Skocz do zawartości
Nerwica.com

maiev

Użytkownik
  • Postów

    1 417
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez maiev

  1. robię dokładnie tak samo - ostatnio jednak staram się przestać oszukiwać i nie rezygnować z pomocy bo znowu sobie zaszkodzę. ale i tak najbardziej sama sobie musze pomóc pozdrowienia!!
  2. ja pierwsze dni na seroxacie zniosłam dość dobrze, ale problemy były. zreszta po przeczytaniu ulotki i tego co wypisywali ludziska spodziewałam się skutków ubocznych. psychiatra nie objasniła mi żeby powoli przyzwyczajać organizm i zacząć od połowy tabletki. ale poczytałam to forum i niektórzy radzili zacząć od połówki. i chyba mieli rację i może dlatego lepiej zniosłam te pierwsze dni. także dzięki za rady. :) jak widać na moim przykładzie są pomocne
  3. też zrobiłam ten błąd że czekałam i czekałam i oszukiwałam sie że poradzę sobie sama - ale było coraz gorzej. mam taki głupi charakter i szybko sie zniechęcam, więc jak raz zostałam "olana" przez jednego psychiatrę to się broniłam zębami i pazurami przed szukaniem następnego. teraz jest lepiej. na psychologa na razie zbieram kasę, bo chwilowo mnie nie stać. nigdy nie sądziłam że psycholog może pomóc, ale jak tak czytam co tu piszecie, to może jednak się przekonam. na razie jestem skazana na psychiatrę.
  4. fajne masz sny - tylko pozazdrościć hehe. moja mama na szczęście nie jest zrzędą ale ma inne dokuczliwe wady - ale to jak każdy. wczoraj całkowicie mi odbiło i zebrało mi sie na szczerość. wszystko jej powiedziałam co do niej mam i co mi dokładnie jest. czuję się jak osioł, ale atmosfera się oczyściła. wkurza mnie ze ktoś zobaczy moją słabość, bo do tej pory to wiedzieli o mojej nerwicy itd. niewiele, a teraz jak się wywnętrzyłam to moja maska silnej i wrednej się już nie przyda. najgorzej się boję że zaczną mnie żałować i obchodzić sie ze mną jak z jajkiem. ale może przestana mnie przynajmniej dobijać. jakoś to będzie - może lepiej a może gorzej. już sama się mieszam w tym wszystkim. pozdrawiam i lecę robić sernik. matko - zamieniam się w kurę domową
  5. kurczę, zrobiłam dokładnie to samo - tylko że mnie nikt nie pytał o myśli samobójcze - mimo wszystko mogłam sama z siebie powiedzieć. u mnie po lekach na początku się nie nasiliły, za to teraz jakoś ich więcej. Tak samo jak ty wiem że raczej tego nie zrobię ale kto wie? ogólnie to byłam taka zestresowana że miałam kłopoty z logicznym myśleniem i nic mi z tego nie przyszło że się dokładnie przygotowałam do wizyty u psychiatry - i tak o połowie rzeczy zapomniałam powiedzieć tez mam fobię społeczną - między innymi - i przeraża mnie że to się długo leczy. życzę powodzenia, trzymaj się :)
  6. wiem, że masz rację. naprawde się staram czasem nie dać się wyprowadzić z równowagi ale to bardzo trudne i.... wybucham. sama jestem na siebie zła za to. Będzie dobrze -musi. następnym razem jak się wścieknę to przysiądę sobie tu na forum i poczytam. to mnie uspokaja - w ten sposób oszczędzę sobie i reszcie nerwów. :)
  7. z tym dawaniem upustu emocjom to fakt. od razu lepiej się poczułam :) u mnie w rodzince jest troszkę inaczej. nie pamiętam żebym kiedyś usłyszała od rodziców że mnie kochają, czułości żadnych też nie pamiętam. ale mam to gdzieś. W pewnym momencie było mi to potrzebne i przeszkadzało mi że są tacy zimni, ale teraz już nie. Oni za wszelką cenę starają się omijać temat mojej choroby, nic nie robią żeby pomóc, tylko ciągle słyszę że się o mnie martwią. doprowadza mnie to do szału. co komu po ich martwieniu?? mam przez to jeszcze większe poczucie winy. ja nawet nie chcę od nich pomocy , wystarczy żeby nie przeszkadzali. to głównie ja sama uważam się w tym domu za wariatkę (chyba, nie wiem dokładnie bo u nas w domu się nie rozmawia - chyba że o pierdołach), bo jakimś dziwnym trafem zawsze ja nie mam racji i doprowadzam do awantury. Awantura jest zawsze kiedy zaczyna się rozmowa na jakiś powazny temat. Nie chcę żeby ktoś myślał że moja matka to jakiś potwór, ona jest strasznie naiwna i każdy kto chce może jej wleźć na łeb. moja mama chce żebym zawsze ustępowała w sytuacji konfliktowej (np. z moją siostrą i jej facetem - ale to długa historia, będąca przyczyną wszelkich spięć w mojej familii), ale ja w zyciu nie ustapię jeśli jestem przekonana że mam rację. Jej sie to nie podoba i jest jak jest. Własnie teraz nie rozmawiamy ze sobą. Zgodnie ze schematem sytuacja niedługo się ustabilizuje i zapanuje sztuczny spokój. Na szczęście rodzina mojego męża stoi za mną murem. pozdrawiam i dzięki za wysłuchanie
  8. skąd ja to znam?? mnie nikt nie chce ubezwłasnowolnić, ale cały czas patrzą na mnie jak na kompletną wariatkę. wszystko co powiem prędzej czy później zostanie użyte przeciwko mnie. zawsze uważają że przesadzam, że gadam bzdury itp. wiecznie nie mam racji. Pojęłam dlaczego tak skutecznie wmawiam sobie wszelkie psychozy. Cały czas jestem nie taka jak cała reszta ludzi w tym domu, więc coś jest ze mną bardzo nie tak. bo skoro oni są normalni a ja tak odstaje to nie ma innego wyjścia i muszę być kopnięta porządnie. to jest właśnie mój pierwszy post na tym forum. po miesiącu brania seroxatu sie odważyłam. Czytuję wasze wypowiedzi już bardzo długo, ale nie miałam odwagi sama się odezwać. Zdecydowałam się na to, bo właśnie znalazłam ten temat a dzisiaj rodzinka tak mnie wkurzyła, że mam ochotę sobie trzasnąć w łeb albo niech mnie zamkną w psychiatryku, bo to wszystko ponad moje siły. Mam dość, idę popłakać. Czarownico mam nadzieje że nie masz mi za złe że sie tak użalam w twoim temacie, ale nie chciałam zakładać nowego. Trzymaj sie jakoś. Pozdrawiam wszystkich! fajni z Was ludzie. Pa
×