Skocz do zawartości
Nerwica.com

ainoa

Użytkownik
  • Postów

    33
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez ainoa

  1. Piszę ku pokrzepieniu serca Chorowałam i choruję nadal, ale z mniejszą intensywnością. Mam nawet wrażenie,że depresja się wycofała , a lęki stały się mniej odczuwalne. Cierpię na ergofobię. Jest to Lęk przed pracą zawodową. Jak można się domyśleć pracować jakoś trzeba. Na okres 4 lat ( taki mam plan ) podjęłam się pracy w firmie sprzątającej przy ogarnianiu terenu zewnętrznego. Pracuję bez szefa nade mną i bez ludzi. Pracę wykonuję do południa. Ludzi kręci się bardzo mało. Lęki ustały. Dużo się modliłam do Św. Szarbela, ale to indywidualna sprawa. Leki biorę nadal, ale w końcu od 3 miesięcy normalnie pracuję. Nie zalewam się łzami wieczorem na samą myśl , że od rana znowu muszę iść do pracy , a tylko powiem, że w ciągu 10 lat miałam 22 pracodawców, więc lęk był ogromny. Z tego 4 lata łącznie byłam na zwolnieniach lekarskich. Teraz w końcu czuję się wolna. Zapisałam się do szkoły zaocznej online tak żeby nie mieć kontaktu również z ludźmi. Fobia przed pracą bardzo łączy się z fobią szkolną, więc mogę śmiało powiedzieć na chwilę obecną, że wyszłam z tego dziadostwa, ale wszystko co mi nie służyło odcięłam.Nie wiem co będzie za 4 lata. Może po skończeniu szkoły uda mi się podjąć pracę zdalną ? Tą kwestie i kilka innych zostawiam sile wyższej.
  2. Myśl, że żadna terapia mi nie pomogła i stwierdziłam , że czas najwyższy mieć to w du#ie
  3. Pierwsze słyszę, ale kto wie może takich przypadków jest więcej chyba, że to jakiś objaw neurologiczny ?( Tak tylko sobie gdybam) Z oddechem mam podobnie, z nerwów potrafię wydukać z siebie wiele zdań na jednym wdechu po czym ten oddech się spłyca i prawie mnie nie słychać.
  4. Rozważam pójście na hipnozę. Czy komuś pomogła na tyle, że wyszedł np z Fobii ?
  5. Właśnie staram się ogarnąć, zmobilizować. Nakreśliłam sobie plan i mam nadzieję,że wytrwam w swoich postanowieniach.
  6. Miałam pisać taki sam post. Ja jeszcze dopytam czy zauważyliście zmniejszenie stanów lękowych ?
  7. ainoa

    Dzisiaj czuje się...

