Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Oko Yono

Użytkownik
  • Zawartość

    81
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Oko Yono

    Co teraz robisz?

    Messiah, no wlasnie ciezko wyczuc
  2. Oko Yono

    Co teraz robisz?

    Jem jajecznice ktora zaczela wystygac wystygala i w koncu wystygla, ktora zrobilam dla babci majaca zlamana noge, a ktora nawet na nia nie spojrzala (babcia na jajecznice, a nie noga na babcie ), bo przedwczoraj "przestala mnie lubic" i z tego tytulu "wzgardza jedzeniem robionym przeze mnie". albo faktycznie po prostu wolala sobie odgrzac rosol z wczoraj i zjesc wlasnie go na obiad zamiast jajecznicy
  3. Unikalny, dla ciebie chyba wlasnie nie jest to jakies wyjatkowo smutne akurat. Jesli dziewczyny jedynym motywem bylo to, ze po prostu spodobal jej sie twoj wyglad (co jest naturalne u ludzi ze takie sa ich dzialania i motywy i juz z pewnoscia nie nadalabym osobie - tej dziewczynie w tym przypadku - miana plytkiej z takiego powodu ze "poleciala na wyglad"). zreszta, gorzej zdecydowanie byloby/w gorszej bylbys sytuacji gdyby bylo tak, ze dziewczyna zabawila sie z toba zalozmy raz a pozniej cie "odstawila" dlatego ze byloby odwrotnie - ze twoj wyglad by sie jej nie podobal. Musisz wiedziec, ze wielu ludzi jest wlasnie w takich sytuacjach i to ewentualnie dla nich to co napisal kokos mogloby byc smutne.
  4. xyzabc, to nie byla decyzja mojego brata czy przyjezdzac do mnie na wigilie czy nie, w koncu ma 5 lat
  5. [attachment=0]Zdjęcie1616 (2).jpg[/attachment]czesc to ja i moj maly brat dzisiaj Ten wlasnie moj maly brat ma 5 lat i jest bardzo fajny. Chcialam cos o nim napisac bo byl jedyna osoba ktora byla przy mnie dzisiaj. Chce napisac o nim przede wszystkim w kontekscie "traktowania dzieci przez rodzicow" wiecie, 5-latek, nieograniczony potencjal bo w koncu jest ladny i fajny wiec sa duze szanse ze w przyszlosci bedzie aktorem, genjuszem albo dyrektorem. (Swoj droga, przeciez ja w jego wieku tez bylam tak fajna, nawet mozna by powiedziec ze w identyczny sposob fajna - wygladalam wlasciwie identycznie jak on teraz, mialam podobny temperament - w koncu to moj brat.) pierwsze schody zaczynaja sie w pierwszych klasach szkoly podstawowej kiedy okazuje sie ze dziecko nie do konca jest we wszystkim dobre. A co dopiero mowic o pierwszych klasach gimnazjum kiedy okazuje sie ze dziecko wcale nie do konca jest takie ladne jak w wieku dajmy na to tych 5-ciu lat. to bylo tak ze bylam w 6 klasie szkoly podstawowej kiedy sie urodzil. Juz wtedy w tej 6-tej klasie bylam dzieckiem czujacym sie po prostu zle w zyciu i niekomfortowo i wogle milion roznych rzeczy. Ale do rzeczy. Rozchodzi sie glownie o to przede wszystkim ze od samego poczatku mam wrazenie jak gdyby laczyla mnie z nim - z Kamilem - jakas wyjatkowa wiez. Kiedy pojawil sie jako nowy czlonek rodziny w domu (z czym wiazalo sie cale mnostwo problemow, strachu itd zasianego w glownej mierze przez moich rodzicow) to w calym tym swoim dzieciecym przybiciu zaczelam miec wrazenie, ze ta kilkutygodniowa istota w jakis sposob potrafi mnie zrozumiec - rozumie moja sytuacje i sytuacje naszej rodziny i ze w ogole jest najmadrzejsza istota zyjaca na swiecie. - czy takie "czuctwa" w stosunku do swojego majacego kilka tygodni rodzenstwa sa powszechne no nie mniej jednak tak wlasnie mialam i to bylo takie wyjatkowe - to moje wrazenie wystepowalo w kilku pierwszych tygodniach zycia Kamila. Nastepnie moja relacja z nim jako z kilkumiesiecznym moim bratem byla raczej normalna, nie przydarzaly mi sie wiecej te magiczne wrazenia o jego "nadprzyrodzonosci" itd, natomiast dzialy sie rozne zawichrowania wynikajace przypuszczam ze glownie z mojej trzynastoletnosci i z tego ze czulam sie przewaznie jak gowno w domu/w szkole i mialam mase kompleksow. (wtedy to moi rodzice zarzucali mi miedzy innymi to ze jestem o niego - Kamila - zazdrosna, ze go nienawidze i podobny temu