Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

cezarB

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Stary temat ale aktualny dalej. Ale może też trochę wina tego ze obecnie kazdy się może wypowiedzieć w kwestiach moralnych, kazdy ma inne sumienie i sadzę też ze obecnie straszenie ludzi Bogiem, interpretowanie Pisma na swój sposób itd. Fakt sam na neriwcę chyba od dzieciństwa mam, może to spowodowane jest sytuacją w rodzinie. Nie wiem może to tłumaczenie ale jak dzieciak ma trudnosci z ojcem porozmawiać, poczucie bycia gorszym itd, to musi to skutkować na przyszłość. Odkad przyjmuję leki jestem spokojniejszy ale nie wszystko idealnie. Od początku pandemi zaczeły mnie się wieksze jazdy straszenie ze konieć swiata,przyjmowanie komunii na rękę i obecnie dzialnosci niektórych kaznodziejów którzy chyba trochę odjechali. Od dwóch lat nie byłem do komunii a kazda próba spowiedzi kończyła sie na tym ze po rozgrzeszeniu dalej zle się czułem i nie potrafiłem przyjać do siebie ciało Chrystusa. Przez to straciłem wiarę w Boga i jego nieskończone miłosciedzie a zaczolem może się bardziej katować swoją niedoskonałością. Jakoś dziś na Mszy była pieśń o Miłosierdziu ze nas kocha wszystkich, na kazaniu ze trzeba też kochać swoich nieprzyjaciół wybaczać ludziom krzywdy. W modliwtwie jest wstawak o tym by bliznim wybaczać.
  2. cezarB

    natręctwa religijne

    Ja może nie miałem . Ale z tego co wiem musiałbyś swiadomie podpisać wiec to lęk ,nerwica. W moim oddczuciu może się czegoś nasłuchałeś z yt i to zryło trochę beret. Ogólnie jak jesteś katolikiem to jak ja mozna trafić na wiele złych materiałów które mogą być sprzeczne z wiarą katolicką. Mogą być takie osoby które nie mają pojecia o kwestiach wiary wiec mogą we własny sposób interpretować różne rzeczy. Trzeba być dobry dla bliżnich, trzeba się strzeć grzechu i potrzeba pomocy innym. Trochę luzu bo wiem na swojej skórze ze można zryć sobie psychę a im wiecej się mysli tym większy mozę z tego chaos wyjść i bedzie problem który nie latwo wyjść.
  3. Mysłam troche na twoim tematem i jeste jakoś w stopniu w podobnej sytuacji. Tez z tego co wiem w przeszłosci w rodzinie narastały konflikty rodzinne i nie bede się rozpisywał o co chodziło bo chyba nie wiem. Chyba moja prababka nie tolerowała moje babki w sumie z którą nigdy kontaktu nie miałem. W rodzinie mojej obecnie to z bracmi mam taki kontakt ze jak ktoś coś potrzebuje to dzwoni z ojcem to nie mam jakiegoś dobrego kontaktu staram się coś gadać z nim ale to jak rozmowa ze scianą. Fakt od roku ponad mi odwaliło znów na punkcie czystosci no i to widać ale nikt sie nie zapyta czy w czyms pomóc, wesprzeć jakoś duchowo to kazdy jest zajety swoimi sprawami. Piszesz autorze ze babcia cię wykorzystuje ale próbujesz się odciać od niej to już coś a widać ze stara się twoim zyciem zawładnąć to chyba jedyna rozsadna rada nie przejmuj się i ja igoruj.Ale też nie zapominaj ze jak faktycznie potrzebuje twojej pomocy bo też musisz umieć rozuznić czy ktoś potrzebuje a czy ktoś nadużywa bo sa takie osoby( mnie nawet w pracy jeden z pracowników chce bym za niego robił jakieś czynnosci na które on ma czas to się nie daje no i już od poniedziałku idzie w degradacje jezeli chodzi o status w pracy) ji wracając do twojej babci jest osoba starszą i może potrzebować twojej pomocy wiec nie nalezy się na amen odcinać od rodziny jak się nauczysz widzieć co jest wykorzytaniem a co nie( nawet jak sie raz pomylisz) to bedzie łatwiej w życiu. Pozdrawiam
  4. Może to tez wina ze jesteśmy zabardzo krytyczni wobec siebie lub wina braku pewnosci siebie i to objawia się tym ze kontrolujemy aspekty życia na które nie mamy wpływu. Albo poprostu jesteśmy zbyt jakby to napisać może nadgorliwi w zyciu i postępujemy według przypisanych zasad czy swojego widzi misię.A jak coś zle zrobimy to się może chcemy zbytnio naprawic jakiś bład. Ostatnio tak myśle ze w sferze zycia napięcie,stresy, konflikty mają wpływ na nasz stan psychiczny. Jak zazywam leki to widzę u siebie wiekszy spokój,opanowanie,no i dystans oraz przejrzystosć swoich mysli.
  5. cezarB