    Dzisiaj średnio. Wypiłam kawę, piję energetyka, leki wzięte no i boli mnie bardzo lewa pierś chyba czeka mnie wizyta w poradni leczenia piersi.Znowu. Niby miałam się zebrać na siłownię, ale tak mi idzie, że chyba do wieczora mi zejdzie. Szukam jakiejś fajnej książki o zaburzeniach odżywiania. Może trochę rozjaśni mi to głowę
  8. Słuchajcie, a jak godzicie pracę zawodową z terapią ? Czy terapeuta wam wyznacza jakieś dni w miesiacu czy macie jeden konkretny dzień i godzinę ?
  9. Zapisałam się na oddział dzienny z nadzieją, że będzie lepiej, ale rozczarowałam się bardzo mocno. No ok, miałam terapię indywidualną raz w tygodniu, ale w nurcie którego jednak nie cierpię. Psychodynamiczna to nie moja bajka, ale nie to było najgorsze. Zrobili mi bajzel w lekach, przypisali jakąś dziwną jednostkę chorobową, która z moim stałym już ponad 11 letnim leczeniem ma niewiele wspólnego no i się wypisałam na własne żądanie. Końcowo zaoferowali mi tylko psychoedukację i nawet myślałam, że będzie na niej coś innego niż ostatnio, ale niestety. Teraz będę się starała o wejście do grupy psychoterapeutycznej z innej poradni. Cykl takiej terapii 2 razy w tygodniu ma trwać 6 miesięcy. Pod tą terapię będę musiała zmienić pracę. Pytanie czy warto ? Czy ktoś był w grupie psychoterapeutycznej i coś wyniósł z niej ?
  10. Zapisałam się na oddział dzienny z nadzieją, że będzie lepiej, ale rozczarowałam się bardzo mocno. No ok, miałam terapię indywidualną raz w tygodniu, ale w nurcie którego jednak nie cierpię. Psychodynamiczna to nie moja bajka, ale nie to było najgorsze. Zrobili mi bajzel w lekach, przypisali jakąś dziwną jednostkę chorobową, która z moim stałym już ponad 11 letnim leczeniem ma niewiele wspólnego no i się wypisałam na własne żądanie. Końcowo zaoferowali mi tylko psychoedukację i nawet myślałam, że będzie na niej coś innego niż ostatnio, ale niestety. Teraz będę się starała o wejście do grupy psychoterapeutycznej z innej poradni. Cykl takiej terapii 2 razy w tygodniu ma trwać 6 miesięcy. Pod tą terapię będę musiała zmienić pracę. Pytanie czy warto ? Czy ktoś był w grupie psychoterapeutycznej i coś wyniósł z niej ?
  11. Tak. Mam leki, ale z jednego schodzę. Dawno temu w ostrej depresjii dostałam Lit na stabilizację, ale on wywołuje u mnie bardzo duże drżenia rąk. Niby nic takiego, ale zaręczam, że jest to bardzo upierdliwa sprawa bo nawet nie mogę złożyć podpisu pod dokumentami. Reszta leków bez zmian czyli parogen, sulpiryd, propranolol. W Gdańsku na Srebrzysku. Szpital T. Bilikiewicza. Ofertę mają trochę ubogą bo 5-6 tygodni, ale cieszę się z tego. Przy tej mojej ergofobii wyjście do grupy i pracowanie nad czymś jest dużym wysiłkiem, ale daje radość
  12. Minął właśnie tydzień od kiedy jestem na oddziale dziennym. Równolegle mam terapię indywidualną z kobietą, która tak mnie wkurza , że chyba po oddziale zapiszę się do niej na terapię. Tak jak ona daje mi do myślenia i wywołuje różne skrajne emocje to głowa mała, ale za nim do niej się udam to planuję jeszcze iść na oddział, który zajmuje się typowo nerwicami, a na koniec już po zwolnieniu lekarskim jest plan na terapię grupową , której cykl trwa pół roku. Mam nadzieję, że w końcu doprowadzę do końca swój stan psychiczny i odczuję poprawę. Tak zmotywowana nie byłam już dawno.
  13. Jestem ciekawa jak się potoczyły Twoje losy. Jak jest dzisiaj ?
  14. Z lekami to jest tak, że potrzebują czasu, a być może masz za małe dawki. Najlepiej skonsultować z lekarzem co i jak. Może też warto rozważyć pobyt w szpitalu ?
  15. Miałam iść na oddział dzienny. Obiecali, że będę mieć terapię indywidualną, a później grupę i terapię. Okazało się, że mogą mi tylko zaoferować 5 tygodni grupy psychoedukacyjnej, w której już kiedyś byłam bo według nich nie jestem gotowa na proces terapeutyczny. No niech im będzie, że nie pałam entuzjazmem, ale to trochę krzywdzące co powiedzieli bo chcę wyzdrowieć. Wracam do pracy pomimo ergofobii i będę starała się jak tylko mogę żeby ją utrzymać. Rozmawiałam w kierowniczką. Nie mam w ogóle się bać , że mnie zwolnią bo nie zrobią takiej rzeczy. W tym wypadku czy możecie polecić kogoś kto serio zna temat ergofobii , nałogów, lęków ? Ludziska w was MOC bo ja już nie mam cierpliwości do szukania specjalistów.
  16. Co prawda to dopiero jutro, ale bardzo się cieszę. Lecę na oddział dzienny na 3 miesięczną terapię. A dziś kolejny dzień z tabletką na odchudzanie , jadłam na prawdę dużo mniej i w końcu nie łażę głodna.
  17. Czytam tutaj wątek o siostrze i ja ją rozumiem. Sama mierzę się z podobną sytuacją. Co prawda ja podejmuję pracę i pracuję średnio pół roku , a później bach zwolnienie, ale gdybym mogła i gdyby to zależało tylko ode mnie to bym została na stałe w domu. Co w tym wszystkim jest najgorsze ? Psycholodzy rozkładają ręce. Miałam terapię pół roku i pół roku był wałkowany temat o pracy, następnie miałam kilku innych psychologów ( dłużej -krócej ) i każdy w końcu się powtarza tak jakby nikt nie potrafił dociec dlaczego tak się dzieje. Nie należę do leniwych osób, jestem samodzielna, potrafię działać w urzędach, u lekarzy, robię zakupy, wychodzę na spacer, jestem odpowiedzialna w takich życiowych sprawach, a roboty nie potrafię utrzymać. No normalnie nie ogarniam rzeczywistości zawodowej.
  18. To, że być może uda mi się podreperować mój uszkodzony kręgosłup. Fejsbuczek ma siłę
  19. Odważyłam się i powiedziałam jak sprawa wygląda. Ulżyło mi niesamowicie
  20. Nie to nie jest jedyny problem. Ona jest osobą , która choruje na CHAD przez co jest bardzo niestabilna. Ma też cechy Bordera jak sama mówi przez co jest bardzo zaborcza i tylko jej racja musi być na wierzchu. Relacja pomimo, że była ciężka dawała mi jakieś poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo szukam, a nie mogę znaleźć. Mam męża, córkę już dorosłą, ale całe życie szukałam przyjaciółki. Dwa razy boleśnie doświadczyłam straty przyjaciółki. Jedna z mojej winy drugą ze strony przyjaciółki i to chyba odchorowałam najbardziej bo znajomość była dla mnie odskocznią od życia jako osoby chorej. Niestety przyjaźń była jednostronna , a ja dowiadując się co o mnie myśli przyjaciółka zmieniła moje nastawienie do takich relacji na bardzo długo. Znajomość z przyjaciółką , która ma CHAD była dla mnie takim wsparciem bo razem mierzyłyśmy się z chorobą w najgorszym okresie( oby dwie przez 2 lata siedziałyśmy zamkniete w domu przez lęki ) ale później kiedy już w miarę poukładałam swoje życie ta relacja wkroczyła na inny poziom. Ona jest schizowana na punkcie, że idąc ulicą i rozmawiając nikt nie może być za nią bo zaraz jest jebnięty i podsłu/cenzura/e. W jej mniemaniu wszyscy w pracy ją obgadują i mówi o nich ścierwa. Jestem ciekawa co mówi o mnie skoro ma zdanie na temat każdego.
  21. Jest odwrotnie. Mi często brakuje nawet na bilet żeby dojechać na spotkanie
×