Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rachel

Użytkownik
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Może jak spiszę postanowienia, to będą miały dla mnie większą moc wiążącą: * Walka z hipochondrią, nie mówię że całkiem zwalczę, ale chciałabym ograniczyć martwienie się o zdrowie. Zamierzam tego dokonać poświęcając więcej uwagi pasjom oraz bliskim. * Wrócić do ćwiczeń, tańca. Może w ten sposób zrzucę przy okazji parę nadprogramowych kilogramów, co bardzo by mnie ucieszyło i wzmocniło pewność siebie. * Czytać przynajmniej jedną książkę na miesiąc. * Wstawać wcześniej - o to się najbardziej martwię, będzie ciężko, ale miło byłoby zaczynać dzień o normalnej porze. * Bardziej dbać o mieszkanie, częściej sprzątać * Gotować częściej dobre i zdrowe obiady, ogólnie dbać o normalne posiłki w ciągu dnia * Robić więcej zdjęć, uwieczniać fajne chwile * Większa oszczędność i ograniczenie wydatków - w tym roku zaczęłam o to dbać, nie jest źle, ale zawsze mogłoby być lepiej Mogłoby być tego dużo więcej, ale nie chcę narzucać sobie więcej niż mogłabym zrobić. Tyle wystarczy. Będę szczęśliwa jeśli uda mi się zrobić te rzeczy. Będziemy jakoś dokumentować, czy wywiązujemy się z tych postanowień?
  2. Rachel

    Depresja a szkoła/studia

    Ja od października zaczynam stiudia na upragnionym kierunku i wydaje się, że powinnam być bardzo szczęśliwa. Z jednej strony jestem, ale z drugiej jestem przerażona. Nawet jeszcze nie rozpoczęłam nauki, a już łapię się na myśleniu, że to nie ma sensu bo i tak się nie uda, więc po co. Myślę o przyszłych porażkach, bo nie potrafię skupić się na tym, co jest teraz. Zamiast cieszyć się, że się dostałam to wymyślam sobie problemy typu, że i tak nie będę mieć po tym pracy, będę bezrobotna itp. Prócz tego boję się, że nie będę miała znajomych, że nie wgram się, że będę odstawać od reszty, bo zauważą, że mam z sobą problemy. Wybaczcie, ale taką już mam tendencję do robienia różnych problemów, pesymistycznego myślenia i nie potrafię tego zmienić. Nie są one zupełnie bezpodstawne, gdyż opierają się na wcześniejszych bolesnych doświadczeniach (szczególnie te związane z relacjami z innymi osobami).
  3. U mnie, tak jak u osób wypowiadających się wcześniej występują problemy z połykaniem tabletek. Szczególnie to się nasiliło po tym jak 2 razy tabletka magnezu (podobna do Apapu, ale troszkę większa) stanęła mi w gardle i nie chciała ruszyc się ani w jedną ani w drugą stronę. Od tamtego czasu tak mi się "zakodowało w mózgu", że jak włoże tabletkę do ust to nie mogę wymusic tego odruchu przełykania i rozdrabniam albo próbuję do póki się nie uda. A przed tym było w wszystko w porządku.
  4. Moje marzenia: ukończyć studia, na które się właśnie dostałam, pracować jako nauczycielka, mieć swoje mieszkanie w jakimś ładnym mieście (najlepiej na mazurach) oraz radzić sobie z własnym życiem.
  5. Za to, że jeśli nie dopasujesz się do reszty, nie będziesz taki sam jak inni, czymś się wyróżniasz to cię skreślą.
  6. Rachel

    Mój dzisiejszy dzień

    A mnie dziś cały dzień po prostu roznosi, bo jutro mam rozmowę kwalifikacyjną na studia. Nie wiem jak tam wytrzymam nerwowo. Najwyżej umrę im tam na zawał serca
  7. Rachel

