. -
Lękowy styl a zdrowa komunikacja
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Problemy w związkach i w rodzinie
@Dalila_ coś mi się wydaje, że mamy różne koncepcje co do tego, jak ten trening miałby wyglądać. Zwłaszcza że zaznaczyłem, iż z założenia nikt ma nie ucierpieć. Ale... U mnie jest tak, że nie bardzo miałem kiedykolwiek jakieś prawidłowe wzorce czy nawet zaopiekowane potrzeby i teraz, gdy ktoś po zainicjowaniu przeze mnie kontaktu okaże mi zainteresowanie, to bardzo łatwo „rzucam się” na taką osobę. Jak się fajnie gada i jest miło, to łatwo mi się zauroczyć. I zwykle jest miło i sympatycznie, ale w trakcie opowiadam bardzo szczerze wszystko o sobie. Bardzo chętnie mówię, jak się czuję i – tak jak Ty – komunikuję to wszystko. Wywalam te wszystkie emocje na tę udręczoną osobę. Gdy ona się wycofuje, to zamiast przystopować, wpadam w panikę, że ucieknie i potem jest katastrofa – w ogóle się wtedy nie szanuję. Łaknę kontaktu, bo przecież był, i to w nadmiarze, a teraz nagle go nie ma. Nie umiem się zatrzymać. Odstraszam i sam sobie z tym nie radzę. Chcę coś z tym zrobić, zwyczajnie. -
Lękowy styl a zdrowa komunikacja
Wylogowany opublikował(a) temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Usiłuję się doedukować i rozwiązać problem, który dotąd był dla mnie niewidoczny. Czuję się momentami jak Pierścień Saurona: „jeden, by wszystkie zjednoczyć i w ciemności związać”. Moje relacje mają powtarzalny schemat: błyskawicznie wchodzę w ciężkie, egzystencjalne tematy. Szukam osób, które identyfikują się z mrokiem. Te głębokie wywody budują szybką, ale krótką fascynację. Ja brnę w to dalej, ale po drugiej stronie w pewnym momencie kończą się zasoby. Wtedy zaczyna się asymetria: rośnie przestrzeń, w której mówię tylko o sobie, a kurczy się przestrzeń drugiej osoby – mimo że staram się pytać i zachęcać do otwarcia. W końcu następuje dystans i koniec. Nie widziałem tego mechanizmu, dopóki ktoś mi go dosadnie nie pokazał. Do tego dochodzi lęk przed opuszczeniem i rozpaczliwe zabieganie o uwagę. Im większy jest unik drugiej strony, tym intensywniejsza staje się moja pogoń. Najgorsze jest to, że moment, w którym ktoś zaczyna umykać, zbiega się z powstaniem w mojej głowie konstrukcji, w której mam już zaplanowaną wspólną przyszłość. Mam dwa pytania: Jak w praktyce wygląda prawidłowa, zdrowa komunikacja (moja wyniesiona z domu była przemocowa)? Gdzie to ćwiczyć „na żywym organizmie” tak, aby nikt nie ucierpiał przez moją intensywność? Nad samooceną już pracuję, ale czuję, że to za mało. -
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Huitzilopochtli Każdego dnia składałem z siebie ofiarę, wyrywając sobie serce i duszę zarazem, żeby być widzianym, żeby następnego dnia wzeszło słońce. Rzucałem Ci do stóp swoje ofiary, nie śpiąc i czekając. Przemierzałem żelazne szlaki, aby czasem, choć na chwilę, być bliżej. Zawsze tylko stałem na schodach tej piramidy, zawieszony pomiędzy światami. Ty tylko pożerasz mnie po trochu i mówisz, że to nie wystarcza. To może dla odmiany zaryzykuję koniec świata. Nie nakarmię Cię więcej. Ty i tak nie zrozumiesz mojego głodu, bo masz tylko tę swoją boską obojętność. -
Jakimi kulturami się fascynujecie i jakie narodowości podziwiacie?
