Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

przerazona1231526947154

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Boykaundisputed Refren Ufffff, dzięki Bogu i Tobie. Rozwiałaś moje wątpliwości i obawy. Nie chciałam się bardziej zagłębiać jak wygląda taki grzech, bo bałam się, że znowu wyczytam coś, co mi już kompletnie zryje czerep Super, że istnieją bezinteresowni ludzie, którzy chcą pomóc innym. Niech Was Bóg błogosławi! Dziękuję i życzę SPOKOJNEJ nocy
  2. Witam wszystkich Od kilku lat cierpię na nerwicę natręctw. Głównie objawia się to u mnie obsesjami,ale kompulsje też się zdarzają, choć w mniejszym stopniu. Przez ostatnie pare miesięcy miałam spokój, jednak kilka dni temu zaczeły się u mnie lęki. Chodząc po forach, szukając pocieszenia, natknęłam się na fragment Pisma Świetego, w ktorym bylo napisane, ze wszystkie bluznierstwa przeciwko Bogu mogą być odpuszczone, jeśli jednak ktoś zbluźni przeciwko Duchowi Świętemu będzie potępiony na wieki. Oczywiście od razu mój mózg się wystraszył i zaczął się prężyć, żeby takich myśli nie mieć. Nie mogłam o tym zapomnieć i ciągle myślałam jakby takie bluźnierstwo miało wyglądąc i poniekąd sama je stworzyłam w głowie. Oczywiście się przestraszyłam i starałam się myśleć o czymś innym, ale myśl powracała. Jednak bardziej martwi mnie to, że sama ją stworzyłam. Gdzieś przeczytałam, że myśl jest grzeszna jeśli sami ją w umyśle stworzymy. A ja powstanie tej myśli sama przecież sprowokowałam. Jestem oczywiście wierzącą osobą i już nie raz natręctwa o treści religijnej spędzały mi sen z powiek. Zawsze były dla mnie najbardziej męczące i przykre. Nie uważam oczywiście tak jak pomyślałam o Duchu Świętym. Zanim przeczytałam ten fragment w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby Go w myślach obrażać. Oczywiście od razu się pomodliłam do Niego, przeprosiłam za to i poprosiłam, żeby te myśli się więcej nie pojawiały. Jednak jestem przekonana, że tę myśl sama stworzyłam, nie wzięła się tak nagle z nikąd i to mnie martwi. Teraz się tyram, że czeka mnie piekło i jestem już potępiona na wieki Co o tym myślicie? Czy natrętne myśli tworzymy sami? Czy ta myśl nie była natrętna? Nawet mnie już ona tak nie dręczy jak to, że jestem już potępiona. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
  3. Hej! Bardzo dziękuję za odpowiedź, która mnie trochę uspokoiła :) Za dwa tygodnie wyjeżdżam za granicę na pół roku i rozpoczęcie terapii nie miałoby sensu. Chyba, że znajdę tam polskiego psychologa. Trochę o tym czytam, ale ciągle pojawia się coś nowego, co trudno mi oswoić. Potrzebuję ciągłych zapewnień, że to tylko nerwica i nic złego się nie wydarzy. Jak wrócę na pewno rozpocznę terapię :)
  4. Witam. Mam różne natrętne, chore wyobrażenia o tym, że robię coś złego lub dziwnego, a wcale tego nie chcę. Teraz doszedł lęk przed tym, że to zrobię i że to stanie się moją kompulsją, że nie zaznam spokoju jeśli tego nie zrobię i że może jednak tego chcę. Np. obawiam się, że kogoś zabij i wyobrażam to sobie w głowie. Kocham ludzi i nie chcę nikogo krzywdzić, a jednak w momencie kiedy o tym myślę, mam wrażenie, że mam taką chęć i że będę chciała to zrobić, bo nie zaznam inaczej spokoju. Tak samo boję się, że zacznę krzyczeć, szaleć wśród ludzi. Wyobrażam sobie tę sytuację i też to samo uczucie... Nie wiem jak sobie z tym radzić i jak się tego pozbyć. Ciągle się boję, że te myśli się zrealizują i że będą to moje kompulsje. Czy ktoś miał podobnie? Pomóżcie, błagam, już nie wyrabiam.
  5. Czy jest wśród nas ktoś, kto całkowicie się tego pozbył, albo przynajmniej bardzo ograniczył? Co pomogło?
  6. A czy cierpisz na jakieś zaburzenia lękowe? To mogą być zwykłe nerwobóle -- 12 sie 2014, 16:11 -- http://pl.wikipedia.org/wiki/Neuralgia_tr%C3%B3jdzielna i nie wkręcaj sobie takich głupot!
