Dzisiaj w nocy śniło mi się coś strasznego. Miałam iść z mamą do jakiegoś lekarza, nie wiedziałam na razie jakiego. Gdy już doszliśmy, okazało się, że chodzi o ginekologa. Poszliśmy do jakiegoś szpitala ginekologicznego? który wyglądał bardzo dziwnie, przypominał trochę psychiatryk, trochę więzienie, a trochę obóz koncentracyjny, to było w podziemiu, były wielkie prysznice, jakieś dziwne drabinki i rury? Samo "badanie" było bardzo dziwne i przypominało jakieś tortury. Oczywiście wszystko odbywało się na oczach wszystkich. Lekarki? czy tam pielęgniarki były bardzo niemiłe, żartowały sobie i wyśmiewały się ze mnie. Uciekłam stamtąd, wyjścia szukałam bardzo długo... Ciągle gubiłam się w tych piwnicach, ciągle widziałam nagie kobiety pod prysznicami itp. raczej wyglądały na zadowolone... Gdy w końcu znalazłam to wyjście, którego pilnowało dwóch policjantów, z kluczami w rękach, poprosiłam o klucze i wyszłam, zapomniałam im oddać te klucze. Wyszłam i okazało się, że nie mam ubrań Jezu, to był koszmar, potem jeszcze gorzej było, bo szłam ulicą i nie mogłam znaleźć drogi do domu. Potem okazało się, że muszę wrócić tam oddać te klucze... Całą noc cierpiałam przez ten sen, obudziłam się rano cała mokra i przerażona. Cieszyłam się, że to tylko koszmar... Ale chyba już nigdy w życiu po tym nie pójdę do ginekologa. :/