Jak sobie radziliście jeśli poznaliście nową osobę, a jesteście już na antydepresantach.
Właściwie to chodzi mi o kwestie łóżkowe, bo ochota -ochotą, ale przyjemność w ogóle można jakąś odczuwać?
Brałam [przez jakiś czas Ketrel na noc, na spanie i by nie mieć paraliżujących lęków.
U mnie Ketrel spowodował, że lęki się nasiliły i nastrój pogorszył.
Epizod depresyjny wraz z lękami oraz zespół stresu pourazowego z którym jest ciężko, bo zbytnio nie przechodzi przyjmuję Effectin i różnie lek by zasnąć na spokojnie.
Ale jakoś super nie działa, nastrój mam cały czas obniżony.
Ja kiedyś uważałam, że samotność to coś wspaniałego i mi tego brakowało.
Ale teraz jakoś już mam jej dość, jakoś sama ze sobą nie daję sobie rady. Macie jakieś rady?