-
Postów
34 884 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Arhol
-
Od własnej moralności,uczciwości,lojalności,skur*ysyństwa i srania na emocje 2 osoby. I tych 2 cech ostatnich nie brakuje jak widzę,rozwiązania nie ma,topic o podobnej treści był jak widzę,zostawie ten jeszcze na moment, może ktoś ma co do napisania,jeśli nie,ten do kosza,a dyskusja niech będzie w poprzednim.
-
Mornin peasants
-
Związek ze starszą od siebie kobietą
Arhol odpowiedział(a) na temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Wracając na tory właściwe tematowi,wydaje mi się że powinieneś rozważanie,acz konsekwentnie i powoli dawać znać swojej przyjaciółce że czegoś więcej niźli przyjaźni,jak bawić się konkretnie w podchody i rytuały godowe bo akurat się nie znam (w praktyce) teorii coś tam zasłyszałem ale to nie o tym,na pewno jednak zważaj by nie polecieć z bukietem róż i wysrać kwieciste wyznanie niczym 1 lepszy młokos który żyje ideałami . Zwykle takie coś kończy się failem,poza tym moim zdaniem powoli i do przodu,a także pamiętaj - nie nastawiać się na cuda (nie przepowiadać też ultra dramatu) i trza też uwzględnić ten feler którym jest cyklofrenia.. Watch out & gl -
W obecnych czasach,chyba piniondz gra sporą rolę,bardzo sporą niestety,To nie czasy wojen,konfliktów i innych,gdzie życie ludzkie było często gówno warte a pieniądz jeszcze mniej :<
-
Aranjani, Do łagrów zatem? Za niereformowalność D: ?
-
Zatem bana nie przewiduje D: Aranjani, gary umyte?
-
Niestety,obłęd na dziś mnie nie ogarnia,regulaminu nie łamiesz. Chyba że trza ci urlopu od foro na życzenie D: Ale to musi wynikać z twojej nieprzymuszonej woli D:
-
o zgrozo,stworzyłem klasyfikacje D:....
-
mangiferaindica, Tu nie,w skrajnym przypadku mogę zacząć szastać banami,zwalając na to że nagle mi odjebało przy pc bez medżik pillsów. deal with it D:
-
Ja też doniosłem,wór węgla i świeże trupy heretyków do ognia na serwerownie,chwalmy pana.
-
Fakt,leki to gówno,które ingerujew /niszczy relacje z innymi humanoidami,z 2 strony bez psajchodropsów,często by się nawet nie dało myśleć o relacjach z innymi,funkcjonować...co dopiero wtedy myśleć o relacjach i innych. (zależnie od zaburzeń ofc :<)
-
i tak zasilimy trumny/piece krematoryjne,nie cieszcie sie
-
Izolatka,czy "samotność"...samotność,to jest - na bezludnej wyspie,solo,mając za towarzystwo piach,ocean i ewentualnie kraba zapjerdalającego po brzegu. Czy może to izolacja? A samotność,to ograniczony kontakt z ludźmi? Who cares,pozwolę sobie popatrzeć wstecz na sytuację swoją,jak i nieco trochę przemyśleń o zjawisku. Rozjebmy to na 3 kategorie A) Samotność typu "Brak zrozumienia", w "tłumie" - Ta którą odczuwamy,gdy czujemy że nie jesteśmy komukolwiek potrzebni,nie czujemy że ktokolwiek może zrozumieć co się w naszych chorych łbach dzieje,brak przyjaciół/zaufanych ludzi którzy są w stanie zrozumieć,o co nam chodzi,nawet jeśli my nie wiemy,o co chodzi. ("Nikt mnie nie rozumiee fffuuu") B) Samotność typu "brak znajomości" - Brak znajomych,funfli,przyjaciół,żywot prowadzony przez wykolejeńców wszelakich,mniejszych lub większych,czyli nołlajfy,ćpuny,alkusy,inni nałogowcy,męty różnej maści,pokarani przez los tudzież i ówdzie C) Samotność "bezzwiązkowa" - Czyli "OMFG nje mam chłopa/baby" (wybierać zależnie od płci) Jeżeli chodzi o mnie, pkt A - W niektórych kwestiach,owszem,sam nie ogarniam własnej egzystencji,mjotam