Wylogowany odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Off-topic
W XIX wieku raczkowała antropologia, tak to jeszcze nie okrzepło wtedy, ale ludzie z mniej lub bardziej naukowa metodą podchodzili do chłopskiej chaty. Mądrość ludowa mieszała się z zabobonem i echami wierzeń, które być może mają przedchrześcijański rodowód, ale wprowadzono do nich nowe elementy. Nie trzeba daleko szukać, być może jeszcze Twój pradziadek przybijał domniemanego wampira za czaszkę do trumny długim na łokieć gwoździem. Czasem ta obca zupełnie kultura bywała codziennością nie tak znów odległych przodków, a my dziś nie wiemy o niej nic. Polecam stare publikacje zdigitalizowane i dostępne zupełnie za darmo w bibliotekach cyfrowych, na przykład Polona. -
Obudziłem się z przeświadczeniem o swojej zajebistości, a to do wczoraj było nie do pomyślenia xD
-
Przyzwyczaiłem się bo mnie od kilkunastu lat tylko takie traktowanie spotyka. Mimo to, wkurza mnie to i rodzi się we mnie żądza zemsty. Co to jest ubok?
-
Nie no weź xD Ale szczerze, to wkurwia mnie to takie znikanie bez słowa w połowie zdania. Jak ktoś ma taki zwyczaj to 2 sumie po co ludziom dupę zawraca, Zawsze można powiedzieć, że się już nie ma czasu/ochoty, nara byczq, a nie takie ucieczki.
-
popisałem z nią ze trzy dni i usunęła konto, chyba to wezmę do siebie
-
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Rozsypka Nowy wpis, nowy problem. Rozsypuję się emocjonalnie przy osobach, które okazują mi zainteresowanie czy życzliwość. W momencie jak powinienem się poczuć swobodnie i bezpiecznie w relacji, to nie dość że unikowy styl mi się odpala, to jeszcze zaczynam wywalać swoje różne żale i bóle. Pochłania mnie to i ta druga osoba albo jest tym przytłoczona, albo czyje że ja z kolei nie zwracam uwagi ja jej problemy czy punkt widzenia. W ten sposób odstraszam. -
Ja jestem w puncie drugim. niszczę zewnętrzny pancerz, który budowałem przez lata. Stary ja umiera w agonii i cierpieniu. I jeszcze wierzga, łapie ostatnie strzępy uchodzącego życia. Te że nowy się jeszcze nie narodził. Ciekawe co ze mną będzie, a tydzień, za rok...
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Pomyślałem, że będę tutaj spisywał moje przemyślenia i wnioski. Pierwotny problem W dzieciństwie podbiegłem do ojca, gdy wrócił z pracy. Zrobiłem coś typowo dziecięcego – nie do końca wiem, czy uwiesiłem się na nodze, czy chciałem, żeby wziął mnie na ręce. Coś w tym stylu. Spierdolił mnie z góry na dół, żebym nie zawracał mu głowy i że w ogóle to jest „babskie” i zachowuję się jak baba. Od tego momentu nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie przytulał czy brał na ręce, bo to było „złe”. Płakałem, wyrywałem się, wszyscy się dziwili. Do dziś mam jakąś niezręczność związaną z okazywaniem bliskości – dziwnie się czuję, gdy ktoś mnie obejmie. Nie poradziłem sobie też z relacjami w dorosłym życiu. Także z innych względów – niskie poczucie własnej wartości. Byłem zostawiony sam sobie. Mówiono, że jestem grzeczny i potrafię sam sobą się zająć, jakby dziecka nie było. No bo w sumie dziecka nie było. W dodatku rodzice – zwłaszcza ojciec – mieli taki pomysł, żeby na rodzinnej posiadówce pośmiać się ze mnie, jak zrobiłem coś dziwnego. Tak coś palnąć, żeby minutę porechotać i pewnie odwrócić uwagę od własnego spierdolenia. To nie są ludzie, którym ufam. W