-
Postów
3 482 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Krejzi1
-
Ale przez zmiany w mozgu można diagnozować np. Alzheimera co obiektywnie widać na obrazie. Uszkodzone obszary -> taka i taka diagnoza. To jest dowod ze mozg wpływa na świadomość / myśli itd
-
Właśnie ja to w sumie nawet nie wiem co to jest pas biodra? Talia?
-
Ja chyba bardziej w telepatię jakaś wierze;)
-
No ale mimo wszystko nadal maja ja za pomoca mozgu. Nawet z demencja jakaś tam świadomość maja tylko po prostu oderwali sie od rzeczywistości. W demencji i alzheimerze to tez nie jest tak, ze ciągiem jest zle. Ludzie maja różne przebłyski . W kazdym razie to ze mając mozg można mieć zaburzona świadomośc nie znaczy, ze bez mozgu można mieć świadomość Za takie coś to powinni do więzienia tych szarlatanów to wysyłać. Mojej koleżance jakaś pseudo wróżka powiedziała, ze popełni samobojstwo. Na chuj mówić takie rzeczy? Przecież to może być autosugestia. Trzeba mieć tupet żeby pierdolic takie głupoty i jeszcze pobierać za to pieniądze.
-
Z tymi duchami to dużo słyszałam takich rzeczy od osób dla mnie wiarygodnych (chociaż oni mogą hyc wiarygodni i szczerzy a psychika robić swoje). i sama tez doświadczyłam czegos dziwnego (jednak nie spektakularnego, zeby to jakos wielce opowiadac), co ciekawe to coś doświadczyłam ja i mama niezależnie od siebie a inni w tym samym czasie będąc w tym samym pomieszczeniu nie. Gdyby nie ten fakt to bym olała sadzac ze mi sie w głowie miesza ze stresu ale byłyśmy dwie;)
-
albo z syfem w łazience jaki sie pozostawiło na wannie
-
Poza tym my już pijemy po prostu Już zaczęliśmy tylko rozmowy wcześniej wjechały zamiast o 2
-
Ja tez miałam takie sytuacje / znajomi bliscy itd i ja w nie wierze tylko to trzeba by porzadnie zanalizować kazdy taki przypadek bo to ze np.komus sie przyśniło coś i w te sama noc ktos zmarł - to pytanie czy ta osoba chorowała a bliska osoba żyła od jakiegos czasu żyła w niepokoju i takich snów było więcej itd? ja tez do końca nie neguje takich rzeczy no ale wtedy najlepsze historie o duchach są grane
-
Ja wiem ze mogą pokochać. Hormony tez nie są po nic;) ale generalnie chodzi mi w tych ‚rozważaniach’ o świadoma decyzje nie wpadkę bo to trochę coś innego
-
Ja nawet nie wiem ile to jest 68 w pasie
-
Tak i widza zmarłych I w to tez należy im oczywiscie wierzyc
-
Z tych dziwnych świadectw małych dzieci które twierdzą ze były kims innym w latach 60 i rodzice sprawdzają fakty i okazuje sie to prawda
-
Z zalewem Azjatów czy innych nacji w czasie gdy już dawno nas nie będzie. Nawiązuje do jakiejś dyskusji na ten temat na Kafe brutalnie przerwanej motywowałaś mnie tym ze musimy pozostać biali bo w czasie w którym nas nie będzie i nikt o nas nie będzie pamietac większości ludzkości może niebyc biała za iles tam lat (nie pamietam) wszyscy bedziemy Azjatami. I co z tego?:D
-
Dopuszczamy i ze byliśmy / będziemy Chińczykami Nie wiem tylko jak pieprz to zniesie
-
Wszystkie osoby z którymi rozmawiałam o motywacji do ‚posiadania’* dzieci. *swoja droga to strasznie bekowe posiada sie rzeczy a nie dzieci ale rodzice bardzo chetnie używają tego czasownika w kontekscie dzieci
-
Nigdy tak nie będzie ze nagle kazdy nie będzie miał bo moc instynktu i ludzi o poglądach jak twoje jest wiekszosc a nawet jesli to patrz wyżej - za milisekundę cie nie będzie
-
A ty znowu chcesz sie ścigać tak nikogo nie przekonasz
-
Chyba z ich perspektywy to życie i oni nie są tak marni skoro usilnie próbują sie zreplikowac;p Ale nie kazdy widzi taka potrzebę dawania istnienia i uszczęśliwiania kogos kogo jeszcze de facto nie ma. Dalej uwazam ze to jest uszczęśliwianie siebie a nie kogos kto nie istnieje. dzieci miały być argumentem na ‚pozostawienie Czegos po sobie’ a teraz przeszliśmy na dyskusje czy warto i po co mieć dzieci.
-
Dokładnie. Tez mało wiem o pradziadkach a już trudno mówić o wiezi. To se tyle pozostawili ze tak do końca nie kojarzę ich imion
-
A ja uwazam ze właśnie po to. Może nie dosłownie ale żeby mieć rodzine / kogos wokół siebie / kogos do kochania / zeby ktos odwiedził na starość dziecko opiekujące sie jest lepsze niz dps i samotnośc. nie oceniam tych dążeń, ale trudno zaprzeczyć ze to jest właśnie egoizm
-
Rozmawialiśmy w kontekście czegoś co ‚pozostaje’ i o to jakie to właściwie ma znaczenie skoro nas już nie ma. w perspektywie indywidualnej bo globalni to wiadomo - przedłużenie gatunku
-
Może i nawet być 1900 jakie to ma znaczenie w momencie jak umierasz i cie nie ma? +1
-
No dokładnie. Patrząc na genotyp / fenotyp ludzi masa jest do siebie podobna (w ramach 1 nacji powiedzmy ), do tego jest nas pierdyliard. ja rozumiem ten pęd i chęć i poczucie wyjątkowości faktu że się stworzyło jakieś dziecko, ale to właśnie nagania instynkt i obiektywnie nie ma w tym fakcie ani w tych potomkach nic wyjątkowego tylko jednostkowo dla danej osoby jego dziecko jest wyjątkowe / przejęło jakieś świetne w swoim mniemaniu geny i talenty itd więc jednostkowo nic specjalnego po nas nie ‚zostaje ‚ jedyne co zostaje to ciągłość gatunku.
-
Nie jesteśmy aż tak wyjątkowi patrząc po genach plus fakt że w kółko się mixujemy a dziecko może mieć więcej z partnera itd ta argumentacja jest dla min od zawsze niezrozumiała lepiej by coś mądrego wymyślili i to po nich zostało niż kolejne dzieci które niczym nie różnią się od innych parząc statystycznie
-
Ale właśnie dążenie żeby ‚coś po nas zostało’ jest bardziej egoistyczne i jakieś takie megalomanskie bo niby po co ma zostać xD zwłaszcza że nie tylko ci wybitni maja to dążenie że oni muszą koniecznie przedłużyć swą wyjątkowość:p tylko całkiem przeciętni lub tacy którzy najlepiej żeby się nie rozmnożyli;p poza tym ich i tak już nie będzie więc co ich interesuje co zostanie