Mnie moja praca nie daje mi szczęścia ani radości.
Wstaje o 4, czasem o 5 i zmuszam się do wstania. Codziennie rano tocze walkę czy iść do pracy czy wziąć urlop na żądanie. Odliczam dni do weekendu.
No cóż - tli się mrok.
Dzień bez lęku, niepokoju i strachu.
Tylko głosy, szumy i piski.
Pozbycie się tych doznań nie spadnie mi z nieba. Muszę zbudować mur cegła po cegle.
Dzień bardzo udany.