Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

pati251

Użytkownik
  • Zawartość

    48
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. pati251

    Zapytanie

    ja mialam tylko dorazna pomoc..trwalo to moze 15min..mnie lekarz pytal o traumatyczne wydarzenia..tez balam sie mowic(bylam z siostra, bo sama nie bylam w stanie isc-nogi jak z waty)..odpowiedzialam,ze tak rozwod..pytal jak samopoczucie, objawy itp..najlepiej jakbys na kartce wypisala..jutro ide na 1 wizyte taka co moga mi badania zrobic i inne, bo ten lekarz nie mial na to czasu.. tak jestem mega wrazliwa..umiem pomoc innym, wesprzec ich ale nie sobie..choroba po czesci uswiadamia mi wiele rzeczy..np skoro nie jestem obojetna na ludzkie cierpienienie..chce niesc pomoc..moze cos co juz kiedys chodzilo mi po glowie..myslalam niejednokrotnie o hospicjach, domach dziecka, domy spokojnej strosci itp..na poczatku raczej wolontariat bo nie mam zbytnio pewnosci siebie..ale niosac pomoc innym czulabym sie szczesliwa..bedac mezadka nie mialam na to czasu zbytnio..moze nie chcialam miec..ale od malego wolontarial chodzi mi po glowie..moze kiedys mi sie uda:).. odnosnie jutra trzymam za ciebie kciuki..ja wiedzialam,ze sama sobie nie poradze(na tyle jeszcze funkcjonowal mi mozg)..ale gdyby nie rodzina..moze do dzis lezalabym w lozku..........to oni mnie tam zaprowadzili i opowiedzieli moja historie..ale tak naprawde to nie musi byc rodzina..jesli np rodzina nie jest ci bliska..moze przyjaciel przyjaciolka itp..
  2. 1,6,14-raczej tak pozostale-nie.. dodalabym: utrata bliskiej osoby-tak, bieda,dlugi-po czesci, lenistwo-ale u mnie to wynika z nadopiekunczosci rodzicow, jak sobie nie dawalam z czyms rady, albo mi sie nie chcialo, wyreczalam sie rodzicami i zawsze moglam na nich liczyc
  3. pati251