  7. -Odcinanie się od negatywnych informacji i ludzi -zioła uspokajające -druga osoba(najlepiej chłopak/dziewczyna) -przytulanie -ignorowanie złych myśli -słuchanie pozytywnej muzyki(najlepiej takiej, która przypomina nam czasy kiedy czuliśmy się dobrze i żyliśmy normalnie) -oglądanie pozytywnych, nieskomplikowanych filmów, takich, które nie ryją bani i przy których nie trzeba za dużo myśleć -gotowanie
  8. Staranie się nie hałasować rano, żeby nie obudzić drugiej osoby, a biegnięcie szybko z zegarkiem w ręku, to trochę różnica. Jakoś jak mój chłopak wychodzi z kolegami i potem do mnie przychodzi, to nie jest dla mnie problemem poczekać na niego chwilę dłużej.
  9. Nie bój się. Szpital Ci raczej nie grozi. Miałam/mam podobnie. NIC Ci nie jest. To siedzi w naszej głowie i możemy się tego pozbyć, chociaż to trudne. Ale pomyśl sobie kto tu jest szefem? Ty? Czy Twoje lęki, myśli, obawy? Ty rządzisz! Słuchaj, na naszą nerwicę i jej przebieg, nasze samopouczcie itd. wpływa wiele czynników(jak się odżywiamy, jakie filmy oglądamy, jakiej muzyki słuchamy, używki, towarzystwo itp.). Odkąd cierpię na zaburzenia obsesyjne i lękowe staram się ograniczać wszystko, co mogłoby mieć wpływ na rozwój lęku. Nie piję kawy, herbaty, coca-coli, alkoholu( chociaż do niedawna piłam, ale odkąd lęki się nasiliły zrezygnowałam z tego. Nie palę papierosów i marihuany. Zażywam codziennie magnez dobrej jakości(http://www.doz.pl/apteka/p45491-Olimp_Chela-Mag_B6_kapsulki_60_szt. - polecam, bardzo dobrze przyswajany), jem dużo owoców i warzyw, ciemne pieczywo. Nie jem tłustych potraw. Przestałam słuchać tzw. "agresywnej" muzyki(kiedyś gustowałam w cięższych brzmieniach). Zaćzęłam słuchać muzyki klasycznej(Czajkowski, Strauss, Chopin), a zasypiam przy kołysance dla dzieci(https://www.youtube.com/watch?v=MQp61xvFo8cm - może to i śmieszne, ale przy każdym napadzie paniki to mnie uspokaja). Piję pare razy dziennie NERVOSAN(mieszanka ziół). Oglądam same lekkie filmy(banalne komedie romantyczne i w ogóle komedie, albo bajki typu "Shrek") i jakoś udaje mi się zmniejszyć te lęki. Nie mówię, że żyję tak cały czas, ale przy nasileniu lęków. Wydaje mi się, że powinieneś wrócić na terapię. No i oczywiście podczas napadu lęku staraj się rozmawiać ze sobą w myślach. Ja sobie powtarzam"to tylko nerwica, nic się nie dzieje, to tylkoo nerwica." i jakoś to idzie... No i może znajdź sobie jakieś zajęcie i staraj się ignorować napady. Słyszałam, że sport bardzo pomaga. Trzymaj się i życzę powodzenia! I pamiętaj: nigdy nie utracisz kontroli nad sobą, ani nic z tych rzeczy. Nie stracisz kontaktu za rzeczywistością i to, że się tego boisz jest najlepszym dowodem na to, że Ci to nie grozi. Ponoć wszystkie obawy, które dręczą osoby z zaburzeniami lękowymi zazwyczaj najmniej ich dotyczą. To tylko, albo AŻ nerwica. Ale wyjdziesz z tego!
  10. Jak dla mnie to kwestia tego, że jest w związku. Jak sam napisałeś, że leciał w pośpiechu z zegarkiem w ręku byle nie obudzić dziewczyny. Wydaje mi się, że jest od niej trochę uzależniony i może trochę...pod pantoflem? Wiele par zaczyna izolować się od znajomych i żyć tylko dla siebie. Może te wszystkie preteksty, żeby się nie spotykać czasem mijają się z prawdą, a koledze głupio jest powiedzieć, że woli być z dziewczyną, czy też jej się nie spodoba jak gdzieś wyjdzie. Teraz ona jest dla niego najważniejsza, to normalne, że w takiej sytuacji koledzy schodzą trochę na boczny tor, co nie znaczy, że mniej Cię lubi i nie chce Cię widzieć. Ja na Twoim miejscu bym z nim pogadała tak szczerze
  11. Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi :) M.Gibson - hydroksyzynę mam od znajomego psychiatry. Wiem, że może jeden raz to za mało. Może rzeczywiście wybiorę się do innego psychologa... Byłam właśnie prywatnie i trochę sobie skasowała, a leciała samymi podręcznikowymi schematami i jakoś mnie nie przekonała. Makabra - no właśnie boję się, że jeśli raz "puszczę wodze'' to potem będę ciągle to powtarzać, jak tylko taka myśl przyjdzie. A nie chcę np. wyzywać sklepowej, bo taka myśl mnie też napadła płacąc za zakupy.
