Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. nieboszczyk, dokładnie tak, koty są zazdrosne, walczą o swoja przestrzeń, potrafią się obrazić, jak jednego pogłaszczesz a drugiego nie
  2. kitsene, może nie psycholog tylko psychoterapia, np grupowa, to poznałabyś kogoś z podobnymi problemami ? Jeśli czujesz się samotna, do tego jeszcze negatywne komunikaty od ojca, brak zajęcia na co dzień /typu szkoła, praca/ to każdego to może rozwalić.
  3. corobic, czy z powodu zakończeniu tego związku przeżywałaś jakieś załamanie ? dalej to przezywasz, czy to dla Ciebie przeszłość ?
  4. Kaszpirowski, we Wrocku pewnie wszyscy zdrowi ja jestem chętna na spotkanie, ale dopiero za miesiąc.
  5. bittersweet

    chudy vs gruby

    Heh pamiętam jako nastolatka ubrałam się w sukienkę i mój ojciec stwierdził, że wyglądam jak kabanos w pokrowcu na parasol na szczęście z czasem się zaczyna tyć, taka fizjologia.
  6. Mi tam sie chce śmiać, że @Marsal znowu sobie znalazł obrońcę swojej czci Wcześniej interweniowały modki, jak biedak sie poczuł urażony, bo sam potrafił tylko tupać nóżkami . Pewnie w piaskownicy mama przybiegała z pomocą i tak już mu zostało, chować się za spódnicą
  7. Nigdy nie usłyszałam od starych pochwał, żadnego wsparcia, tylko wieczna krytyka, wytykanie każdego potknięcia. Moje sukcesy /czerwony pasek itd./ były starannie ignorowane. Nigdy nie byłam dość dobra, niezależnie co bym zrobiła ani jak została doceniona przez innych. Oczywiście ich postawę przeniosłam na siebie, miałam kompleks niższości. Wychodzenie z tego wszystkiego to była droga przez mękę, trwało latami zanim odbudowałam swoją samoocenę. Myśle, że gdyby oni nie ciągnęli mnie w dół takim gnębieniem, zaszłabym 10 razy dalej niż jestem teraz. Z wielu rzeczy rezygnowałam, bo nie miałam odwagi sie ich podjąć. Uważałam, że nie podołam, bo przecież jestem do niczego........
  8. To dla mnie typowe zachowanie dla obniżonej samooceny. Czy byłaś kiedyś krytykowana, upominana, wyśmiewana ? A może nikt Cię nigdy nie chwalił ? Jeśli ktoś jest pewny siebie i swojej wartości, nie przejmuje się zdaniem innych ludzi, nawet jeśli jest negatywne lub niezgodne z jego przekonaniami. Nie odbiera tego jako zagrożenie czy atak. Nikt nie może zachwiać tego, co on sam sądzi o sobie, pozytywnego odbioru swojej własnej osoby. Dlatego nie ruszają go opinie innych.
  9. Zołzik, nie trzeba byś dosłownym przecież . Ale jestem za szczerością, bo inaczej skąd on ma wiedzieć, co się zepsuło ? Żyje w nieświadomości, gdyby się dowiedział, o co biega, być może zechciałby zmienić swoje zachowanie - schudnąć, poszukać pracy, urozmaicić seks itp. W końcu kiedyś był dla silvermoon atrakcyjny.
  10. silvermoon, powinnaś być uczciwa w stosunku do swojego partnera i siebie i powiedzieć mu, jak sprawa wygląda... bo teraz go niejako oszukujesz. Dziwi mnie, że jesteś całkowicie samotna, jak do tego doszło ? To na pewno temat na terapię w przyszłości. Rozumiem, że teraz z dnia na dzień trudno nawiązać nowe kontakty. Rada na dzisiaj to jakiś zwierzak domowy znakomicie odpręża i zapewnia towarzystwo.
  11. Jacquelinea, IMO uległaś trochę mitowi wielkiej romantycznej milości.... czekałaś na "tego jedynego", dla związku z nim poświęciłas życie towarzyskie, zawodowe / bo chyba nie pracujesz / i tak Twój świat ograniczył sie do partnera i wszystkiego co z nim zwiazane. I teraz gościu sie stlenił a Ty zostałas sama w pustce ... postaraj się ją zapełnic jak najszybciej. Ale nie myślami o nim, tylko zacznij robić coś dla siebie - hobby, znajomi, sport, edukacja - cokolwiek, byle nie ograniczaj swojej egzystencji do bycia czyjąś kobietą i czyjąś mamą.
  12. Selenhe, trudna sprawa, na Twoim miejscu zastosowałabym metodę kija i marchewki. Nie do końca wierzę, że wystarczy łagodne podejście i przemawianie do rozsądku - pracowałam z nastolatkami i niektóre rozsądku nie mają, rozumek im jeszcze nie do końca wykiełkował. Myślą w kategoriach tu i teraz, perspektywa przyszłości /nieważne, czy w skali miesięcy czy lat/ jest dla nich odległa jak podróż w kosmos. Z kolei zabranianie niewiele da, jak ktoś zechce to obejdzie zakazy... najlepiej wypośrodkować, egzekwować w granicach rozsądku pewne rzeczy. Ale z pełna konsekwencją. Konsekwencja to w/g mnie jedyna skuteczna metoda wychowawcza. Córa powinna wiedzieć, ze jeśli coś obiecasz, nieważne nagroda czy kara, to to zrealizujesz. Nagrodą może być np. dostęp do lapka, czy co tam szczególnie lubi, a karą szlaban na przyjemności. Dzieci są bystre, za jakiś czas dokona zwykłej kalkulacji i się zorientuje, że pewnych rzeczy nie opłaca sie robić, bo więcej na tym straci niż skorzysta.
  13. bergamotka76, od dawna tak jest ? dlaczego nie chcesz przenieść sie do męza za granicę ?
  14. Czuję to samo. I jak z tym lękiem żyć? Najważniejsze zdać sobie z tego sprawę... że na partnera przenosimy nieracjonalne lęki z dzieciństwa... poza tym terapia.. ale jest strasznie ciężko.
  15. bittersweet

    Czy to normalne?

