Pierwszego lubiłam za to, że miał dobre serce i dobrze sie przy nim czułam, ale czasami to co mówił sprawiało, że czułam się "gorsza" od niego i zostawił mnie, gdy byłam w nim zakochana.
Drugi starał się o mnie dbać, pomagać mi, dobrze odnajdywał się w różnych sytuacjach, był odważny, ale... czasami czułam się przytłoczona jego osobą. W późniejszej fazie relacji zdarzyło się, że był głuchy na moje "nie". Zamiast rozmawiać o możliwych problemach przekonywał, że wszystko będzie dobrze. Nie był ze mną do końca szczery. Z czasem straciłam poczucie bezpieczeństwa w tej relacji i nie chciałam już tego ratować, gdy on chciał.