Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. Mi to zajeżdża trochę socjopatią, ale czemu tak się wzbraniasz przed pójściem do psychiatry który ci na pewno lepiej postawi diagnozę niż garstka samouków w internecie? Oni nie gryzą
  2. deader

    Co teraz robisz?

    Popijam winko i słucham starych kawałków na YT. Eh, szalone czasy [videoyoutube=]http://www.youtube.com/watch?v=jDtvzuG5Maw[/videoyoutube]
  3. deader

    Lobby homoseksualne

    No chyba że tak to wygląda, to faktycznie, cofam zazdrość. Mi się antyklerykalizm kojarzy raczej z ludźmi inteligentnymi, u mnie lokalne dresy zapieprzają do kościółka aż się kurzy co niedziela.
  4. deader

    Lobby homoseksualne

    Ależ dlatego ja tutaj wcale nie "walczę", ja tylko wyrażam opinię, ukazuję inny punkt widzenia, jak i ty :)
  5. deader

    Lobby homoseksualne

    Zdecydowanie prędzej. Drętwo brzmi ten termin, więc pewnie lepiej byłoby jakiś konkurs ogłosić na nazwę dla takich związków. Gejżeństwo? Lub warto - jeśli ma się takie a nie inne przekonania. Czasy się zmieniają, ale wcale nie znaczy to że na lepsze. Rzym upadł przez zdziczenie, to samo dzieje się z naszą cywilizacją dzisiaj. Możesz jak owca "akceptować", możesz też próbować bronić pewnych uniwersalnych wartości. Ja wybieram to drugie. Zazdroszczę, bo większość niewierzących których znam to lewackie owce, na kler plują ale gejów to uwielbiają bo przecież, jak to jedna z takich osób z mojego otoczenia stwierdziła, "powinno być tak że wszystko można".
  6. deader

    kolejne przywitanie

    na_leśnik, po to właśnie jest to forum, tutaj sami swoi wariaci :) Tu śmiesznostka - jedna laska zostawiła mnie właśnie z powodu tego że zamiast iść na jakieś bzdurne studia które nic mi nie dadzą zdecydowałem się pójść do pracy, dzięki której dzisiaj mam własne mieszkanie i całkiem swobodnie sam się utrzymuję. Nie miałem 30 lat jeszcze, ledwo 22, i chciałem właśnie nam zapewnić dobre perspektywy na "prawdziwe życie". Jej jednak to nie odpowiadało, bo jak już pisałem, marzyła sobie o kimś z wyższym wykształceniem. Do dziś nie wiem czemu tak się tego czepnęła, obecnie nie utrzymujemy ze sobą kontaktu bo rozstaliśmy się w nieprzyjaznej atmosferze, ale wiem że ona skończywszy swoje studia nadal mieszka z mamusią i zarabia mniej ode mnie, tępaka bez studiów :) Piszę o tym żeby pokazać ironię, jak to "prawdziwe życie" może być dla kogoś niewystarczającym argumentem. Niektóre kobiety mają jakieś chore wymagania i kropka, nieraz się już przekonałem. Może ja mam takiego pecha że w życiu trafiałem na takie chore jednostki, ale nie moge mówić inaczejjak opierając się na własnych doświadczeniach przecież. Szczerze mówiąc to po głębszej analizie dochodzę do wniosku że tkwiłem w męskim odpowiedniku roli którą przyjmują bite kobiety - "może i bije, ale to dobry człowiek". Może tak naprawdę ciągnąłem tą relację bo byłem przeświadczony że żadna inna mnie nie będzie chciała i lepiej będzie trzymać się tej która, choć "zepsuta", przynajmniej mnie chce..? Może nie tyle jestem takim idealistą, co tak popsutą jednostką? Sam już nie wiem. Myślę że do tych spraw podchodzę bardzo emocjonalnie i nie zawsze logicznie. Chyba nie powinniście słuchać moich rad w takich sprawach Masz dziwne, żeby użyć łagodnego słowa, pojmowanie terminu "głowa rodziny". W twoim pojmowaniu to jest raczej "tyran rodziny". Demokracja to rządy większości, w przypadku kiedy masz dwójkę ludzi i różnicę zdań to nigdy nie da się problemu rozwiązać na demokratycznych zasadach. Już właśnie na zasadach partnerskich bardziej - idąc na kompromisy, wypracowując wspólnie rozwiązania. Demokracja nie ma z tym nic wspólnego.
  7. deader

    kolejne przywitanie

    Bittersweet , chodzi o to według mnie ,żeby to pragnienie robienie kariery i chęć tanecznych podskoków nie zdominował reszty dobrych pragnień u tych niezwykle ogarniętych kobitek . Bo jeżeli co u niektórych dwa razy w tygodniu potańcówki i puuby do póżna ,albo kariera po 12 godzin conajmniej dziennie w przebywaniu w pracy i total konkurencja tam, to sorry . Może następnym razem i w innych ramionach. O, to, to. Już ja wolę chyba spokojnego "pustaka" niż taką zabawową "kobietę sukcesu".
  8. deader

