Odniosę się do mojego ostatniego posta , już wiem jak określić to co czuje od 2 tygodni , są to tak jak by dreszcze przy grypie , tyle że jest to jakby pieszczenie prądem zamiast dreszczy.
Wyjątkowo źle toleruję ten lek,albo dobrze , mocno na mnie działa , z tego co czytam , nikt tak nie ma jak ja, w tym mam uczucia jeszcze jak na karuzeli , takie lęki . Niech to gówno zacznie działać i to minie . Do tego czuję się jak bym mógł każdego zawodnika rozj*** :)
Nieźle to miesza w bani. Ale dziś idać do sklepu zobaczyłem znaczną poprawe w fobii , szedłem sobie w tłumie a każdy człowiek wydawał mi się smieszny i mógłbym go zmasakrować,zamiast spuścić głowę na dól , jak by co :) To jest coś , tyle że mnie cały czas prąd kopie
Santiago20: Proszę cie... 16 lat to gimbusy,toć to dzieci,ja w ich wieku skakałem po drzewach i rzucałem się kamieniami ,a to pokolenie jest gimbusowe ,śmieszne , sraj na nich,nie dziwię się że cie nie interesuje rozmowa o grach czy fejsbuku:) , Chłopie to nie problem ,to takie pokolenie każde , teraz , śmieszne,rozpieszczone dzieci które dopiero muszą sobie wyrobić Pokorę , i poznać co to wartość ludzka,Nauczyć się wartości jak Honor,rodzina,przyjaźń itp , mózg się im dopiero kształtuje ,a teraz to są szczyle nie wiedzący nic o życiu który to rocznik urodzenia?? 2000 :)), no sorry. No coment , ale nie mogłem się powstrzymać.
Edit - dodam ci tylko na pocieszenie , że mnie deprecha tak złapała, jak paroksetyna się wypaliła, że 10 miechów nie gadałem z kumplem na żywo ani nigdzie nie byłem itp , i wogóle, straciłem znajomych przez to że się nie odzywam,nie odwiedzam,nie odbieram telefonów , teraz nikt do mnie nie telefonuje,nie dzwoni,nie piszę , zostałem całkiem sam i postanowiłem coś z tym zrobić i mam 2 miesiące w domu, żeby jakiś lek u mnie spowodował że poczuję się jak dawniej,bo tyle mam wolnego... Marnuję sobie życie a nie mogę sie przemóc ,wyjść do ludzi , kuwa nie mogę , jestem jak pustelnik , sam
-- 27 sty 2014, 06:25 --
Sorry że post pod postem,bo już nie mogłem edytować , wybaczcie jestem tutaj nowy
Mam pytanie: Ja ogólnie bardzo ale to bardzo żadko pale marichuane , ostatnio paliłem z rok temu, na paroksetynie i się nic nie działo złego , ale jak naprawię kontakty i wenla mnie już tak trochę podleczy z depresji lękowej i fobii społecznej, to bym chciał raz na jakiś czas zapalić.
Jak to sie ma do interakcji , będą jakieś bad tripy/krzywe jazdy ,serce wali jak oszalałe,lęki itp Czy raczej ci co palili na Wenlafaksynie , nic takiego nie zauważyli?? Niech odpowiedzą ci co palili i ci co coś wiedzą w tym temacie.
Pierwsze to muszę stanąć na nogi , potem naprawiać zepsute znajomości , ale wolę zapytać na przód , bo Alkoholu nie moge pic (Trzeżwy alkoholik) i pozostało mi to,a lubiłem sobie od czasu do czasu przykopcić delikatnie na humorka ,więc każda porada,doświadczenie,przeżycia wenli na THC , mile widziana. Pozdrawiam
Sorry [santiago] że tak napisałem, ale na prawde jest to dla mnie smieszny powód do zmartwień,wiem że ty to jakoś przeżywasz rozumiem , poprostu jak oni cie zlewają i nie chcą się kumplować to olej ich i do przodu ,Nie przejmuj się , jak mówiłem to typowe gimby:) Pozdro