szajz. * obecnie rodzice za wszelka cene staraja sie sprawic, zeby Kamil mnie nienawidzil - przeprowadzaja z nim nawet specjalne rozmowy podczas ktorych zadaja mu tendencyjne pytania w stylu "A powiedz Kamilku - dlaczego nie lubisz Justyny?" podczas zadawania ktorych sugeruja mu wyraznie ze jezeli nie odpowie zgodnie z ich oczekiwaniami to beda na nim zawiedzeni. - mysle ze takie gierki to jest swinstwo Generalnie jest tak, ze z Kamilem mamy pare rzeczy ktore robimy razem na przyklad korzystamy wspolnie z mojego komputera, ogladamy razem filmy ktore od czasu do czasu kupuje z mysla specjalnie o nim itd. Glownie che byc dla niego po prostu dobra osoba - tak sobie postanowilam odkad Kamil skonczyl mniej wiecej 3 lata i wszedl w taki etap zycia ze zaczelo dac sie z nim autentycznie bawic - uczestniczyc w zabawie z nim tak autentycznie, w rozmowie z nim i generalnie w kontakcie z nim - komunikacja z nim stala sie wtedy po prostu stymulujaca dlatego tez nastal wtedy czas zeby zaczal traktowac go powaznie, jak czlowieka. I spoko, staralam sie/staram sie uskuteczniach to swoje postanowienie, ale mam momenty calkowitego rozzalenia sie nad soba sama - dzisiaj mialam - wlasnie przy nim kiedy patrze na niego przypominma sobie siebie z tamtego momentu zycia kiedy mialam 5 lat na przyklad. I zaczynam myslec ze wcale nie chce byc dla niego dobra osoba. Zaczynam myslec ze wlasciwie to moglabym zaczac traktowac go tak jak rodzice traktowali mnie. bo dlaczego nie? Dlaczego moj brat ma miec lepiej w takim sensie ze ma miec obok siebie osobe dodajaca mu pewnosci siebie itd? Ja w tym wieku "mialam" jedynie rodzicow - mialam ich bo bardzo chcialam ich miec - ktorzy zdecydowanie nie dodawali mi tak bardzo potrzebnej pewnosci siebie. Nie mialam zadnego spoko doroslego ktory bylby dla mnie dobry. jako ze mnie i jego dzieli roznica okolo 13-stu lat to i z rodzicami jest inaczej. - wychowuja go nie 20-paro latkowie a ludzie przed czterdziecha, wlasciwie to czterdziestoletni. Byc moze jest tak ze Kamil chocby z tego wzgledu jest w lepszej sytuacji niz ja bylam w jego wieku, chociaz wcale nie do konca - i moj tata i moja mama to przeciez nadal te same osoby, w dodatku takie ktore tych 13-stu lat przerwy miedzy pierwszym a trzecim dzieckiem (Tak, po drodze byl jeszcze brat "sredni" ) nie wykorzystywali wcale na rozwijanie sie zmienianie i stawanie lepszymi ludzmi. Dlatego zauwazam rozne rzeczy ktore moi rodzice robia a ktore nie sa wcale fajne dla mojego brata. (czesciej mam okazje obserwowac mame) i widze czy slysze na przyklad jak ona wyprowadza go do przedszkola - zwyczajnie w swiecie leze wtedy w swoim pokoju jeszcze w lozku i slysze z samego rana ten okropnie agresywny i glupawy jej glos: "Maly kretynie!", "No pospiesz sie!", "Guzdrzesz sie jak slimok!" - wrzaski wywrzaskiwane calkowicie bezrefleksyjnie i beznadziejnie. i leze wtedy i mam ochote w cos uderzyc. (Czasem tez wychodze z pokoju i staram sie wywolac w matce wyrzuty sumienia, chociaz to bezcelowe. - gdyby udalo sie chociaz dotrzec do niej na tyle, zeby zaczela siebie sluchac i zwracac uwage na to co mowi to byloby spoko. Chociaz czasem mysle sobie ze przeciez nie musze zbawiac swiata i dlaczego niby mialabym edukowac swoich glupich rodzicow? zeby moj brat nie musial w przyszlosci miec tak jak ja?) no wlasnie chyba dlatego. Bo przeciez go kocham. Ale mam tez duze poczucie krzywdy i niesprawiedliwosci. zakladam ten watek bo myslenie o moim bracie to byla wlasciwie jedyna rzecz jaka robilam przez wigilie i moj brat to byla wlasciwie jedyna osoba z ktora rozmawialam tego dnia. (I z ktora robilam sobie zdjecia ) po prostu przyszedl "do mojej nory" po tym jak otworzyl swoj prezent i zaczal cos sobie robic - troche przy komputerze, troche przy jakichs kredkach i mazakach - podczas gdy ja przezywalam akurat swoje nerwicowe spacery po pokoju. co myslicie o mnie o moich rodzicach i o moim bracie po tym co napisalam?
  6. Oko Yono