    Lobby homoseksualne

    Najbardziej mnie wkurza że nietolerancja wobec "małżeństw" gejowskich jest u nas tak bardzo kojarzona z katolicyzmem - przykład powyżej. Ja jestem niewierzący, jestem bojującym antyteistą a na nazywanie związków gejowskich i lesbijskich "małżeństwami" nie godzę się z zupełnie niezwiązanych z wiarą powodów, mianowicie językowych. "Małżeństwo" ściśle określa związek mężczyzny z kobietą. I tak jak kanapka z serem jedzona wieczorem jest kolacją, to rano jest już śniadaniem, mimo że pozostaje w gruncie rzeczy tą samą kanapką. Związek między dwojgiem ludzi zawsze będzie związkiem, ale w przypadku mężczyzny i kobiety jest on nazywany małżeństwem, a w przypadku mężczyzny i mężczyzny bądź kobiety i kobiety - trzeba wymyslić nową nazwę. Bo małżeństwo to to nie jest, kropka.
  9. deader

    kolejne przywitanie

    deader, bardzo to chwalebne z Twojej strony, ze wspierałes swoja dziewczynę - ale z drugiej strony jaki ma sens związek z kimś, z kim się męczysz ? Jaki ma sens? Ano taki że jak się z kimś wiążesz, to na dobre i na złe. I nie mówię tu o kościelnych pierdołach. Po prostu, po ludzku, jak dla mnie związek jest na dobre i na złe i koniec. Nie może być tak, że z kimś jesteś kiedy wszystko jest cacy, a kiedy pojawia się problem to robisz "ops, nie, sory, spierdalam, radź sobie sam". Sens był w tym taki że miałem nadzieję że uda mi się jej pomóc, wyrwać z syfu, doprowadzić do stanu w jakim ją poznałem. Było blisko. Niestety nie udało się. Ale mogło się udać. I nie uważam tego czasu za stracony. Widzę że w dzisiejszych czasach ludzie już potrafią wiązać się tylko dla korzyści. Tylko dla jakichś płytkich powierzchownych zysków. Facet swojej dziewczynie nie może powiedzieć o swoich dołach, bo ta go uzna za niezaradnego i zostawi - co za kurewska paranoja!!! Przestaję się dziwić że jestem sam, już chyba jestem skazany na samotność bo znaleźć dziewczynę która nie myśli tylko o karierze i baunsowaniu po klubach wydaje mi się nierealne w dzisiejszych czasach.
  10. deader

    kolejne przywitanie

    Przepraszam za mój "francuski" oraz za ogólny wydźwięk tego co zaraz napiszę, ale co tam, lubię być szczery - straszna z niej nieczuła pizda. "Silna, zaradna, rozwija się zawodowo", kurwa, jakbym słyszał opisy mojej dawnej ex która zostawiła mnie w momencie mocnej depresji bo nie pasowałem do jej wyidealizowanego wyobrażenia mianowicie nie poszedłem na studia tylko do pracy a ona "nie wyobrażała sobie życia z kimś bez wyższego wyksztalcenia". Związek to nie instytucja charytatywna - właśnie wręcz przeciwnie, miłość powinna być bezinteresowna a nie wykalkulowana, wyliczona według tego "czy wybrany samiec zaspokoi potrzeby samicy". Z ostatnią dziewczyną z jaką byłem męczyłem się przez 3 lata jej narkotykowego uzależnienia, aż do jej smierci, momentami brakowało mi siły ale nigdy mi do głowy nie przyszło żeby ją zostawić bo jest "słaba". Wiesz co, ty faktycznie może lepiej zostaw tą... eh nawet nie mogę z czystym sumieniem napisać "kobietę" bez cudzysłowu... Związek jest właśnie po to żeby sobie wzajemnie pomagać, żeby razem stawiać czoło światu, zostawianie kogoś bo ma ciężki okres w życiu to największe chujostwo jakie można zrobić drugiemu człowiekowi. Jeśli masz siłę, to faktycznie, kopnij ją w dupę, poszukaj kogoś bez jakichś pojebanych ambicji. Przepraszam za wulgarną treść, ale piszę szczerze, od serca, a nienawidzę takich suk jaką opisałeś.
  11. deader

