Cześć :) Moi rodzice rozwiedli się gdy miałam 1,5 roku, moja mama umarła gdy miałam 12 lat, nie mam rodzeństwa, ojciec umarł pół roku temu. Nigdy go nie poznałam (również był alkoholikiem), ale płakałam po nim, bo zawsze żyłam z myślą, że kiedyś będę miała prawdziwego tatę. Mam dopiero 18 lat, więc mieszkam z dziadkami.
Miałam okres samotności dwa lata temu. "Pokonałam" to przez wyparcie wszystkich wartości i wszystkich ludzi (nie polecam sposobu)... Skończyło się na pobytach w psychiatryku i odrzuceniu przez rodzinę (bali się żyć ze mną pod jednym dachem). W końcu trafiłam do szkoły katolickiej z internatem, gdzie nawróciłam się, poznałam pierwszych w życiu prawdziwych przyjaciół i przestałam być (taką mam nadzieję ) egoistyczną hedonistką. Naprawdę nie wiem jakim cudem mnie polubili i wyciągnęli do mnie dłoń...
Teraz w zasadzie zajmuję się nerwicą natręctw, depersonalizacją, odbudową empatii....