przedszkolu czy tam zerówce (bo do maluchów mnie nie wysłali, aż dziwne) spotkałem się z odtrąceniem rówieśników. Wielokrotnie. Nie mam pojęcia czemu. Z jakiegoś powodu byłem łatwą ofiarą. W zasadzie 6 lat podstawówki to taka sinusoida, gdzie funkcjonowałem sobie na marginesie i nie chciałem do tej szkoły chodzić. Dziś mówi się o fobii szkolnej – wtedy miałem iść i koniec. Nawet jak miałem 37,5 stopnia, to dowiadywałem się, że stan podgorączkowy to jeszcze nie choroba (mama była pielęgniarką) i do szkoły. W gimnazjum było względnie dobrze, w średniej jakoś sobie radziłem. Jakichś ludzi wokół siebie miałem dopiero na studiach. W miejscach pracy te relacje też były „nie za bardzo”, a kobiety to już w ogóle kaplica. Ogólnie to całe życie czułem, że wszystkim zawadzam i nigdzie mnie nie chcą. Nie ma u mnie w ogóle dołu piramidy potrzeb – zbudowałem sam wierzchołek. Nigdy nie nauczyłem się szukać wartości w sobie. Chciałem ją czerpać z tych dziewczyn, które mnie interesowały. Nietrudno zgadnąć, jak na mnie wpływały ciągle powtarzające się odrzucenia. Dopiero ostatnio zacząłem coś z tym robić (rocznik 92). Wszystkich traktowałem zawsze jako potencjalne zagrożenie. Nie umiem przyjąć komplementu – jak ktoś jest dla mnie miły, to robię się podejrzliwy. Z drugiej strony czuję taki brak bliskości i akceptacji, że parę razy szukałem już jakiegoś pomysłu bardziej cywilizowanego niż sznur. Nie wolno się cieszyć Mój stary w ogóle ma swoje niezaopiekowane problemy. Nie wolno było nam się cieszyć czy głośno okazywać radości. To zawsze wiązało się z jakąś złośliwością – narzucał jakąś chorą sankcję za radość. „Co się tak cieszysz?” „Śmiejesz się jak głupi do sera” itp. Skutek, jaki zauważyłem dziś: trudno mi coś robić dla siebie. Kryję się przed otoczeniem z małymi przyjemnościami. Nie kupowałem sobie fajnych rzeczy, tylko raczej te praktyczne. Jeździłem rdzewiejącymi, białymi kompaktami – wyglądałem jak dostawca pizzy. Całe studia oglądałem zegarek w witrynie mijanego w drodze do Tesco sklepu. Jako dorosły, jak chciałem sobie coś kupić, to płacąc za to, czułem się, jakbym bał się zapytać rodziców, czy mogę, xD. Parentyfikacja Przez większość życia miałem wiele momentów, w których tymi ludźmi w ten czy inny sposób się opiekowałem. Bywało, że wchodziłem w ich role tam, gdzie ich nie było. Dziś są emerytami. Gdy mama była chora (nowotwór), jeździłem z nią po lekarzach, pilnowałem diety itp. Ojca kiedyś, po jakichś tam jego dziwacznych akcjach, posadziłem na stołku i tłumaczyłem mu, że coś w życiu zrobił, że nie jest bezwartościowy – ogarniałem go emocjonalnie. Szkoda, że siebie nie umiem. To są rzeczy, z których zdałem sobie sprawę do tej pory. Trochę liczę, że ktoś się czymś podzieli, a trochę robię sobie notatkę przed kolejną sesją. PS. Dziś zamówiłem ten zegarek. Głupie, a cieszy. A potem jeździłem bez celu autem – takim nowym, niebieskim. Czuję się z tym, jakbym coś nabroił, xD. A piszę to w dobrym humorze. Dwa poprzednie dni przeleżałem w łóżku, jak tylko nie miałem zawodowo nic do roboty – była rozpacz i poczucie osamotnienia. -
Jesteś częściej krzywdzącym czy krzywdzonym?
Wylogowany odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Psychologia
No, dość mocno bywałem wykluczany z grup rówieśniczych, ale za to w dorosłym życiu krzywdzę sam siebie xD Wszędzie ta samoobsługa teraz -