    Amfetamina

    No właśnie, spidzior ma bardzo charakterystyczny smaczek.
  12. deader

    Amfetamina

    Kalebx3, Wiem dobrze że to co dostawaliśmy od dilerów na bank nie było czystą amfą, każdy coś tam na każdym szczeblu dosypywał żeby coś zarobić, do nas trafiało najczęściaj mocno już strute ścierwo. Ale działanie właśnie było tak jak mówię, na kumpla ADHD'owca amfa wpływała spidująco, a ritalin hamująco. Co ciekawe ja ostatnio kombinowałem nad podobnym co ty eksperymentem tyle że w totalnie odwrotnej formie - tzn. czy dałoby się zdobyć metylofenidat i sprawdzić czy na mnie, człowieka bez ADHD zadziała jak spidzior, bo na wiki wyczytałem że działanie ma podobne. Ale zdobyć coś takiego trudno :/
  13. deader

    Amfetamina

    Miałem kumpla z ADHD. On na codzień był jak naspidowany, a po fecie to już pełen odjazd. Po Ritalinie był za to spokojny. Niestety po dwóch tygodniach zażywania stwierdził że nie podoba mu się stan "normalności" i odstawił lek, co między innymi miało wpływ na zakończenie naszej znajomości bo człowiek który ciągle coś robi, gada, skacze, jest dla mnie strasznie irytujący Ale powracając z tego małego offtopu - ritalin zadziałał na niego uspokajająco a afa nie, więc... Czekam na twoj raport, Kalebx
  14. deader

    Zgłupiałem.

    Dobreee. Bo bieganie i jedzenie warzywek sprawi że ludzie przestaną mnie bez powodu wkurwiać samym swoim istnieniem, aha. To już wolę brać seronil do końca życia niż jak przez ostatnie lata żyć w ciągłej nienawiści do wszystkiego dookoła. Ja mam pogląd zupełnie odmienny od twojego - moim zdaniem zdecydowanie za dużo ludzi NIE bierze leków. Co ja bym dał za to żeby mój szef się wybrał do psychiatry i dostał jakiś antydepresant czy uspokojeniowiec, to jego codzienne zrzędzenie że jest kryzys i że to wszystko przez Żydów mnie dobija. To znaczy - dobijało bo od dłuższego czasu dzięki lekom mam na to wyjebane. Zaznaczam że nie mój szef jest powodem mojego leczenia, ale jest to miły "bonus". Skutków ubocznych u siebie negatywnych nie obserwuję, podejrzewam że bardziej mój organizm jest zatruwany kiedy jest codziennie wystawiony na spaliny w mieście, niż od leków.
  15. deader

    Pocieszanie.

    Lubię poczytać jęczenie kiedy samemu jest mi źle, mam poczucie że nie jestem sam na świecie z problemami. Ale nieczęsto się wyżalam a tym rzadziej pocieszam. Kiepski ze mnie pocieszyciel bo nie lubię ściem a często mam wrażenie że pocieszanie to tak naprawdę ściemnianie. Jak umarła moja dziewczyna to zakazałem moim znajomym pocieszania mnie - bo mówienie że "będzie lepiej" nie sprawi wcale że będzie lepiej, sprawi tylko o tym ze będę myślał o tym że na razie jeszcze lepiej nie jest przez co wpadłbym w jeszcze większego doła. Więc jeśli nie mam dla kogoś konkrentej porady na problem to milczę, nie jestem człowiekiem praktykującym wirtualny "tulizm". Realny zresztą też nie za bardzo. Już od pocieszania wolę przyłaczyć się do jęczenia, to przynajmniej szczere jest
  16. deader

    Zgłupiałem.

    znudzona-ona, nic dodać, nic ująć - podzielam opinię. Dodałbym od siebie że warto samemu zaznajomić się z niektórymi sprawami, ja zanim nie poszedłem na pierwszą wizytę do psychiatry tez tak naprawe niewiele wiedziałem o lekach itp. Ale zacząłem systematycznie się dowiadywać, przekopywać wikipedię w poszukiwaniu informacji o różnych substancjach i ich działaniu, docierać do for - jak tutejsze - by móc samemu jeszcze sobie pomóc jak najlepiej. Tak więc - leki jak najbardziej, terapia czemu nie, wikipedia obowiązkowo. Powodzenia!
  17. deader

    Zgłupiałem.

    I nie są takie straszne jak się ogólnie uważa. Mi mój psychiatra na pierwszej wizycie wytknął pewną ciekawostkę, o której sam nigdy nie pomyślałem. Mianowicie - po początkowym nakreśleniu swojej sytuacji gdzie wspominałem między innymi o tym ze przez kilka lat reglarnie trachałem amfetaminę; pod koniec, kiedy wypisywał mi pierwsze lekarstwo, zagaiłem na temat xanaxu, który proponował mi mój kumpel na uspokojenie. Odmówiłem, bo po rzuceniu okiem w necie wyszło na to że to strasznie uzależnia, szkodzi itd; mój psych stwierdził że to częste a ciekawe zachowanie u ludzi: nie mają najmniejszych oporów przed wciąganiem narkotyków nieznnego pochodzenia a boją się leków które przeszły lata testów :) Coś w tym jest, nigdy na to tak nie patrzyłem. Generalnie "wśród pospólstwa" panuje przekonanie że antydepresanty to jakieś straszne zamulacze, że robią z człowieka zombie, kiedy jest przecież totalnie na odwrót, ja dzięki seronilowi zaczynam znowu cieszyć się zwyczajna codziennością, ludzie mnie nie wkurviają tak jak wcześniej, normalnie - odżyłem! Tak więc, OP, łykaj piguły bo dobre one są :)
  18. deader

    Zgłupiałem.

