Skocz do zawartości
Nerwica.com

inesdekn

Użytkownik
  • Postów

    143
  • Dołączył

Treść opublikowana przez inesdekn

  1. Te same ból mialam 3lata temu i na gastroskopii nic nie wyszło
  2. A bóle w klatce piersiowej, właściwie w mostku mieliście? Ja mam z tym uciskiem w przełyku, takie gniecenie.
  3. Ja to mam paniczny lęk przed braniem leków... Mialam już takie jazdy i dawałam radę bez, ale jestem coraz bliższa brania leków. Tylko jednoczesnie obawiam sie, że biorac je, przegapie jakieś ważne objawy realnych chorób.
  4. Ja mam teraz ciagle uczucie stanu podgor i przeziebienia. Mam dosyć tego, boje sie, że to jakaś choroba. A miałam mase badań. Do mnie nie dociera, że moge zima byc ze dwa x przeziebiona... Jedyna ulga to sem, a jak otworze oczy to az mnie paraliżuje wizja kolejnego dnia z dolegliwościami...
  5. Tak dokładnie. Nam sie ciagle wydaje, że jesteśmy w zagrożeniu przez lęki i dlatego to uczucie odrealnienia jest ucieczka umysłu. Tak mi psycholog zawsze tłumaczyła. Bo dawno tego nie miałam.
  6. No ja np wieczorami mam uciśk w przełyku a tego już sie nie da nie czuć i sprawia to ogromny dyskomfort. Jakby ściśnięcie pod krtanią. Dziś czuje megd otępienie, nie wiem czy faza lęków nie przechodzi w odrealnienie
  7. Ja mam od 3 tyg uczucie mokrego gardła, zero kataru, bólu zatok... może nie tyle, że coś mi ścieka co zalega w gardle. A teraz doszedł ucisk w przełyku, jakbym tam palce wbijała, uczucie waty...jak pije, jem to nic nie boli, wrecz wtedy czuje ulgę... Mam wymaz z gardła, wyszedł mi gronkowiec mssa wrazliwy na sporo antyb, ale jestem jego nosicielem, 60% populacji ma go we florze gardła. Niby sie tego nie leczy, ale jestem pewna, że laryngolog mi wciśnie antyb, tymbardziej, że po 3tyg guli teraz rano aż pali mnie gardło, mam suche, ale co najlepsze nawet nie jest czerwone... Wyszlo mi zawyżone tsh, jeszcze mi niedoczynności brakuje..jakby było mało.
  8. Angie a co to była za wydzielina na tym gardle? Też somatyzacja czy miałaś coś z kwestii laryngologicznych?
  9. Być może, aczkolwiek jak funkcjonować z takim dławieniem, całe dnie z jakimiś dolegliwościami... zaniedbuje sie wszystkie inne aspekty życia. Tak bardzo chciałabym się obudzić bez bólu czegokolwiek. Jak mialam inne objawy, np. Bóle głowy ok 4 mce to chociaż się tabletkę wzięlo a na te gule w przełyku nic nie działa..jedynie jak pije lub jem to tego nie czuje.
  10. Teraz już węzły olałam, a wracajac do temp..to jak widuje 37 to obłęd, płacz... a jak mam 36.8 to znowu wkrętka, że organizm majacy odporność uderza wysoka goraczka i zwalcza a taka temp ok 37 to znak, że organizm chce walczyć a nie ma szans. Wykonczę się.
  11. Dzieki za odzew. Ja już mialam z 5lat temu to dławienie w przełyku.. jakby mi ktoś watą zapchał... nie mam tego całymi dniami. Niby wiem, że to jeden z czestszych objawów lęku wędrujacego po ciele, ale mega mnie to męczy. Przy każdym objawie mam te same myśli, że to nigdy nie minie, patrze na innych i tak im zazdroszcze, że ich nic nie boli... nerwice zdiagnozowano u mnie w 2012r. a właściwie zaburzenia lękowe...
  12. Kochani, jestem tu nowa.. Jak sobie poradzić z uciskiem w przełyku? Mam już tego dosyć. Ide w ten czw do laryngologa, bo cały czas mam uczucie mokrego gardła.. jakby mi coś ciekło, ale tam nic nie ma... Ciągle czuje stan podgor. Mierze temp po 20x dziennie. Jak widze wynik 36.8 to wpadam w obłęd. To samo miałam w paźdz gdy po tyg stanów podgor Rzekomych, bo na rtęciowym term wskaywało 36.6 lub 36.7, ale na tym na podczerwień stale 37, wmawialam sobie ziarnice, dostalam obsesji, badania krwi, usg wezłów, jamy brzusznej, itp. Cały czas czuje sie jak na przeziebienie, czuje goraca twarz, czasem ból gardła, ale ogólnie nie czuje się chora... mam tego dosyć.. boje sie, że to Nigdy nie minie..
