Chcę poznać wypowiedzi osób, które zdecydowały się na s ketaminę.
Mam ciężki epizod depresji, nawracającą depresję. Od 2009 roku się leczę. Jestem dość oporna na leki a obecnie można powiedzieć że mam depresję lekooporną.
Bardzo się męczę. Mam najcięższy epizod w życiu, nie ma ani jednej rzeczy która by poprawiła mi nastrój na dłużej niż chwilkę... Nie widzę nadziei, mam wrażenie że ta depresja się nie skończy.
Jestem w terapii.
Biorę 300 mg wenlafaksyny i poza nerwowością większą na tej dawce nie czuję żadnej poprawy.... brałam już większość antydepresantów, już nie ma w czym przebierać.
Myślę o s ketaminie jako o ostatniej desce ratunku.
Dlatego chcę poznać opinie osób, które się na to zdecydowały. Czy to jest warte uwagi, ceny i jakie były skutki uboczne.