Skocz do zawartości
Nerwica.com

Siding Spring

Użytkownik
  • Postów

    3 414
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Siding Spring

  1. Moze Ty Stonka masz jakos akatyzje przez te wszystkie leki psychotropowe? Moze najlepszym rozwiazaniem byloby rzucic wszystko w cholere i poczekac az twoj mozg wroci na dawne tory?. Kompletnie nie radzisz sobie bez lekow w tym swiecie. Jaka bylas kiedys nim zaczelas cokolwiek brac? Jestes w stanie przypomniec sobie?. No i czemu ukrywasz sie pod innym nickiem?. Piszesz o tym rispolepcie, o 7 latach z seroxatem , o schizie prostej. Przeciez to oczywiste ze brak uczuc=stonka.
  2. mi tam pomagala pamietam:). Podobne dzialanie maiala na mnie sertralina aczkolwiek na niej czulem sie nieco normalniej. Paroksetyna jednak bardzo zubozyla moja sfere emocjonalna.;p
  3. To dluga historia. W skrocie to mam botulism jatrogenny. Mialem wstrzykiwany botoks na napiecie miesni kARKU (wywolane przyjmowanie paroksetyny). Kilka godzin po wstrzyknieciu moja glowa opadla na klatke i nie moglem przelykac. Caly zrobilem sie czerwony a oczy mialem tak przekrwione ,ze wygladalem jak potwor z koszmarow. Potem ta moja nieszczesna szyja zaczele sie regenerowac i tak mi miesnie wykrzywialo,ze glowa latala jak w egzorcystach. lekarz ktory mi wstrzykiwal ten botoks wysmial mnie i mowil ze to niemozliwe ( pomimo faktu , ze siedzialem u niego zgiety w pol ( mialem za slabe miesnie plecow , zbey siedziec prosto). Dopiero inny neurolog potwierdzil to co wiedzialem od poczatku. Co do chadu nie biore nic bo na tym etapie nie ma to sensu. Mam kosmiczne wahania nastroju ale to przez zatrucie. POlecam paroksetyne. W moim przypadku dzialala cuda. Nie bylo zadnych ograniczen, zadnych lękow i moze zbyt duza pewnosc siebie. Dobra lece bo czuje , ze mi sie mozg resetuje i zaczynam zapominac co pisze. Pozdrawiam was
  4. no dzięki Lady:). Teraz juz tylko z górki. Z każdym dniem jestem coraz bliżej "normalnosci". Najgrosze , że ciagle mam wrażenie jakbym tracil wspomnienia(ciezko to opisac). Organizm od poczatku musial nauczyc sie funkcjonowac. Wszystkiego musialem uczyc sie od nowa. Po atakach (podczas ktorych cale moje cialo przesywa bol) wstaje i czuje sie juz jako zupelnie inny czlowiek , z wiekszym optymizmem. Na szczescie sa one coraz rzadzsze i znacznie mniej intensywne. Zdecydowanie pozne wieczory przygnataja. Nie moge doslownie wykonac ruchu reka. To nie jest element chadu. To pieprzone odtruwanie sie. Czytalem o kilku osobach , ktorych okres zdrowienia wyniosl nawet 10 lat. Jedna kobieta pisala , ze nawet po takim czasie czuje sie jakby miala alzheimera i jej cialo jest dla niej obce. Dopoki ostatni nerw nie zregenreuje sie czlowiek jest zmuszony cierpiec takie katusze. No nic trzeba szykowac sie bo niedlugo mnie sieknie...ale jutro wstane silniejszy:). Pozdrawiam
  5. Stonka Czy Ty wczesniej mialas nick brak uczuc?. Z tego co pamietam bralas seroxat 6 lat , czy sie nie myle?. Nie wydaje mi sie , zebys miala cos poprzestawiane w neuroprzekaznikach. Podejrzewam, ze ten lek wywowal u Ciebie bardzo silna reakcje psychologiczna i po odlozeniu nie wrocilas do stanu sprzed leczenia. Seroxat to naprawde silny lek i ludzie latami dochodza do siebie po odlozeniu. Czytalem kiedys o gosciu ktory bral paroksetyne przez 2 miechy , odlozyl i przez nastepne 2 lata praktycznie nie byl w stanie nic robic. Pelno takich histroii mozesz przeczytac na paxilprogress.com. Mysle ze lekarze tak naprawde nie wiedza o tym. To normalne ze sie boisz i masz lęk ugolniony 24/24. Ja na paroksetynie tez bylem pewny siebie/niewzykle charyzmatczny . Czulem caly czas bloga euforie. Dochodzilem do siebie 14 miesiecy, aczkolwiek poczucie bycia za szyba/ zmienione funckje poznawcze pewnie sa ostatnia rzecza ktora powinna wrocic do normy. Mysle , że tez dojdziesz do siebie o ile pozostaniesz czysta bez lekow. Oczywiscie mam na mysli dojscie do stanu jaki mialas przed rozpoczeciem leczenia.
