Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Legenda Forum
  • Postów

    3 561
  • Dołączył

2 obserwujących

Ostatnie wizyty

23 786 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Dryagan

  1. Nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy. Pisanie, że „śluby są dla idiotów i idiotek”, jest po prostu krzywdzące i obraźliwe dla ludzi, którzy świadomie zdecydowali się na małżeństwo. Jestem żonaty i nie czuję się z tego powodu idiotą. Nikt rozsądny nie bierze ślubu z założeniem: „pobierzemy się, a potem się rozwiedziemy”. Ludzie biorą ślub, bo chcą razem budować życie, rodzinę, bliskość, wspólne plany. Czasem później okazuje się, że życie układa się inaczej: pojawiają się zdrady, przemoc, uzależnienia, choroby, dramatyczne konflikty albo po prostu sytuacje, których wcześniej nikt nie przewidział. I wtedy rozwód bywa koniecznością albo jedynym rozsądnym wyjściem. Można nie chcieć brać ślubu, można uważać, że to nie jest droga dla siebie. Ale czym innym jest własny wybór, a czym innym obrażanie ludzi, którzy wybrali inaczej. Takie uogólnienia niczego mądrego nie wnoszą.
  2. Ja już wprawdzie nie jestem administratorem Forum, ale stare nawyki zostały. Jakby ktoś miał wątpliwości to przypominam punkt z Regulaminu Myślę, że niektórzy w ogóle o tym nie wiedzą, że jednak są jakieś zasady i nie można kasować i zakładać od nowa kont w nieskończoność. Tutaj te normy zostały już wielokrotnie przekroczone.
  3. @ksynoheks22 żeby było jasne – ja nie twierdzę, że ona jest materialistką ani że „poleciała na kasę”, a potem uciekła, gdy zrobiło się trudniej. Tego nie wiem. Widzę tylko to, co sam opisujesz. Bardziej chodziło mi o coś innego: o kryzys, który pojawia się na bardzo wczesnym etapie relacji, bo pół roku znajomości to naprawdę mało. Na takim etapie ludzie są jeszcze z takimi motylkami w brzuchu, działa chemia – buduje się obraz tej drugiej osoby na tym całym „zachwyceniu”. I nagle wchodzi życie z całą swoją brutalnością. Z tego co piszesz wynika, że próbujesz działać rozsądnie i nie udawać kogoś, kim w danej chwili nie jesteś. Ale dla drugiej osoby to nadal może być dużo. Nie dlatego, że jest pusta albo leci na pieniądze, tylko dlatego, że może nie być gotowa wchodzić w czyjś duży kryzys. Jedna osoba powie: „dobra, przejdziemy przez to razem”, a druga się przestraszy i uzna, że to dla niej za dużo. I to też jest ludzkie. Co do kolegowania się po związku – tu akurat ją rozumiem. Dla wielu osób układ „zostańmy kolegami” po świeżym rozstaniu jest nie do udźwignięcia, zwłaszcza jeśli są jeszcze uczucia. Sam z obecną żoną kilka razy się rozstawałem i wracaliśmy do siebie, więc wiem, że powroty się zdarzają. Ale one raczej nie dzieją się przez udawanie koleżeństwa, tylko wtedy, kiedy obie strony naprawdę chcą jeszcze raz wejść w relację. Dlatego ja bym nie łapał jej teraz za każde słowo jako dowód, że „ona na pewno chce wrócić”. Może chce, może nie chce, może sama nie wie. Natomiast jeśli mówi „albo związek, albo nic”, to moim zdaniem znaczy przede wszystkim: „nie chcę półśrodków, bo to będzie bolało”. I jeszcze jedno: zaufanie to jedno, ale poczucie bezpieczeństwa to trochę szersza sprawa. Można kogoś kochać, można widzieć, że jest zaradny, dobry i ambitny, a jednocześnie przestraszyć się sytuacji, w której nagle wychodzi tyle trudnych rzeczy naraz. Zwłaszcza kiedy część z nich była przemilczana. Tu chyba nie ma jednej prostej odpowiedzi typu „chodziło o kasę” albo „chodziło tylko o szczerość”. Raczej wszystko nałożyło się na siebie w najgorszym możliwym momencie.
  4. Dryagan