    Co teraz robisz?

    czekam na 5 i moment kiedy bede mogla pojsc spac.
  7. co to za nocne przebywanie na forum. Wszyscy tylko sie kochaja a mnie olewaja.
  8. czejsc wchodze w Darki wlasciwie tylko po to zeby napisac o jednej fchooj wkoorywiajacej mnie obecnie rzeczy a mianowicie zdarzylo sie tak ze swieta chalupa pelna ludziskow z rodziny i obecnie przebywam w jednym pokoju ze swoim ojcem ktory oszolomiony piwskiem bez namyslu wpierdzielil mi sie w moje lozko - w moja kochana koorwa posciel. Wiec nie spie, bo nje mam gdzje w tej przedziwnej obecnej sytuacji. na poczekaniu - tuz po tym jak zobaczylam ojca w mojej poscieli w moim pokoju - wymyslilam sobie plan na "wigilijna dobe", ktory to zaklada ze spedzam dzisiaj czas do 5 nie spiac i siedzac, od 5 do 13 spiac co by przespac wigilijny zamet i wogle wszystko, od 13 do 1 spedzic swoja wlasna samotnicza wigilie u siebie w pokoju odmawiajac na zaproszenie na kolacyje przez jakas babcie czy inna ciocie. Jako ze musze przebywac w jednym pokoju z ojcem (mam tutaj lacze, drugie ukradl moj brat ) to przebywam. Najwiekszym moim problemem teraz jest to ze wlasnie przekrecil sie na drugi bok i zionie mi w stopy glosno oddychajac i pochrapujac. (Tak, takie jest ustawienie mebli w moim pokoju ze kiedy ktos przewroci sie na drugi bok tak ze lezy twarza "do pokoju" to jednoczesnie ta twarz jest jak gdyby pod stolikiem na komputer.) zdecydowanie wykanczajaca rzecz
  9. oMFG przepraszam ze nie piszac niczego co byloby w temacie pisze jednak ale kokosie! tym postem wygrales (nie jestem poetka bo pisze rzeczy takie jak ta). pa i raz jeszcze, kokosie - ha ha ha
  10. Oko Yono

    BŁAGAM na kolanach o POMOC.

    ci ludzie ktorzy biora w tym udzial to cieniasy To takie "ruchanie wszystkiego co sie rusza" z ich strony. Znaja cala teorie z wszystkich dziedzin co oznacza, ze w niczym tak na serio nie sa tak na serio dobrzy.
  11. Oko Yono

    Szumy w uszach

    szum w uszach + calkowite zatkanie sie jednego z nich miewam zawsze przy urzadzaniu sobie glodowek. Juz po kilku dniach takiej glodowki zaczyna byc szum i piszczenie i zatkanie finalnie calkowicie ktoregos ucha. Obecnie - po trzech tygodniach od zrezygnowania z glodowki - malo jest juz tego szumu i zatykania, wlasciwie wcale go nie ma, po prostu przechodzi/przeszedl jak gdyby ewidentnie byl zwiazany z kwestia odzywiania. Ale tez trzeba przyznac, ze tryb mojego zycia zmienil sie dokladnie w tym samym momencie w ktorym zrezygnowalam z glodzenia sie.
  12. nie wierze ze musze zyc na swiecie w ktorym istnieja takie godziny jak 6, 7, 8, 9, 10 i 11 rano.
  13. o boze jak zwykle wasze gadki sprawiaja ze nie mam nic do napisania. No to napisze tak z dupy czyli tez nie odwolujac sie do zadnych waszych wypowiedzi, ze ide byc bardziej przy tym obiedzie co to zmajstrowywuje dla dziada i bardziej przy robieniu tej pracy z fizyki (ktora tez zmajstrowywuje, zeby na jutro byla zrobiona) co oznacza "wylog". Zmajstrowywac - robic chwytajac sie desperackich srodkow, ktorych uzycie ma jednak finalnie doprowadzic do realizacji.
×