-
Postów
10 579 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez nieboszczyk
-
oddał swoją narzeczoną do zamkniętego zakładu seksuologicznego i znalazł sobie nimfomankę
-
goni kijem każdą dziewczynę która go zaczepia
-
po strzelaniu zawsze głodnieje
-
lot paralotnią odczuwa tak samo jak wycmolenie całej kraty piwa duszkiem
-
woli do końca życia siedzieć w domu niż mieć pojebaną rodzinkę która wpycha do szpitala po każdej kłótni
-
nikt po nim nie zapłacze ponieważ jego diagnoza po narodzinach to wyrok śmierci społecznej obok nowotworów z przerzutami aids i trądu postaci lepromatycznej
-
cierpi na ostatnie stadium uzależnienia od bliskości miłości przyjazni koleżeństwa i znajomości
-
niema nic.jego życie polega tylko na pustej drodze którą przemierza i niema nic innego,jest sam i dlatego właśnie sięgnoł po "nieznajome" po czym się uzależnił
-
jego ciało umiera
-
uczy prostytutki jak ripostować gwałtownych natrętnych klientów
-
jego narządy wewnętrzne umierają
-
mierzy głębokość wnikania odłamków skorupy granatu obronnego F1 detonując go w stosie drewna opałowego
-
pod prysznicem myje się od dołu aż do skutku i od góry aż do skutku.tylko nie myje tego skutku dlatego wali od niego mimo że się myje
-
lubi grillowane oscypki
-
kiedy zauważy w pociągu szerszenia wali gazetą z całej siły po czym rozdeptuje.kiedy zobaczy w domu szerszenia łamie na nim packe na muchy.kiedy szerszeń wleci do klosza lampy kładzie na lampie książkę i włącza światło
-
robił zapałki własnej roboty z kawałka drewna i siarki która się wszędzie walała wokół siarkopolu
-
jest sangwinikiem
-
lubi wielokrotnie oglądać stare filmy
-
w kwietniu by uciekł do norwegii lub islandii i wrócił by do kraju dopiero na listopad ale niestety jest pauper i przyjdzie mu skwierczeć jak murzyn na grillu niemal okrągły rok,bawić się z robactwem wąchać zużyte kondony,podpaski,tampony,puszki po piwie jednorazowe grille,paradować niemal nago,słuchać harmidru od świtu do kolejnego świtu,dzielić maleńkie brudne bajorko z całym miastem,znosić długie dni jaskrawe światło,wyrzucać jedzenie i wdychać powietrze przesycone hormonami i spermą
-
lubi wejścia siłowe do swojego mieszkania kiedy kominiarze nie bawią się w Wersal nie zadają pytań nie dyskutują pukają do drzwi tylko taranem lub semtexem H zależnie od kolejności ustawienia drzwi w futrynie
-
dotarło do niego że człowiek to marna inkarnacja.obok świni i konia.koń jak nie może pracować idzie w puszki.świnię zarzynają z byle powodu.ludzi się męczy.
-
z ludzi "świń" na hormonach może się wiecznie nabijać na czacie bo kabaret i kawały sie nie umywają
-
jako że rodzinka go nie odwiedza od wielu miesięcy zachodzi w głowę co im się stało.może zgineli w wypadku i zbladł ze strachu.prawda jest jednak zupełnie inna.zwyczajnie mają go w dupie i nie obchodzi ich jego stan zdrowia i co się z nim dzieje.kibluje w szpitalu i jest O.K.nie musi zapierdalać płacić czynszu,ma jedzenie,ciepło,łóżeczka.zginąć mu nie dadzą.a że zębów mu nie leczą,nóg nie leczą cóż,tak to w życiu bywa.grypa?huj z grypą.od tego się nie umiera,poco dawać leki jak sam zdrowiejesz,czas leczy rany.będzie leżał do końca życia na łóżku spięty pasami,faszerowany lekami?to praktyczne,nie trzeba za nim ganiać.toaleta?wystarczy założyć cewnik i pampersa.nie ma nóg?poco mu wózek.nie ma zębów?są kroplówki.sral i leje pod siebie i materac przecieka?przypierdolić mu za to.przyłapany na masturbacji idzie do izolatki na pół roku,
-
w szpitalu jak jest "niegrzeczny" zostaje przypięty pasami do łózka na długie miesiące czasu.tyle że łóżko jest składane pod kątem 90 stopni tak że jego broda jest wbita w żołądek.na tym samym oddziale pielęgniarze notorycznie co wieczór upijają się i gwałcą leżące nago przypięte do łóżek pacjentki po czym każą im sie podmyć a jak nie to ich koledzy je podmyją.przychodzi podpity ordynator i sie pyta "co wy sie zabawiacie bezemnie?"pacjentki posłusznie po odpięciu posłusznie wstają i sperma im spływa po nogach.po podmyciu się zostają znowu przypięte.pielęgniarze otwierają wszystkie okna i pacjentki rano już mają zapalenie płuc i gorączkę.zapalenie płuc jest leczone po macoszemu-haloperidolem i fenactilem.
-
po każdej kłótni rodzinka wpycha go do szpitala i zapewnia że tam go wyleczą tyle że nie mówią z czego.ślepo wierzy że mu w szpitalu pomogą mimo że za każdym razem w szpitalu tylko robią na nim doświadczenia biomedyczne jak na każdym terminalnym przypadku i wraca z niego bez jakiejś części ciała.jako że nic nie wie o życiu nie potrafi odróznić opieki medycznej od eugeniki.kiedyś do niego to dotrze i w drodze z domu do szpitala poderżnie sobie gardło pokrywką od puszki po fasoli a rodzina pomyśli"proszę bardzo-jednego debila mniej,nareszcie w spokoju możemy poprawić swój wizerunek"