    Powtarzam pytanie : po co nam d* trujesz skoro temat jest skończony a sprawa w sądzie ?
  16. bittersweet

    Czy to normalne?

    To po co piszesz na forum skoro temat jest zamknięty, a on jest dla Ciebie zbokiem ? Rozwiedź się i tyle. Po co nam głowę zawracasz, skoro wszystko sama wiesz najlepiej ?
  17. Hehe, no oczywiście, że tak. To jest chore, przecież partner nie powinien zastępować mi rodziców. Chociaż podświadomie tego pragnę i traktuję go jako substytut matki .
  18. Hm, ja miałam podobną sytuację z rodzicami jak Ty i tez mam teraz problem. Problem trwa, bo nikt nie jest w stanie wypełnić tego deficytu z dzieciństwa. Ponieważ miłość rodziców była warunkowa, niestabilna, teraz ciągle muszę się upewniać, że partner mnie kocha. Bo podświadomie uważam, że uczucie w każdej chwili może zniknąć, tak jak kiedyś znikało ze strony rodziców . W dodatku nie wystarczą zwykłe zapewnienia, ja potrzebuję stałego udowadniania, że facet dla mnie wszystko zniesie, wszystko zrobi, wszystko przełknie ... bo tylko to świadczy o bezwarunkowym uczuciu. Mało kto jest w stanie przetrzymać takie testowanie na dłuższa metę. Czyli skutek jest dokładnie odwrotny od zamierzonego, wszystko niszczę takimi działaniami .
  19. bittersweet

    Czy to normalne?

    Też mam takie wrażenie, ale typuję raczej przedszkole.
  20. kaju123, bardzo ciekawe te linki od Ciebie. Znałam małżeństwo w którym facet pił, a żona nie potrafiła postawić sprawy na ostrzu noża. Twierdziła, że jeśli go wyrzuci, to on skończy na ulicy, więc nie może tego zrobić. Więc wynajęto mieszkanie w którym on się spokojnie upijał, a kiedy chciał wracał do domu. Zmarł w wieku 50 lat. Ich dziecko jest narkomanem.
  21. Mam wrażenie, że w Twojej głowie nastąpiła zamiana ról - uważasz, że to Ty masz sie troszczyc o mamę i sie nią opiekować, tak jakby ona stała się Twoim dzieckiem - a jest dokładnie odwrotnie ... mama jest dorosła i powinna sie sama sobą zająć, Ty nie ponosisz odpowiedzialności za jej życie i wybory. Jeśli tak mówią, to świadczy o ich niedojrzałości ... nie kierowałabym sie ich zdaniem. Możesz wspierac mame emocjonalnie i materialnie, jeśli tylko mozesz.. ale nie zmusisz jej ani jej meza do niczego, tym bardziej przy uzyciu siły... jeśli w domu jest awantura z uzyciem przemocy, nie bierz w tym udziału tylko wezwij policję. No to jest z mężem czy odeszła od niego ?
  22. dobryczłowiek, nawet jakby przeczytała, pewnie nie dopuściłaby prawdy do siebie.... znam wielu rodziców, którzy tak postępują jak Twoi, najczęściej stosują racjonalizację "przecież dziecku trzeba pomagać" albo wypierają całą sytuację, udają że wszystko gra.
  23. bittersweet

    Czesc

    Lagren1979, z deprechy to co druga osoba próbuje wyjść sięgając po alko/dragi ale to niestety nie pomaga, tylko generuje uzależnienia. Nie rób tego. Nikt Ci zaocznie nie powie jaki masz problem z psyche, bo powodów obniżonego nastroju może być mnóstwo. Musisz sie udać do specjalisty, żeby Cie zdiagnozował. Inaczej się będziesz kręcić w kółko, bo jest źle ale nie wiadomo dlaczego.
  24. marcin1, rozwiązania siłowe nie są dobre, chociaż wydaja się najprostsze. Ty goscia obijesz, a jak Cie nie bedzie w poblizu to on sie zemsci na mamie.... jeśli chcesz pomóc, to pomagaj wspierając mamę, niech wie, że może liczyc na Ciebie jak się z nim rozejdzie np bedziesz dorzucał sie do kosztów utrzymania. Ale jeśli nie będzie chciała odejść od męża to nic nie zdziałasz, nie wiesz, czemu tak naprawdę ona chce być z nim. Może jest zakochana, może przez finanse, może dla seksu, albo z wszystkich tych przyczyn. Ale na pewno nie zmusisz jej, żeby go zostawiła, musi sama chcieć. A jak nie będzie chciała to powinieneś uszanować jej wybór, nawet jeśli sie z nim nie zgadzasz.
  25. Tez nie mogę korzystać z terapii stacjonarnej i chciałam w necie. Ale psychoterapeuta, któremu to proponowałam, mi to zdecydowanie odradził. Twierdził że podstawa terapii jest kontakt na żywo. Zresztą może to zależy od problemu, co innego jakieś doradztwo a co innego terapia z.o.
×