    Zapytanie

    :)..i nawzajem to mile co piszecie..kolejny post po ktorym robi sie milo przy sercu:)..ja mam takie dni..staram sie ich miec jak najmniej..ale czesto ich potzrebuje..mam dni,ze zadna sila nie zwlecze mnie z lozka..chociazbym nie wiem co sie dzialo..powiem tylko..nigdzie nie ide..dajcie mi sw spokoj..moja lekarka,ktora skierowala mnie do szpitala tylko po to zebym dostala dorazna pomoc wie o tym co czuje..pomaga mi niejednokrotnie..w pracy tez ludzie potrafili mnie zaskoczyc mile..i jak tylko czuje sie gorzej..mam mozliwosc zwolnienia z kilku godzin badz ide do lekarza i dostaje zasw,ze bylam w domu..i wtedy nic sie dla mnie nie liczy..mowie wtedy"ze mam czas dla siebie"..siedze wtedy cale dnie w lozku az mnie kosci bola od leznia:)..ale po 1albo2takich dniach pojawia sie chec..na wyjscie..do pracy do klubo do zajomych cos co sprawialo mi jakis czas temu ogromny trud..wtedy staje sie dla mnie przyjemnoscia..studia swoja droga..tam choc nie mam ochoty nie mam wyjscia..ale..mysl,ze przeciez jak nei zdam..nawet kolejny raz..to nie to jest dla mnie najwazniejsze..sa w zyciu duuuuzo wazniejsze rzeczy...
  4. nie ma za co:)..ja tez jestem ciepla osoba..ludzie cenia mnie za prawde i wrazliwosc..tak medytacja mysle,ze jest czyms pozytywnym..nam na pewno nie zaszkodzi..sluchalam kilka razy przed snem..kobieta miala tak mily glos,ze usypialam nie wiem kiedy..wszystko odsuwalo sie ode mnie..jak bede miala chwile czasu chcialabym zglebic tajniki medytacji:)..ten temat takze mnie bardzo interesuje..poki co chcialabym poznac mechanizmy swojej choroby(przyp.depresja+nerwica)..skad to sie bierze i w ogole..stracilam kogos kogo kochalam bardziej niz siebie..bylo we mnie tyle nienawisci milosci zlosliwosc..ze bylabym w stanie robic rozne "zle rzeczy"..ale byl rozsadek..niby nie pochamowane ataki..ale..jednak cos mi mowilo..cos nie pozwolilo dojsc do zupelnego szalenstwa..bylam zdolna do zla gdzie w mojej glowie i sercu nie ma takich czynow!!! moglam to zrobic niewiele brakowalo..gdyby mnie cos nie powstrzymalo dzis pewnie siedzialabym w kiciu..ja studentka resocjalizacji... -- 19 sty 2012, 00:56 -- ps. pisalam do niego miliony sms-ow..dzwonilam miliony razy..najsmieszniejsze jest to,ze dzieki niemu zyje!!! odnajduje siebie..chce siebie poznac..nie mam z nim kontaktu i od kiedy nie ma(po rozwodzie mialam)..jest mi jakos lepiej..lepiej,ze nie mialam jego tel..ze nie wiedzialam,ze jest..wiedzialam,ze nie moge nic zrobic bo nie wiedzialam gdzie go znalezc..nie mam z nim kontaktu od kiedy z usmiechem na twarzy usiadlam po jego telefonie(dzwonil, martwil sie, nie chcial zrywac kontaktu)..i wiedzialam,ze jego swiat nie jest piekny..dlugi..dziecko w drodze..brak akceptacji przyszlej tesciowej..problemy zdrowotne..wiedzialam,ze jego swiat nie jest piekny..i wtedy poczulam,ze chce byc szczesliwa..ze nast razem jak do mnie zadzwoni..bede mu mogla szczerze powiedziac,ze ja to mam w zyciu jednak szczescie:)..takiego tel nie bylo..bo nie pozwolilam mu juz zblizyc sie do mnie..nie chcialam i nie potrafilam znow tego przechodzic..moze to zlosliwe co pisze i nie powiannam nikomu zyczyc zle..ale..powiem tak..chce dostrzec sprawiedliwosc na tym swiecie!!!..jesli ktos wyrzadza ci krzywde..niech los okaze sie dla niego tak samo albo jescze bardziej okrutny...
  5. jesli chodzi o ta ksiazke..mam ja u siebie na polce..znam ok 5osob, ktore ja przeczytaly..nie film bo film to polowa tego co tam jest..boje sie jej przeczytac..osoba, ktora mi ja uzyczyla zwrocila sie do mnie slowami"uwazaj o czym bedziesz myslec" czytajac ja..pozostale osoby takze zauwazyly zmiany w swoim zyciu..ta ksiazka jak i badania dowodza,ze wszystko siedzi w naszej psychice..i to my po czesci bo nie wierze,ze wszystko jest zalezne od nas..decydujemy o swoim losie..boje sie ja przeczytac tylko z jednego powodu..boje sie swoich zlych mysli i tego co zlego moze sie zdarzyc..i to tez moze sie nam przytrafic wg tej ksiazki..wydaje mi sie,ze nie jestem na nia jescze gotowa..boje sie swoich mysli i pragnien..ale tych zlych..nie tego dobrego bo mimo wszystko poczesci jestem optymistka..najbardziej realistka ale i pesymistka..boje sie pesymizmu, ktore moze wkroczyc w moje zycie...a ja tego nie chce..a wiekszosc z nas wie co oznacza slowo "nie"...nasza podswiadomosc odczytuje to inaczej...
  6. pati251