    Spamowa wyspa

    No dobra, ja bym to ujął tak: forum jest dla ludzi, ale ludzie są też trochę dla forum - bo jak nikt nie pisze, to zostaje tylko cyfrowy skansen i wspomnienia, że „kiedyś to było”. Nie róbmy z Forum świętej instytucji, której trzeba składać ofiary z wolnego czasu, snu i zdrowia psychicznego. Ale z drugiej strony, jak się nikt nie odzywa, nikt nie marudzi, nikt nie rzuci sucharem, nikt nie zrobi dramy o nic, nikt nie wróci po trzech latach z tekstem „a pamiętacie mnie?” - to co to za forum? Podsumowując: ludzie są ważniejsi niż forum, ale forum bez ludzi jest jak oberża bez piwa a spamowa bez spamu. Człowiek patrzy i myśli: no pięknie, tylko kto tu teraz będzie robił zamieszanie?
  5. Zgadzam się z @Dalila_ Pół roku znajomości, trzy miesiące związku, to jednak bardzo mało, żeby mówić o pełnym poznaniu drugiego człowieka. Na początku działa zauroczenie, chemia, ekscytacja, potrzeba bliskości, i wtedy naprawdę łatwo widzieć relację jako wyjątkową, niemal idealną. To nie znaczy, że uczucia są nieprawdziwe. One mogą być bardzo intensywne i szczere. Ale to jeszcze nie jest ta miłość „po przejściach”, sprawdzona przez codzienność, kryzysy, choroby, rodzinę, mieszkanie, pracę i wszystkie te mniej romantyczne elementy życia. W historii @ksynoheks22 chyba właśnie tak się stało: trudna rzeczywistość zderzyła się z etapem zakochania. Z jednej strony było dużo czułości, bliskości i zachwytu, a z drugiej nagle wyszło, że są poważne problemy. I to mogło być dla niej za dużo na tak świeżą relację.
  6. Dryagan

    Spamowa wyspa

    Oj tam, oj tam… Spamowa, Oberża, Wrony - każda epoka miała swoje święte przybytki, swoich stałych bywalców, legendy i osoby, po których wiadomo było, że dzień spokojny nie będzie. Bywało różnie: raz miło i nostalgicznie, raz absurdalnie, raz tak, że człowiek tylko robił kawę i zastanawiał się, co tu się właściwie przed chwilą odjebało. Ale najważniejsze, że Forum żyje. Zmieniają się wątki, nicki i klimaty, pojawiają się „osobowości” - w dobrym, złym i kompletnie nieklasyfikowalnym znaczeniu, ale coś się dzieje. A jak się dzieje, to znaczy, że jeszcze nie czas by zamykać tę budę A ja teraz rzadko, ale zaglądam. Mam nadzieję, że moje sprawy powoli się rozwiążą pozytywnie i znajdę czas, żeby bywać częściej.
  7. @ksynoheks22 napiszę Ci coś może trudnego, ale uczciwego. Z własnego doświadczenia (a mam już trochę lat na grzbiecie i różne doświadczenia) wiem, że czasem takie sytuacje nie rozbijają się wyłącznie o „komunikację”, „zaufanie” czy „niedostępność emocjonalną”. Czasem chodzi po prostu o bardzo konkretną rzecz: stabilność życiową i finansową. Straciłeś pracę, nie masz pewnego dochodu, nie możesz dalej wynajmować mieszkania, masz za sobą upadłość konsumencką, pomagasz finansowo rodzinie, a do tego doszła choroba mamy. To jest ogromny ciężar. I oczywiście można powiedzieć, że ukrywałeś to ze wstydu albo żeby jej nie obciążać - ale z jej perspektywy mogło to wyglądać inaczej: że zaczyna budować przyszłość z kimś, kto nie ma w tym momencie stabilnego gruntu pod nogami. I być może trzeba dopuścić też taką możliwość, że ona nie chce być w relacji z mężczyzną w tak trudnej sytuacji. To nie musi znaczyć, że jest zła, pusta albo wyrachowana – chociaż tak też bywa (ja tak miałem kiedyś). Ludzie mają różną gotowość do wchodzenia w cudze kryzysy, zwłaszcza po kilku miesiącach znajomości. Dla jednej osoby to będzie „damy radę razem”, dla innej - sygnał alarmowy i poczucie zagrożenia. Dlatego nie budowałbym całej tej sprawy tylko wokół pytania: „jak odbudować zaufanie?”. Bo może problemem nie jest wyłącznie zaufanie. Może problemem jest też to, że ona zobaczyła, w jakim miejscu życiowo jesteś, i uznała, że nie chce albo nie umie w to wejść. I to warto zobaczyć bez obrażania jej, ale też bez oszukiwania siebie. Relacja była świeża — trzy miesiące związku to bardzo krótko, żeby druga osoba była gotowa wejść z Tobą w tak duży kryzys.
  8. Dryagan

