Blue blue ribbon. Jak przeczytałam twój cytat "myślałam że jesteś bardziej ambitna" to przeszłam deja vu. Ja kiedyś usłyszałam od ojca coś bardzo podobnego, " twoja siostra to była ambitna a Ty".. To straszne usłyszeć coś takiego od rodzica... A tym czasem, ja starałam się właśnie robić tak jak rodzice sobie tego życzą. I takim oto sposobem skończyłam licencjat, mimo iż po pierwszym roku czułam, że to nie do końca to co chce robić w życiu. Nie rzuciłam studiów bo bałam się ich reakcji. Kończę magisterkę, a nawet nie wiem, czy będę pracować w tym zawodzie. Przestaję się przejmować opinią rodziców.. Jeśli rodzic ocenia wartość człowieka, własnego dziecka po tym, czy skończyło studia czy nie to do dupy z takimi rodzicami. Nie, przejmuj się tym, że rzuciłaś studia, jeśli tylko masz na to ochotę to zacznij i trzeci raz. Szukaj pracy, zmieniaj ją, doświadczaj, masz do tego prawo, bo jak inaczej można znaleźć coś co nam się podoba jeśli tego nie doświadczymy? Tak samo ze studiami, wybieramy je, bo myślimy, ze nam będą odpowiadać, ale nie zawsze tak się dzieje. Rodzice często próbują spełniać własne ambicje rękami dziecka, manipulują, często w ten sposób je unieszczęśliwiając. Grunt, żeby przystanąć, zastanowić się co nam sprawia radość, i spróbować zrobić z tego źródło swojego dochodu :) a Opinia ludzi nie jest ważna, grunt, żebyśmy my byli szczęśliwi, nawet jeśli szczęście w życiu da nam bycie gospodynią domową,dobrą mamą, czy panią w kiosku. Bo na przykład stworzymy dom, pełen ciepłego ogniska domowego, albo zamiast burczenia przy wydawaniu reszty w kiosku, damy komuś dobre słowo, i uśmiech na resztę dnia:) Dla mnie na pewno ta Pani w kiosku będzie bardziej wartościowa niż naburmuszony, i arogancki profesor