Mi miesięczna przerwa mojego terapeuty bardzo ciążyła...
Czułam się jak statek zerwany z kotwicy i płynący na swoją zgubę...
Po jego pierwszym urlopie rozmawialiśmy o tym i następnym razem umówiliśmy się, że będę pisała mu mejle jak będę się źle czuć.
I sama świadomość tego, że mogłam mu napisać takiego mejla spowodowała to, że czułam się od razu lepiej.
Jeśli chodzi o relację i wątek terapeutyczny to nie było z tym problemu bo mnie w to wprowadzał - co czuje się w związku z przerwą, czego się obawiam itd...
Myślę, że sporo zależy od terapeuty...