Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

PotworZLochNess666

Użytkownik
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  1. Bardzo fajne. btw nie chciałby ktoś popisać, o muzyce, albo ogólnie?
  2. PotworZLochNess666

    Witam!

    Cześć! Moim zdaniem to jakieś zaburzenie lękowe typu nerwica, chociaż nie mam kwalifikacji żeby diagnozować, lepiej żeby to stwierdził ktoś fachowy jak coś bo to poważny temat :) No ale moim zdaniem wygląda to tak ewidentnie, takie objawy jak kołatanie serca albo takie nieprzyjemne spięcie w klatce piersiowej są dosyć typowe dla nerwicy, przynajmniej ja takie miałem. I też tak myślę że natrętne myśli są spowodowane paniką po przeczytaniu tego artykułu, gdyby doszło do takiej sytuacji że po tym artykule dostałabyś prawdziwych objawów schizofrenii, to byłby to straszliwy zbieg okoliczności. W internecie lepiej za dużo nie czytać o chorobach bo to daje tylko krótką ulgę i na dłuższą metę pogłębia wątpliwości.
  3. super te utworki folkowe wyżej. Dorzucę coś fajnego, spoko folk celtycki
  4. cześć! U mnie w sumie podobnie, tzn od czerwca się chrzani i ciągnie się do teraz. Tak jakby zaczęły się nowe lęki, wirusa którego bałem się na początku pandemii, teraz nie obawiam się wcale, niby myślę o tym żeby być odpowiedzialnym, ze względu na innych, a tak to się tym nie przejmuję. Samotność bardziej dokucza
  5. @nikt istotny nom, chyba próba zaprzestania analizowania jest jedynym na co mamy wpływ. Można by w ten sposób próbować przerwać błędne koło. Kiedyś nawet udawało mi się przesuwać analizowanie na następny dzień od jakiejś nieprzyjemnej myśli, i na drugi dzień często już nie miałem potrzeby rozkminiania, i nawet czułem się lepiej. Chociaż to trudne
  6. Siemka, ja mam przewlekłe problemy od 7 lat, bywało już nawet całkiem spoko, ale zaczęło się chrzanić w czerwcu podczas "izolacji społecznej" i pogłębia się. Aktualnie mam natłok natrętnych myśli, na przemian porąbane wizje i wąty duchowe, mistyczne, bądź religijne. Na ogół dużo analizuję wszelkie myśli i jest jeszcze gorzej, zaczynam czuć się winny, tak jakby przywołania jakiejś starej myśli żeby ją przemyśleć, było samo w sobie czynem którego należy się obawiać, jakby piętnującym człowieka (coś jak klątwa, grzech, spaczenie). Trochę myślę o lekach ale nie biorę, trochę się obawiam że przez nie wszystko zostanie zafałszowane i nie znajdę odpowiedzi na trapiące mnie problemy. A szkoda bo zawsze gdy zaczynałem z ssri byłem naćpany i bawiłem się nieźle Tak piszę żeby przewietrzyć moją głowę, i może przypomnieć sobie że to nerwica
  7. Cześć A dlaczego chcesz uniknąć psychoterapii? Możliwe że się da, trudno powiedzieć bo każdy chyba jest trochę inny. Nerwica natręctw jest raczej przewlekła. Ja mam nerwicę natręctw od 7 lat i bardzo żałuję że na samym początku nie poszedłem na solidną terapię. A psychoterapia wcale nie jest taka straszna, ja mam bardzo fajne wspomnienia Nie siedź w domu za dużo
  8. Cześć! Też myślę że psychoterapia jest dobrą opcją. Mnie się kiedyś udało dostać na terapię grupową z nfz, w ciągu trzech miesięcy moje funkcjonowanie było bez porównania lepsze niż wcześniej, byłem na dwóch terapiach grupowych, są bardzo fajne i efektowne moim zdaniem. Teraz chodzę na indywidualną co tydzień, prywatnie co prawda, no ale myślę że lepiej popracować z psychologiem lub psychoterapeutą niż siedzieć samemu ze swoimi problemami. Takie stany raczej mają jakieś swoje przyczyny, na psychoterapii można nad takimi rzeczami popracować, dlatego to bardzo fajna opcja. A u ciebie tak jest od długiego czasu jak piszesz?
  9. PotworZLochNess666

    Cześć

    Hej! Pierwszy raz byłem u psychologa jak miałem 16 lat i miałem zdiagnozowaną nerwicę natręctw, załamałem się po komunii na wielkanoc, zmieniłem się z dnia na dzień, zaczęły się bluźniercze natręctwa, dialogowanie z bogiem, przepraszanie za bluźnierstwa, itp, ogólnie chyba klasycznie. Zostałem odesłany do psychiatry ale średnio się dogadywaliśmy, brałem asentrę przez dwa tygodnie, i przestałem, ze względu na obawy, na które nie otrzymałem od lekarza odpowiedzi, współpraca niestety się skończyła, a ja chodziłem tylko do pani psycholog raz w miesiącu, i to w zasadzie jedyne leczenie jakie miałem, potem skończyłem liceum i nie mogłem dalej spotykać się z psychologiem z powodów formalnych (poradnia dla młodzieży), i dopiero podczas studiów poszedłem na terapię grupową, po trzech miesiącach czułem się dużo lepiej, tam terapeuci stwierdzili że mam osobowość anankastyczną i to jest mój problem. Później się nie leczyłem, bywało raz lepiej i raz gorzej, dało się żyć, aż do rewelacyjnego pomysłu zamknięcia ludzi w domach na kilka miesięcy z powodu groźnego przeziębienia W czerwcu zaczął się nowy koszmar, wybrałem się do psychiatry, dostałem asentrę, wziąłem jedną tabletkę i na tym poprzestałem, teraz żałuję. Chodzę raz w tygodniu na sesję z panią terapeutką którą znam z terapii grupowej, sesje przynoszą mi ulgę ale objawy są na tyle nasilone że ciężko do mnie dotrzeć czasami. Ogólnie nie brałem na stałe leków. Miałem bardzo podobną historię z laryngologami
  10. Cześć, chyba mam trochę doświadczeń, chętnie popiszę, o nerwicy, albo o czymkolwiek, pogadać też mogę, jestem z Zabrza:)
×