    [Bielsko-Biała]

    czemu nie wychodzisz? Ja bym chętnie wyszedł z domu, i nie bójać się jak pajac sam po miescie nawet nie mócz kim pogadać jak wczoraj. Boli mnie to ze ludzie się dobierają spedzaja razem czas, ja mimo ze mam rodzinę braci nie mam jakis wiezi głębszych i czuje ból z tego.
  6. Ja też dezynfekowałem co sie da jak mi odwaliło ale na wieczór padałem na pysk z wycięczenia a do tego pamiętam ze nie wszystko mnie sie udało. Odrazu zaznaczę ze najgorsza rzecz jaką zrobiłem to posłucham się komunikatów o czestym myciu rąk i jak zaczołem myć to po 2 tyg mi odwalało coraz bardziej i w dodatku lęk przez róznymi chorobami mi sie właczył. Jakoś od kwietnia leki biore i jest ciut lepiej a ostatnio lepiej niz lepiej wiec powoli idę do przodu ale jak sobie teraz myślę to co rok temu odwalałem to szok. Człowiek nie wie jak postępować w tym okresie no ale też szorowanie rąk a potem sa suche i popękane to potem jak do rany sie znów płynem dezynfekcujnym wezmnie do dłoni to mega piecze jak nieraz do sklepu wchodziłem. A tak to chyba zawszę chorowałem na NN odkad pamietam jak nie obsesja ze ktoś sie za plecami ze mnie smije to po sprawdzanie czy pozamykany dom czy auto itp. Zobaczy się czy moje leczenie wyjdzie z tego cos dobrego ale ostatnio czuję się swietnie:)
  7. cezarB

    [Bielsko-Biała]

    hej Madlain Tez jestem introwertykiem i brak obecnie opcji by wyjsc z domu. W sumie to znaczy sa opcje kino, knajpa ale dobrze z kimś czas spędzić i pogadac:) Pozdrawiam cię
  8. WIem jak jest tobie cieżko bo sam mam problem ale chyba wiekszy bo moje obsesyjne mycie sprowadzało się do czynosci w domu gdzie też czego się nie dotknę to albo mysle o covidzie albo o innych zarazkach. Najwiekszy blad jaki popelnilem tak mnie sie wydaje ze wkreciłem sie w apele o dezynfekacje rak , to co chwila się chodziło myc te rece i wystarczyło 2 tyg i moje zycie zamieniło się w piekło. Przez czeste mycie rak to pękała skóra do krwi, ciagle myłem klamki ,a aucie wszystkie czesci co dotykałem i nawet w zimie czysciłem tapeicerkę siedzenie kierowcy. Powiem ze miałem taka obsesję 8 lat wczesniej i jakoś udało mi się zwalczyć to w wiekszym stopniu. Teraz jestem na lekach które zazywam i widac poprawę tylko trzeba je regularnie zazywać a czesto mi się zdarza zapomnieć. Nie wiem co napisać ale wiedz ze jestem z tobą i jakbyś chciała wymienić się dosiadczeniami pisz na pw. Pozdrawiam wszystkich którzy się meczą z chorobą :) glowa do góry zawsze jest wyjscie z tego
×