    Spamowa wyspa

    @Melodiaa widzę, że podłapałaś nostalgię za dawnymi czasami
  9. @Melodiaa ja nie tęsknię za panią prawnik, może dlatego, że po urodzeniu mojej córki pisała do mnie na facebooku okropne rzeczy. Po prostu jakby się wylała cała jej frustracja, że ona nie ma dziecka. Zresztą od początku mnie wkurzała tym wyniosłym sposobem bycia. Owszem - Oberża przez moment napędzała Forum, ale czasem też negatywnie.
  10. @Kris0x0000 o tak! Mnie natomiast szczególnie denerwuje „w każdym bądź razie”. Mam wrażenie, że ta forma coraz śmielej wchodzi do języka publicznego - słychać ją w mediach, a spotkałem się z nią nawet w artykule naukowym. Drażni mnie też coraz częstsze używanie słowa „oboje” tam, gdzie chodzi o dwóch mężczyzn.
  11. Dryagan

    Dzień dobry

    118\87 jest dobre, 110\90 trochę niepokojące, bo mała różnica między dolnym a górnym. Poza ten dolny pomiar - 90 - jest na granicy normy. Ale takie pojedyncze wskaźniki nie muszą nic oznaczać, może być błąd pomiaru. Najlepiej sprawdzać codziennie i notować. No i oczywiście w momencie jak się stresujesz - wyższe ciśnienie jest normalne. Pomiar ma sens jak jesteś spokojny
  12. kolorem filiżanki, albo może gatunkiem kawy - interpretacja dowolna
  13. Dzień dobry Wszystkim Forumowiczom - od czasu do czasu będę do Was wpadać, ale ze względu na sytuację, nie mogę czytać wnikliwie i wszystkiego. Może mi ktoś streści co ciekawego na Forum się zadziało w ostatnim tygodniu??? A ja sobie zrobię przerwę i poczytam przy kawce...
  14. Jeśli mogę doradzić to mnie też się wydaje - tak jak wyżej napisał @shadow_no, że najlepiej pisać w wątku Dalila_ Jeśli będziesz tam zadawać pytania i pisać swoje rozkminy - to przecież dobrze to pokaże Twoją osobowość. A użytkownicy nie tylko będą mieli okazję Ciebie poznać lepiej (a taka była idea), ale także wypowiedzieć się, no i również zadać jakieś pytania Tobie. Co nie znaczy, że nie powinnaś się też tutaj wypowiadać, albo w innych wątkach
  15. No cóż, w wypadku zgłoszenia się do wojska należy najpierw sprawdzić jak to wygląda na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej - jest tam wprost napisane w wymogach podstawowych, że trzeba mieć "zdolność fizyczną i psychiczną" Ktoś kto jest niestabilny psychicznie nie ma szans. Wojsko to nie jest samo „potrzebują ludzi”, tylko stres, presja, rozkazy, dyscyplina i dostęp do broni. Tu stabilność psychiczna naprawdę ma znaczenie, bo od opanowania i przewidywalności jednej osoby może zależeć bezpieczeństwo innych. To nie jest ocenianie człowieka, tylko elementarna ostrożność.
×