To prawda, ja uważam że mój ukochany ma najpiękniejsze spojrzenie, ale nie jestem pewna czy to do końca jest odzwierciedleniem duszy. Chociaż nie ma złej tylko zatrutą. Tak mówią, a ja też w dzieciństwie miałam je błękitne a potem zrobiły się zielone. I też każdy co innego w nich widzi. Mój dziadek widział morze, babcia że mam błysk w oczach jak nikt, inni, że mam bardzo pewne siebie spojrzenie albo, że widzą nadzieję, spokój, większość osób mówi, że mam oczy jak kot w tym mój ukochany, zresztą każdy chłopak tak uważał, a niektórzy uważają, że są ciągle najarane gdyż oczy mam skośne, wprawdzie teraz może trochę większe, ale tak do 20 roku życia były takie chińsko-japońskie.