    3 tygodnie to raczej mało, ja dopiero teraz po prawie trzech miesiącach czuję efekt - i jest dobrze!
  19. deader

    kolejne przywitanie

    Witaj! Pierwsze pytanie które nasuwa mi się na myśl, to dlaczego nie możesz rozmawiać o swoich problemach z dziewczyną? Bo że z siostrą i matką to zrozumiem, ja swojej rodzinie też nie przyznaję się przez co przechodzę, nie wiedzą że jadę na lekach od początku roku. Dziewczyny co prawda nie mam, ale wszystkim moim znajomym z którymi utrzymuję bliższy kontakt "wysypałem" się ze swoich problemów. Jak żyła jeszcze moja dziewczyna to rozmawiałem z nią na wszystkie takie ciężkie tematy, dlaczego ty nie chcesz jej wpuścić do swojego świata?
  20. deader

    Co teraz robisz?

    Bo on fajny jest :) Płyta "Berserker" leciała
  21. deader

    Co teraz robisz?

    Piję gorącą czekoladę, słucham Garego Numana na moim szrotawym gramofonie i podziwiam efekty mojej pracy - jeden z moich pokoi zamieniłem w prawdziwą jaskinię nerda :) Czekam aż dotrze kumpel z którym mamy w planie przejść dziś "Contrę" :)
  22. Korzystając z nieobecności szefa wydrukowałem sobie "na lewo" kilka wielkoformatowych plakatów - ozdobię finalnie growo-kinowy pokój zgodnie z zamierzeniami. Byleby złośliwie nie wrócił z delegacji przed 16, bo będę się musiał nagimnastykować żeby je chyłkiem wynieść... Jeszcze tylko żeby mi kurier zdążył przed końcem pracy lampki dowieźć to będzie cudnie. Po pracy szybko na wizytę do mojego psycha po piguły a wieczorem chyba sobie pozwolę butlę wina otworzyć. Dzień jak na razie wporzo :)
  23. Akurat to nie do końca tak na szczęście - absolwenci szkół muzycznych przyznają że metal jest najbliższy muzyce klasycznej ze wszystkich gatunków muzyki popularnej.
  24. Przezabawna opinia Potrafimy być całkiem domyślni, po prostu decydujemy się nie drążyć pewnych tematów bez powodu. Inna sprawa, że podzielam wysnuty przez Lux24 wniosek - niuhuru, pogadaj z kolesiem otwarcie, żeby sobie samej wyjaśnić sytuację. Sytuacja, jak ją opisujesz, ma potencjał na tragiczne zakończenie, ale czasem lepsza taka tragedia - z którą jakoś się uporasz - niż trwanie "w zawieszeniu" przez kolejne lata. Wiem że to trudne, znam to z autopsji. Z tej samej autopsji wiem że drastyczne rozwiązania są czasem najlepsze.
  25. Wiecie co, może ja jestem jakiś nienormalny, ale u mnie disco polo nie "zaskakuje" nawet po alkoholu, trawie, czy jakiejkolwiek generalnie substancji, chyba nawet przeciwnie, jak "napruty" znajdę się w okolicy takich dźwięków to mnie kurwica strzela że to leci a ludzie się przy tym szajsie bawią Może to dlatego że moja muzyczna "dusza" to hartowany metal i tak prymitywne dźwięki mnie drażnią w każdym stanie świadomości. Chyba już łatwiej jest mi wytrzymać zagraniczne "disco", bo jest "muzycznie" jakby mniej... przaśne. Szczerze się cieszę że w pracy mamy tylko dwa radia: jedno w biurze, gdzie bywam nieczęsto i tam panuje podług gustów naszej sekretarki radio RMF czy coś w tym stylu; drugie zaś na piętrze w pomieszczeniach przeznaczonych do pracy i na szczęście w ekipie przeważają osoby o normalnym guście muzycznym więc leci Antyradio. A jako że w domu nie mam podłączonej TV, to mam ograniczony kontakt z omawianym tu "utworem". Na tyle ograniczony, że żeby sprawdzić jak to leci, musiałem luknąć na YT, bo nie pamiętałem nawet melodii, tylko wiedziałem że taki kawałek jest i ludzie się nim podniecają. Co bardzo, bardzo mnie w sumie cieszy
×