Oj, wiedziałem, że to napiszesz. To taki głupi stereotyp, a prawda jest taka, że szczęśliwi ludzie po prostu czerpią najwięcej przyjemności z odurzania się, bo nie jest to ich sposobem na problemy, tylko rozrywka, jak każda inna. Oczywiście trzeba zachować umiar, tak samo jak z wyjściami do pubu (żeby nie robić z ego rutyny). Motyw z pubem nie miał oznaczać od razu wracania do domu najebanym, tylko sam fakt tego, że robimy coś dla przyjemności. Osobiście, zamiast do pubu czy na imprezę wolę iść posiedzieć na plaży ze znajomymi i wypalić z nimi fajkę pokoju. I do tego już nie potrzebuję alkoholu, czy innych używek, wystarczy trochę "zielonej magii", żeby fajnie spędzić wieczór. Albo nawet samemu sobie zapalić i zanurzyć się w dźwiękach ulubionej muzyki, albo obejrzeć film. (marihuana jest genialna do odbioru sztuki, tak samo jak do rozmów na różne, "niestandardowe" tematy). Czy to takie trudne do zrozumienia?
Szczęście dla każdego człowieka oznacza co innego, nie widzę powodu, żeby ten piękny stan nazywać "pseudo-szczęściem", jeżeli komuś to nie odpowiada to nikt go przecież nie zmusza do palenia, ale ludzie którzy podchodzą do tego odpowiedzialnie nie powinni być za to karani.
Właśnie, a Ty widzisz tylko negatywne strony nielegalnych obecnie używek, podczas gdy ja się staram ukazać zarówno pozytywne, jak i negatywne. Tak naprawdę żadna używka nie jest winna temu co się dzieje z ludźmi uzależnionymi, tylko niewłaściwe ich wykorzystywanie prowadzi do tego. Tak samo jak samochody nie są winne wypadkom, tylko ludzie, którzy nieodpowiedzialnie ich używają. Jeżeli tego nie zrozumiesz to nie mamy o czym dalej rozmawiać, bo to bez sensu.
Zdejmij w końcu klapki z oczu, przeczytaj książki o których pisałem, zorientuj się co się dzieje w lobby farmaceutycznym i dopiero wtedy się zastanów, czy w tej branży rzeczywiście nie istnieje korupcja? Czy wszyscy lekarze bez wyjątku są świętymi i żaden z nich nie kieruje się własnym interesem?
-- So, 27 sie 2011, 06:06 --
Oczywiście pomijasz pijanych kierowców, te wszystkie choroby spowodowane paleniem papierosów, afery koncernów tytoniowych (polecam filmy takie jak "The Insider", "Thank You For Smoking"). Z resztą spójrz na statystyki - ile osób popełniło jakieś przestępstwo, zabiło kogoś, czy wyrządziło sobie krzywdę będąc zjaranym, a ile będąc pijanym? Mimo braku jednoznacznych danych odpowiedź jest oczywista, że zdecydowanie "wygrywa" tutaj alkohol, a marihuana ma akurat znikomy wpływ na to, ze względu na jej działanie, które jest zupełnie przeciwne do alkoholu.
-- So, 27 sie 2011, 06:09 --
Obejrzyj ten wywiad, który specjalnie wkleiłem, przeczytaj trochę faktów na temat państw, w których zdepenalizowali jakieś używki wcześniej nielegalne, pomyśl logicznie, przecież gdyby to nie dawało pozytywnych wyników tylko odwrotne, to raczej szybko wróciliby do prohibicji.
-- So, 27 sie 2011, 06:11 --
A prohibicja to nic innego jak całkowity brak kontroli nad danym towarem i to nie jest akurat żadna tajemnica, każdy inteligentny człowiek powinien to dostrzec, że w czasie prohibicji przestępczość się bogaci, korupcja się szerzy, a społeczeństwo tylko na tym traci.