  12. Witam. Mój problem zaczął się parę lat temu, kiedy dowiedziałam się o strasznej tragedii, która zdarzyła się w mojej rodzinie(mój wujek zabił moją ciocię, a potem siebie i na dodatek martwą matkę znalazła moja kuzynka, która miała wtedy 11 lat). Wstrząsnęło to mną, bo jestem bardzo wrażliwa. Nie miałam wtedy żadnego napadu histerii, ani paniki. Nie mogłam w to po prostu uwierzyć. Zaraz potem jak się o tym dowiedziałam poszłam spać. W nocy obudził mnie telewizor, z którym zasypiałam. Leciał tam program o nawiedzonych ludziach. Przestraszyłam się i wyłaczyłam to. Wtedy przypomniało mi się, że pare dni wcześniej nasza katechetka opowiadała o przypadku, kiedy jakąs kobiete nawiedziło, bo powiedziała coś złego o Bogu. Zaczęły się pojawiać w mojej głowie różne natrętne myśli, między innymi obrażające Boga. Strasznie się przestraszyłam.Dostałam ataku paniki. Postawiłam na nogi cały dom. Ale mnie uspokoili i było lepiej. Od tamtego czasu miałam straszne lęki zwiazane z ta tematyka. Balam się ogladac filmy(w dzecinstwie namietnie ogladalam horrory), chodzic na religie i do kosciola(ze bedzie tam poruszany ten temat)Ale radziłam sobie. W szkole itd. o tym zapominałam. Tylko przed snem mi się to przypominało niekiedy, albo jak zobaczyłam jakiś straszny obraz. Potem lęki i myśli zdarzaly się rzadko i zaazwyczaj byly wywolane jakims czynnikiem z zewnatrz. Zapomniałam o tym i prowadzilam normalne zycie. Oprocz tej tragedii, o ktorej pisalam przezylam w zyciu wiele innych stresow(wyjazd mamy za granicę, kiedy byłam mała, rozwód rodziców, wyjazd siostry za granicę, śmierć ukochanej Babci i przymusowy roczny pobyt za granicą, a do tego codziennie kłócę się z tatą). Mam też skłonności depresyjne i wiele kompleksów. Dodam też, że bardzo szybko zaczęłam imprezować i pić alkohol(w wieku 13 lat). Ale wtedy nie miałam żadnych lęków. Unikałam jedynie miejsc, w których może być mowa o takich zdarzeniach. Ale nie miałam natrętnych myśli i napadów paniki tak bez powodu. Pierwszy bardzo powazny atak paniki dostalam dwa lata temu, kiedy bylam u wujka w Szkocji. Był wywołany natretnymi myslami, ktore pojawily sie w mojej glowie po zobaczeniu zwiastunu jakiegos horroru. Znowu dotyczyly tematyki religijnej. Uspokoilam sie troche, ale napady wracaly i towarzyszyl mi ciągły lęk. Kiedy wrociłam do domu i poszłam do szkoły, stan lękowy minął, a myśli dręczyły mnie czasem i przez krótki czas. Od tego czasu co jakiś czas miewałam napady natrętnych myśli, które wywoływały lęk i na odwrót. Nie trwały jednak długo i byłam w stanie normalnie funkcjonować. Co jakiś czas dręczyła mnie też obawa przed zrobieniem komuś krzywdy. Miałam w głowie obrazy jakichś strasznych zdarzeń. W niektorych sytuacjach np. na wizycie u mamy chlopaka bałam się, że wypowiem jakas natretna mysl na glos i postawi mnie to w zlym swietle. Ale wszystko mijało po paru godzinach. Miewałam bezdechy senne i w ogóle ciągle mam problem ze snem. Teraz okropny długi stan lękowy z natrętnymi myślami i kilkoma napadami paniki dziennie powrócił. Wszystko się zaczęło jakoś 2 tygodnie temu na imprezie. Wypiłam dwa piwa i zaczęły się znowu te złe, natrętne myśli, których się bałam. Nastąpił napad paniki. Napiłam się melisy, przestałam pić i udało mi się wyciszyć i uspokoić. Myśli zniknęły. Potem jechałam nad morze z koleżankami. Zawoził mnie tam chłopak. Miał zostać jeden