    Czerwienie sie ;-(

    Ja mam to samo, choc ostatnio walczę z tą przypadłością z coraz lepszym skutkiem. Zazwyczaj robię się czerwona gdy się czymś zestresuję lub zawstydzę. Skorzystaj z tego co ci już wcześniej poradzono - nie myśl o tym. Mi też się wydawało, że nie mogę, ale mimo tego starałam się i nieraz się udawało. Może nie uda się za pierwszym razem - nie szkodzi - następnym razem spróbuj znowu. Teraz radzę sobie z tym całkiem nieźle. Gdy ktoś zwraca na to uwagę to zazwyczaj odpowiadam że mi gorąco, albo że tak po prostu mam.
  8. U mnie to chyba nie jest brak magnezu bo mi od dzieciństwa ręce się trzęsą, tak jak i od dzieciństwa mam lęki. Nie jest tak, że raz się trzęsą a raz nie - mam tak w każdej sytuacji stresowej (a tych sytuacji u mnie jest naprawdę bardzo wiele). Poza tym zażywam magnez w tabletkach.
  9. A wiecie co mi się najbardziej podoba, jak gdzieś tak wyjadę na trochę czasu? Że mnie tam nikt nie zna - jestem anonimowa. Mogę zacząc wszystko od zera, bo nikt nie ma tam wyrobionej opinii o mnie. To sprawia, że czuję się trochę pewniej - zawsze marzyłam o byciu anonimowym.
  10. Właśnie o to chodzi w tej chorobie że oni nie odróżniają świata prawdziwego od urojonego. Są przekonani, że to, co widzą istnieje. Nawet psychologowi ciężko jest wytłumaczyc takiej osobie, że to fikcja. Leki rzeczywiście otępiają, ale są konieczne - jeśli nie będzie brał leków to objawy mogą się bardzo nasilic.
  11. Ja bym chętnie wyjechała i nie wróciła do miejsca, w którym obecnie mieszkam, uczę się i to bez oglądania się za siebie. Ale to tylko pod warunkiem, że miałabym gdzie się podziac, bo tak przed siebie, byle gdzie to raczej nie odważyłabym się.
  12. jaaa Oglądałam kiedyś film z Russellem Crowe pt. "Piękny umysł" (to jest film na faktach) gdzie główny bohater cierpi na schizofrenię i żyje we własnym urojonym świecie, o którym istnieniu w prawdziwym świecie jest 100% przekonany. Całe życie widział osoby, których nie było w rzeczywistości. Jak chcesz się dowiedziec czegoś o tej chorobie to polecam ten film. Nie znam się za bardzo, ale z tego co wiem to dosyc poważna choroba. Jeśli się jej nie leczy to chory może stwarzac zagrożenie dla siebie lub innych. Kiedyś nawet wmawiałam sobie ta chorobę.
  13. To co piszecie o tym jedzeniu i piciu w towarzystwie to całkowicie przypomina mi mnie. Już gdy byłam w gimnazjum jadłam obiady w stołówce. To była dla mnie istna męczarnia. Gdy jadłam lub piłam to strasznie trzęsły mi się ręce i głowa. Bardzo wstydziłam się tego i rozglądałam się dodatkowo po stołówce czy ktos czasem nie gapi się na mnie. Później było tak, że nie dojadałam do końca obiadów, bo nie byłam w stanie ze strachu. Teraz mam 20 lat i nie minęło mi to. Rok temu mieliśmy ważną uroczystośc rodzinną z wieloma ważnymi ludźmi. Już wiele czasu wczesniej zastanawiałam sie jak ja tam będę coś jeśc. I na pierwsze danie poleciał rosół którego nie byłam w stanie zjeśc bo jak podniosłam łyżkę to wszystko z niej zlatywało zanim zdążyłam włożyc ją do ust. Później gdy te ważne osoby wyszły i zostali sami znajomi i członkowie rodziny to minęło i już do końca było w miarę normalnie. Nie mam pojęcia dlaczego tak mi się dzieje. Przecież jedzenie i picie to normalne czynności.
  14. Rachel

    ucieczka...fantazja

    Mam podobnie. Dla mnie to taki sposób na problemy, nudę. W takim nierzeczywistym świecie wszystko jest tak jak ja chcę. Też mi to przeszkadza w życiu codziennym, więc rozumiem cię. Niedawno przeczytałam w książce ciekawy rozdział jak sobie z czymś takim poradzic i uswiadomiło mi to ile czasu się na takie coś marnuje i ile innych, pożytecznych rzeczy można by w tym czasie zrobic. I radze sobie z dnia na dzień coraz lepiej.
  15. Ja nie wierzę, że mogłabym kiedyś z tego dziadostwa całkowicie się wyleczyc. Czasami są takie okresy, że czuję się ok, ale wiem, że to jest wtedy tylko chwilowo. Moja nerwica jest "pasożytem" który żyje we mnie od kilku lat i jestem pewna, że mu wygodnie i nigdy już nie będzie chciał mnie opuścic. Nie wierzę, że mogłabym jak niegdyś gdzieś pójśc i nie bac się nikogo, nie dostawac wiecznie ataków strachu - to byłoby zbyt piękne, żeby mogło byc prawdziwe.
×