się jak gówno w przerębli między naturalnymi potrzebami człowieczeństwa,a próbie zaprzeczania temu,zagłuszania,tłamszenia,za dużo razy "zaufałem",za dużo razy dostałem w dooopę,ani razu "głębsze zwierzenia",personalnie,do kogokolwiek, (pojedynczych osób),mi nic dobrego nie przyniosły,zwykle kończyło się failem,pamiętajcie dzieci,jeśli dostajecie po dupie od znajomych którzy zwą się zaburzeniami - deprecha,stany depresyjne,nerwica & reszta,nie idźcie z tym do normalsów,zwłaszcza tych z familiady,zaufanych,dostaniecie pakiet złotych rad w postaci "weź się w garść",gównomowy i jeszcze bardziej ch*jowe samopoczucie jak mieliście (są pewne wyjątki,ale większość się skończy jak powyżej),generalnie ciężko o zrozumienie,jeśli człowiek sam siebie nie rozumie,a nawet jeśli ogarnia i wie czego chcę od innych i siebie,spotkać "true friends" czy coś blisko tego. Praktycznie niemożliwe,jedno wiem,przysłowie "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie",(niekoniecznie finansowej,problemy życiowo-egzystencjonalne,kryzysy wszelkiej maści też w to wliczam) ma na pewno jakieś pokrycie,jeśli w tym czasie ktoś ci podał "pomocną dłoń",gdy była chujufka,to będzie też dobrym funflem gdy są dobre czasy,gdy lud jest wokół ciebie tylko wtedy gdy się powodzi i jest ok - chooja to warte. W czasie największych dołków,mi przynajmniej,emocjonalnie pomogło to foro,nie pojedyncze jednostki,ale ogólne zrozumienie z którym pi razy drzwi na foro można się spotkać ( w porównaniu z normalsami,z którymi nie jeden z nas ma do czynienia - niebo a ziemia i tak). Choć pewnie są i pojedyncze jednostki które w ten sposób mogą pomóc. Trudny rodzaj "Samotności" do spacyfikowania,ale nie niemożliwy do ogarnięcia imho. Ale to zależne,od nas samych,trochę też od czynnika losowego. B)Znajomości powierzchowne,funflowate,chyba najłatwiejsze do ogarnięcia,by pogadać o głupotach,pasjach,pożartować itd,bez jakichś poważniejszych rozkmin,gadek,rozmów. Spacyfikować takowe coś można podczas surfowania w internetach,tudzież udając się na spotkania/zloty/whatever o tematyce która na s interesuje,już można kogoś choćby powierzchownie poznać. Imho,łatwe do ogarnięcia,ale to też zależy oczywiście,na kogo trafimy,gdzie trafimy i czy potrafimy "zapomnieć" o problemach w takowym tawariszstwie. C)Relacje z płcią przeciwną,oh well,temat który zwykle staram się spacyfikować,uciąć i pozbyć się niczym niechcianego bękarta,czy niczym nowotworu,niestety albo stety,wiek w którym obecnie moja denno-dziwna egzystencja się znajduje,nie pozwala ot tak by tematowi odciąć łeb niczym hydrze,a nawet jeśli,wyrastają 3 kolejne,generalnie jednak....nie widzę tego,jakiegoś sensownego związku,przez moje podejście do życia,charakter,niestabilność emocjonalną,brak zaufania do humanoidów i parę innych czynników,co jest jednak głównym problemem? Strach,przed porażką i zawodem,siebie,2 strony,nope,spahta. Konsekwencje jednak mogą jakieś być w przyszłości,za sranie na tę sferę żywota,jakie ? Dam znać za parę lat D: Czasem wolałbym mieć za sobą jakąkolwiek poważniejszą relacje, by dany "życiowy exp" mieć ze łba,nawet te 2-3 lata i fajrant,z 2 strony,inny człowiek to nie zabawka,nie można tego wyebać do kosza (nie powinno się?),przynajmniej wydaje mi się,że 2 człowiek i jego emocje,uczucia to nie zabawka,czy coś czym winno się yebnąć jeśli jest upierdliwe. (Nie od razu ? ) Najcięższy