-
Postów
3 021 -
Dołączył
Treść opublikowana przez pinda
-
luk_dig, jak polowa,to juz z górki. No to poskrob ile się da, a do dziekanatu zadzwoń, chyba nawet latwiejsze niż pokazywanie się tam na oczy. Dziekanat to pikus, a co z promotorem?
-
kafka, boję się oceniać tu zarówno Ciebie, jak i Twojego faceta. Można rzecz, ze to zaskakująe, że osoba, która sama ma problemy z emocjami, może mieć nie mieć wystarczająco duzo zrozumienia, dla kogoś podobnego. Z drugiej strony Twoj parnter ma problem, niekoniecznie swiadczacy o jakiejś emocjonalnej ułomności. Nie wiemy, czy takie incydenty zdarzały się w przeszłości. To dobrze, że myslisz o sobie, ze chcesz mieć "najnormalniejszego" z mozliwych partnera do życia, ze nie chcesz powielać schematu z domu, ale związek to wsparcie, warto wiec, bys pomyslała, jak Ty możesz mu pomóc. Mam wrażenie [może błędne], że jestes nastawiona jedynie na branie.
-
luk_dig, Ty #@$&@!!! jutro dasz radę? w ogole ile masz (procentowo) napisanej pracy? albo jutro idziesz do dziekanatu, albo tu sie nie pokazuj mi na oczy!
-
kafka, oczywisce, mow co Cię trapi
-
luk_dig, co w dziekanacie?
-
hej hej
-
dla mnie to wiadomosc zwrotna, ze moj strach się poglębia, calkiem mozliwe, ze na skutek leczenia farmakologicznego.
-
ja tez sie boje!
-
Pablo do gry w kalambury trzeba wiecej osob :)
-
Tomcio, nie daj sie prosic nie przelamiesz sie?
-
-
Tak, chcę mieć dzieci [liczba mnoga]. Jestem przekonana, iż moje cechy predestynują mnie do bycia matką. Mam wiele wad, ale oczywiście zamierzam pracować nad sobą. Myślę, że dużym problemem będzie depresja poporodowa, jednak zakładam, że nie zrezygnuję z leczenia psychiatrycznego i będę miała wsparcie rodziny i partnera. Gdybym miała je sama wychowywać, smiem twierdzić, ze mogłabym nie podołać, ale przy wspierającym partnerze, zdecydowanie będę spokojniejsza i pewniejsza w swoim postępowaniu. W dodatku mam w sobie potrzebę dzielenia się wiedzą, umiejętnościami, z pewnością więc zaszczepię w dzieciach ciekawość świata, szacunek do ludzi i przyrody :) Jeśli natomiast chodzi o moje stany depresyjne i Weltschmerz, zdaję sobie sprawę, że są momenty, gdy każdemu z nas jest ciężko i myślimy,że nie damy radę. Obwinianie rodziców, otoczenia, świata, nic nie pomoże. Liczę, że moje dzieciaki będą na tyle rozumne, że też będą zdawać sobie z tego sprawę.
-
A kto się nie przebierze, będzie miał na głowie cały zlot marudzącą i stękającą pindę: "czemu nie masz stroju?" "ale jesteś... ja przywiozlam strój...", "do twarzy by Ci bylo w stroju antylopy!!!" itp.
-
pawelbdg24, pablo nie pękaj stroj lepiej wymyslaj Mad_Scientist, to moze chociaz za pielegniareczke? -- 05 cze 2012, 20:08 -- jaki jaki jaki??? :))))
-
ja negatywnie zmęczona
-
buuuuu nie wyczywam entuzjazmu
-
nie wiem jak z cieplymi ciuchami chyba 2 polary wezme aha, macie chec na jakies stroje? bo ja jestem fanką takich zabaw, mam chęć być misiem
-
polecam w ogóle ciekawy dokument "Imperium bez namiętności", ukazujący praktyki seksualne we współczesnej Japonii. co kraj, to obyczaj, więc najlepiej nie zaglądać nikomu w majty
-
przesiedzimy caly zlot w zatęchłych od wilgoci domkach będzie padało, pizgało, a my będziemy bawic sie w kalambury
-
obiektywnie rzecz biorąc, nie ma w tym nic zlego bądź zdrożnego krzywdzić jednak możesz tym swoją partnerkę, którą to może najzwyzczajniej w świecie boleć, że wolisz sam bawić się na widok silikonów i obcych bab, niż jej. Tu widzę jedyne zagrożenie.
-
pogoda mnie trochę martwi...
-
[videoyoutube=3hKdGfl4ltE&feature=related][/videoyoutube]
-
Tomcio pejcze juz spakowalam, no choooo, będzie fajnie
-
oooooj, stroje stroje stroje :) ja za misia!!! wlaze na jakies drzewo i bede miodek jeść
-
halenore, mi z zadnym strachem dobrze nie idzie;/ carlos, ten pan to david byrne w swoim slynnym garniaku!