  6. Kiedyś myslalem ze najgorsze co moze spotkac czlowieka to wlasnie cierpienie w chorobie jaka jest chad. Wyobrazcie sobie co musi czuc czlowiek ktory jest na to chory plus zdrowienie z zatrucia jadem kielbasianym. Jestem juz 1.5 roku od zatrucia i nadal ledwo ciagne. Pierwsze pol roku to kwestia przezycia byla. Pol roku w łózku z pulsem 110-130 i z takim bólem, ze zdrowy czlowiek nie jest w stanie wyobrazic sobie ogromu tego cierpienia. Po roku zaczelem chodzic a z pewnoscia probowalem. Na tym etapie nie moglem nic a nic robic , nie moglem przypomniec sobie imion rodzicow, adrenalina wylewala mi sie uszami. Czy to mania , czy hipomania a nawet ciezka depresja w chadzie nie ma porownania do tego obledu ,derelaziacjii jaka czlowiek doswiadcza w botulizmie. Teraz 18 miechow po zatruciu jest lepiej znacznie lepiej. Aczkolwiek atrofia miesni , potworna nadwrazliwosci na rozne stymulacje dzwiekowe, swietlne , nie wspominajac o nie przerwanej migrenie jaka mam od poczatku.( wyobrazcie sobie ze 24/24 macie zmieniajaca rzeczywisctosc migrene-no paranoja.). Mysle ze to co przezylem to max co czlowiek moze zniesc. Jezeli tak wyglada pieklo ( o ile w ogole istnieje) to powaznie zaczne zastanawiac sie nad powrotem do Kosciola. W pewnym badz razie lekarze mowi ze w przeciagu 2 lat powinieniem wyzdrowiec. Pamietam jak jeden z lekarzy mowil ze nie ma pojecia jak ja to wszystko przezylem. Nie wiem dlaczego tak sie stalo. Czym na to zasluzylem i dlaczego akurat mnie musialo to spotkac. Moze jestem za dobrym czlowiekiem?. Jedno jest pewne. Jezeli takie przezycie nie zmieni mnie w sposob pozytywny to juz niestety nic nie bedzie w stanie. Pozdrawiam wszystkim i musicie wiedziec ze zawsze moze byc gorzej.
  7. gdyby nie to ze mam inne problemy zdrowotne to zaobserowalem ze z kazdym dniem moj nastroj sie poprawial, a wiec proces odstawienny paroksetyny ciagle trwa. Przed braniem jakichkolwiek lekow nie powiedzialbym ze mialem depresje..po prostu bylem taki ciapowaty;). Bylem nerwowy a przy tym cichy i zamkniety w stosunku do nowo poznanych ludzi. Inaczej miala sie sprawajakl juz kogos poznalem. Wtedy bylem dusza towarzystwa. Brakowalo bardzo tej pewnosci siebie i obycia towarzyskiego. Na paroksetynie moglbym nago przebiec most poniatowskiego w warszawie i nie do konca mialbym poczucie ze cos jesty ze mna nie tak:P. Ale z drugiej strony nic kompletnie nie cieszylo. Wszystko wykonywalem na chlodno i mechanicznie jednoczesnie przeslizgujac sie przez sprawy ktore wczesniej sprawialy mi klopot. Teraz przed wszystkim waham sie i potrzebuje wiecej pomyslec alejak juz uda sie to chociaz jest jakas satysfakcja. Prawie rok czasu minal od odlozenia a ciagle mieszaja mi sie te dwie skrajne osobowosci i czesto chcialoby sie wrocic do paroksetyny. Życie jest inne obecnie i z pewnoscia nie osiagne tego co moglbym osiagnac przy pomocy lekow ,ale o wiele ciekawiej jest...
  8. Witam wszystkich. Z ta paroksetyna i jej odstawieniem jest cos naprawde demonicznego,ze tak powiem.:). Nawet jak ktos bral ja 3-4 miesiece to problemy z odstawieniem moga trwac lata. Ona naprawde zaciera prawdziwy obraz swiata, zapachy, uczucia,emocje ,cele , to wszystko ulega znieksztalceniu. Na pewno nie u wszysktich , ale u tych bardziej wrazliwych na piekno swiata jest to o wiele bardziej widoczne. Jest masa historii , w ktorych to ludzie pisza , ze po 2 miesiacach jej zazywania i odstawieniu nie potrafia wrocic do produktywnego zycia. Szczegolnie duzo takich histroii mozna znalesc na stronie paxilprogress.com. Jezeli komus pomaga ten lek moze i jest sens brania go , ale trzeba tez liczyc sie ze swiadomoscia , ze moze to byc inwestycja na cale zycie. Ja tez czulem sie na nim pewny siebie,niesamowicie niezalezny i zaradny i w opinii innych szczesliwy. Sęk w tym , że nawet przez minute nie czulem szczescia.Bylem conajwyzej szcztucznie zakrecony , odlaczony emocjonalnie i zamkniety we wlasnym , pelnym niespelnionych marzen swiecie. hehe. Moja osobowosc i stare spontaniczne reakcje zaczely wracac po okolo 9-12 miechow od odlozenia. Zycie zaczelo znow byc takie jak dawniej , ale zloscliwosc losu spowodowala ,ze zostalem zatruty jadem kielbasianym i obecie 16 miesiecy po zatruciu zycie ciagle jest pieklem. Utrata masy miesniowej, podowjne widzenie , koszmarne koszmarne zmeczenie , puls od rana do wieczora 100-110 i co najgorsze dla nas nerwicowcow ciagly ciagly lęk i ataki paniki. Nie wspominajac o ciezkiej derelealizacjii. Doceniajcie zycie takie jakie macie i korzystajcie z niegpo jak najwiecej. i co najwazniejsze probujcie najpierw z terapia a potem leki. Ja poczynilem olbrzymie postepy z wlasna tozsamoscia i wiem , ze za 2-3 lata kiedy bedzie mi dane wyzdrowiec z zatrucia , zycie bedzie znacznie ciekawsze;) pozdrawia zdesperowany1 czy tez zdesper..
×