dla mnie do ogarnięcia temat. Ogólnie,sytuacja życiowa,czy relacje z ludźmi,takie jak mam obecnie,są względnie zadowalające,wolałbym czasem wręcz bardziej się odizolować,jednak wymagałoby to większych nakładów silnej woli,wysiłku,zwał jak zwał,samotność,czy izolatkę,można lubić,ale nikt nie może jej znieść jak głosił jakiś tam cytat D: Czasem jednak przeciwnie - "ciągnie" ku ludziom i jakimś sensowniejszym relacjom,ale twierdzę że tak jak jest obecnie,jest względnie optymalnie,czy kiedyś pójdę bardziej w którąś ze stron - nie wiem. Jeśli już jednak,prędzej izolatka,większa jak jest. (Ale to czysta gdybanina) Kończąc,nawet jeśli nie ma się towarzystwa,trzeba próbować jakoś wykorzystać ten czas w izolatce,zrobić coś dla siebie,poszukać choć jakichś kontaktów płytszych (przyjaźń,miłość i inne bzdety "ot tak" się nie zjawią na pstryk drewnopaluchów),nie ma złotej recepty imho jak to rozwiązać,co zrobić,każdy z nas tu piszących,obserwujących musi ten problem na swój sposób rozwiązać,ponarzekać,zatrzymać się też można,jednak robienie tego nagminnie prowadzi tylko do większej czarnej dupy niźli jest,także jeśli się da - unikajmy tego zachowania,jednocześnie nie zabierając sobie prawa do poględzenia od czasu do czasu,ważne by jednak coś prócz tego robić,próbować,nie od razu Warszafke czy inną zapadłą dziure wybudowano. Ci którzy psioczą na izolatkę,pamiętajcie o 2 stronie medalu - samotność jest stabilna,nie ma ryzyka,że ktoś lub coś cie zrani,jest to rzecz jednolita,niezmienna w swej naturze,nie przynosi "zysków" ale też niczego się nie ryzykuje,relacje z ludźmi cóż...to loteriada,może być fajnie,póki jest dobrze,ale coś się zyebie i dostajemy kołek w plery,z całej relacji robi się ch** dupa i kamieni kupa,i jest gorzej niż było.Czasem jednak zdarzają się tacy, którzy przy 1 lepszym kryzysie nas nie oszczają i nie pójdą dalej,różnie bywa. Nim wysramy hejt na dany stan rzeczy,przemyślmy go i skalkulujmy,o ile się da,bo może wcale nie jest aż tak tragicznie jak się wydaje,ani też tak pięknie,jakbyśmy chcieli,czy jak się oszukujemy. Gratuluje heretykom którzy to doczytali.
-
Rzuć worek węgla do legowiska,będzie pełno.
-
Bo rondle i zouza garów nie umyły.
-
Nie ważne powody,jeśli ktoś chce,niech siedzi,nie ma restrykcji,czy wymagań,po co i dlaczego ktoś jest,a też komentowania czy wpi**dalania się między wódkę a zakąskę,po co,dlaczego i czemu - nie widzę w tym sensu,jak długo ktoś nie łamie regulaminu,nie obraża innych i reszta,niech siedzi i robi co chcę. That's all,kończymy ten OT
-
Tyrr, Rozumiem...1 specyficzny styl,motyw,to tego nie przeskoczy,jeśli "upatrzyło" się 1 artyste D: 20k...coś tam za to już człek wydzierga D:
-
Tyrr, syćko kwestia motywu..czy na 1 sesji da się zrobić D: (zapomniałem co planujesz obecnie) jeśli tak to konwencja jak najbardziej D: Ja zaś po zderzeniu się z rzeczywistością (hotel,lot) rozmyślam czy ten Dublin ma sens D: Raczej tak,zawsze co nowego w żywocie,w kraju już gnije dobre 10 lat albo więcej D: można by się kopsnąć poza granice -- 30 lip 2014, 15:55 -- Jak realistyki,to czemu nie Tofi D: ? blisko masz,cenowo też ok D:
-
Tyrr, a to temu kasuje tyle,myślałem że w polszy D: sobie myślę WTF.. Prócz sesji licz hotel,koszt lotu D: jeśli 800 sesja,to z 4-4,5k plnów cie wyjdzie taka wycieczka D: Chyba że bujałbyś sie swoim samochodem D:
-
Tyrr, 800 ojro za sesje czy jak? o so kamaan?