  13. Jasne, że dał bo dał, taka procedura po prostu. Spokojnie.
  14. Jasne, że dał bo dał, taka procedura po prostu. Spokojnie.
  15. ja też mam dosyć globusa... ciągle mam uczucie ściekania wydzieliny, a może nie tyle ściekania co jej obecności w gardle.. ale tam nic nie ma... dławi mnie w przełyku i na tej samej wysokości z tyłu na plecach. Jakby mi ktoś naciskal na gardło i przełyk... mam tego dosyć.... wszystko mnie boli.....
  16. Ciągle boli mnie kark i jakby łopatka... przy ruchach głową w pewnym miejscu aż pieję z bólu... wszytskie nerwy się tam gromadzą..
  17. Kochani, z nerwicą, a dokładnie zaburzeniami lękowymi, zmagam się od kiedy tylko pamiętam. Kulminacja nastąpiła około roku 2012, kiedy to też podjęłam terapię i właściwie uczęszczam na nią do tej pory. Głównie męczyły mnie lęki, odrealnienie. Wszystkie dotyczyły samokontroli, lęku przed jej utratą. Od małego towarzyszy mi hipochondria. Natomiast ostatnio, od 3 miesięcy, męczą mnie objawy somatyczne. Zaczęło się od przeziębienia, które trwało 4 dni. Około tydzień później poczułam lekki stan podgorączkowy nie mając już objawów infekcji... i się zaczęło... Temperature mierzyłam nowoczesnym termometrem na podczerwień, który ciągle wskazywał 37-37.1. Jak widziałam ten wynik, robiłam się czerwona i aż rozpalało mnie z lęku... przy mojej hipochondrii wiem od a do z, z czym wiążą się nieuzasadnione stany podgorączkowe (dr google - chłoniak, ziarnica). Popadłam w obłęd, od czytania objawów zaczęła swędzieć mnie skóra, wyszukałam mały węzeł za uchem (dodam, że po przejściu mononukleozy 14 lat temu, mam kilka węzłów stale powiększonych). Wtedy zaczeło się piekło.. zrobiłam sobie pełna morfologie plus ob, crp, itd. Wyszły mi leukocyty 3,99 (norma 4-10). no ale jakoś się uspokoiłam, lekarz mówił, że wyniki są bdb. Wezeł nie dawal mi spokoju, rozwaliłam całą skóre za uchem od ciągłego dotykania, nic nie jadłam, spędzałam caly czas czytając o objawach w internecie. W końcu mama zagnała mnie na usg tych węzłów - według radiologa normalny węzeł minimalnie powiększony jak ta reszta po mononukleozie, prawidłowa echogeniczność i nie wzbudza żadnego niepokoju. W międzyczasie lekarka mając mnie już dosyć dała mi skierowanie na rtg klatki piersiowej skoro tak obawiam się chłoniaka. Odebrałam wynik i omal się nie przekręciłam, w opisie wszystko ok, ale jakieś zagęszczenie 4 mm na lewym płucu. W ten sam dzień prywatnie pulmunolog, które zbadał mnie od a do z, a owe zagęszczenie to wysoko uwapniona zmiana, pozostałość pozapalna, widząc w jakim jestem stanie zapewnił mnie, że to nie ma nic groźnego i mam się uspokoić. DOdam, że nigdy nie paliłam i nie mam obciążeń nowotoworowych w rodzinie. No i dwa dni spokoju a od tamtego czasu... PIEKŁO. Od razu na kolejny dzień internet od a do z - rak płuc, wbijanie sobie, że pewnie lekarz to zbagatelizował, itp itd. Gdzieś natknęłam się na info o stanach podgorączkowych w późnych stadiach raka.. i jazda na nowo..kilkudniowie stany podgorączkowe, potem zaczeło mnie boleć gardło, potem minęło. Od miesiąca czuje gule w gardle i jakby mokre gardło, ale nie widzę nic żadnej wydzieliny w środku, kataru nie mam.Wiem, że globus to typowo nerwicowe, ale nie moge przez to normalnie funkcjonować, dławi mnie o róźnych porach dnia...pleciałam na usg jamy brzusznej bo już sobie wbiłam, że z tych płuc mogę mieć coś na innych narządach... oczywiście czysto... Codziennie zmagam się z innym bólem, mam tego dosyć, chcę się w końcu poczuć normalnie. Mam wrażenie, że codziennie dolega mi co innego.. idę jeszcze do laryngologa i endykrynologa bo wyszło mi TSH ponad normę... Przepraszam za ten długi wywód, ale jestem już rozwalona tym wszystkim.
×