dzień, a my tydzień. Cały czas się bałam co to będzie, jak go nie będzie przy mnie. Moje koleżanki nie rozumieją co mi jest i nie potrafią mi pomóc. Kiedy miał już wyjeżdzac tak bardzo się przejełam, że zaczelam plakac. Nie moglam sie uspokoic. Dostalam napadu paniki. Wrocilam z nim do domu. Od tego czasu(jakiś tydzień temu) zaczal sie koszmar. Oprocz obawy przed tymi strasznymi myslami i wobrazeniami, ktorych nie moglam sie pozbyc, pojawil sie lek przez utrata kontroli nad soba. I to okropny. Boje sie, ze wypowiem jakas natretna mysl na glos, tak jak ta kobieta i mnie coś nawiedzi. Caly czas czuje scisk w gardle. W glowie pojawiaja mi sie obrazy jak robię to, czego się boję. Boję się, że utracę kontrolę nad ciałem, a przede wszystkim mową. Myśli te są tak silne, że boję się, że się zrealizują i czasem mam wrażenia jakbym czuła potrzebę ich zrealizowania, chociaż są kompletnie niezgodne z moim charakterem i tak naprawdę nie są moje. Kocham Boga. Chcę być blisko Niego i wierzę. Czasem czuję jakbym miała zaraz je wypowiedzieć(drży mi język, ucisk w gardle i w klatce piersiowej). Popadam wtedy w straszną panikę. Po poł godziny wszystko mija. Ale za godzinę zaczyna się znowu. Biorę hydroksyzynę, która powoli przestaje działać. Piję kilka kubków nervosanu dziennie. Zwykle mijało po paru godzinach. teraz lęk utrzymuję się już tydzień, a napady paniki są częste. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez natretnych mysli. Kiedy probuje skupic sie na czyms innym, to ucisk w gardle mi o nich przypomina i dostaje kolejnego napadu. Nawet jak sie naczyms koncentruje, to one mnie atakuja. Boje sie, ze jestem jakas nawiedzona. Wszyscy wokol powtarzaja mi, ze to niemozliwe, ze to siedzi w mojej glowie. Teraz mam tak, ze jak chwyta mnie sam lęk(ucisk w gardle, przyspieszone tetno) to od razu mysle, ze trace kontrole nad soba, zaraz oszaleje, mysli i wobrazenia sa coraz gorsze i silniejsze, ze zaraz powiem ta okropna mysl, bo nie wytrzymam i ze skoro tak jest, to pewnie jestem nawiedzona. Mam wizje, w ktorych krzycze, nie mam kontroli nad soba i mam omamy. Przez lęk przed wypowiedzeniem czegoś złego boję się mówić. Mówię coraz mniej. Ciągle sprawdzam czy kontroluję swoją mowę. Jak z kimś rozmawiam i myśle, co by tu dalej powiedzieć, to mimo, że to nic złego, normalna rozmowa, normalne myśli, to powstrzymuję się i tego nie mówię. Żeby mieć pouczucie kontroli nad sobą. Cały czas jestem przerażona. Największy jest ten lęk przed powiedzeniem czegoś. Boję się, że będę coś mówić wbrew w swojej woli, bo stanie się przymusem(typowym natręctwem), albo dostane jakiegoś zespołu Tourette’a itp. Nie jem, nie wychodzę z domu. Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez tych myśli. I boję się mówić. W dzieciństwie miałam podobne obawy(wkręcałam sobie, że polknelam ose, bo to samo sie przydarzylo jednej aktorce; igłe, szklo. "Miałam" już też zawał serca, wyrostek, borelioze i wiele innych) i zawsze byłam wrażliwa na czyjąś krzywdę. Czy da się z tego wyjść? Jak pozbyć się tego okropnego lęku przez utratą kontroli nad mową i przed nawiedzeniem? Byłam u psychologa raz. Ale niezbyt mi to pomogło. Rozmawiam z najbliższymi i to mi pomaga w podoby sposób. Zresztą chcę się pozbyć tych lęków i myśli i o nich zapomnieć,a nie o nich ciągle mówić i sobie przypominać. Czy ktoś miał podobnie? Proszę, pomóżcie...
×