    Zapytanie

    nie nie uzna..mialam podobne objawy..tylko ja po rozpadzie mojego zwiazku przelezalam w lozku 3 miesiace prawie..nie mialam pracy bo stracilam w tym samym m-cu co rozpadlo sie moje malzenstwo..do tego nie obronilam sie bo braklo mi 2 tyg bo probowalam ratowac zwiazek..czyli stracilam prace meza i studia..plakalam cale dnie..lezalam i tylko wl/wyl tv..czasem wyszlam na miasto..ale wtedy to z kolei pilam..mogalabym spac caleeeeeeeeeee dnie i tak robilam..wszystko stracilo sens a mnie sie nic nie chcialo..nie jest to normalne..tak tez jestem leniwa i zawsze bylam..ale nie tak jak wtedy...polecam udac sie do psychiatry..pozniej mysle,ze psycholo tez sie przyda..p[oznanie problemu i psychoanaliza..aczkolwiek..wiadomo..tak jak i ja nie spie na pieniadzach a leki poki co pomagaja..lecze sie tylko u psychiatry..ale mysle o psychologu..podobno to wiele daje..
  7. pati251

    Lęk przed...

    ja tez sie wszystkiego balam..nie wychodzilam nigdzie..nawet do domu na osiedlu mnie odprowadzali..wszystkiego sie balam..co kto pomysli co zrobi zebym ja nie zrobila cos glupiego..coraz wiecej tych rzeczy dochodzilo..dopoki nie zaczelam brac lekow..teraz czasem sie boje,ze sie zapomne i cos palne, bo mam specyficzne poczucie humoru..ale boje sie w inny sposob..a nawet jesli cos..to nei meczy mnie to kilka dni tylko szybko o tym zapominam:)..balam sie niemal wszystkiego..doprowadzilam sie do takiego stanu,ze prawie nie wychodzilam z domu..a jak wychodzilam to mi sie kre cilo w glowie..i malo brakowalo a mdlalabym..codziennie!!!
  8. haj..ja mialam tak wiec nie jestes sama..doprowadzalam sie do takiego stanu,ze sama siebie nie znalam..zaczynalam rozwaladz dzwi..zaczynalam uderzac glowa w sciane..i rzucac sie placzac z bezsilnosci..mi pomogly leki od psychaitry..co prawda nie do konca jestem soba..bo zapominam rozne rzeczy nie mam takiej pamieci jak mialam..i glowa funkcjonuje inaczej..ale nie mysle,nie potrafie juz praktycznie plakac..nie czuje samotnosci i przygnebienia..bazsensu zycia..leki zmienily moja psychike..boje sie,ze kiedy przestane brac to wroci..ale tego nie wiem bo jutro dopiero ide na 1 fachowa wizyte do psychiatry..wczesniej byla to pomoc dorazna w szpitalu..ale leki podzialaly:)..nazwijmy to tak..na pewno nie jest gorzej..dodam,ze zawsze bylam osoba spokojna..nie lubie krzyku..i agresji..to byly niekontrolowane ataki..na szczescie bylo ich niewiele..ale byly..i zapamietam je na zawsze...to cos bylo silniejsze ode mnie..nie potrafilam inaczej..
  9. pati251

    Co teraz robisz?

    przegladam zaleglosci na forum..i..mysle..anlizuje..robie cos czego chyba nie powinnam robic..bo im wiecej mysle i im wiecej analizuje..czuje sie coraz bardziej zagubiona..po czesci odnajduje siebie..ale po czesci nie wiem kim jestem, co robie zle i na czym tak naprawde mi zalezy..
  10. pati251

    wasz wiek i czas choroby

    27 lat, lecze sie od okolo 6miesiecy (stany nerwicowe, depresyjne)
  11. pati251

    Kto jest w środku?

    a dlaczego sama???
  12. ja tak mialam przy najsilniejszym ataku...bardzo bilo..tez myslalam,ze erce..robilo mi sie slabo..wezwalam pogotowie bo nie moglam isc..powiedzieli,ze mam wziac lek na uspokojenie i isc spac...rano nie bedzie po tym sladu..i tak bylo..czasem wracalo ale nie w takim stanie..przy wstawaniu..krecilo sie w glowie i mroczki przed oczami..teraz juz mam to coraz rzadziej..
  13. pati251

    Suchar na dzisiaj :)

    dzwoni blondynka do pizzerii..zamawia pizze..pan sie pyta na ile kawalkow ma pokroic...na 8czy 12...blondynka odpowiada,ze na 8..bo 12 to ona nie zje:D:D:D..
×