Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
To może warto spróbować i poszukać?
-
Tak Masz piłeczkę/piłeczki do ping-ponga?
-
Kiedyś miałem, gdzieś mi się zawieruszyły Masz stół do ping-ponga?
-
A to nie
-
Niestety też nie Której zupy nie lubisz?
-
Moja matka powiedziała, że dla mnie idealna byłaby praca w bibliotece.
-
Zasrany SAP głównie + wszystko czego dotknie się Kyndryl
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
shadow_no odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
@Doktor Indor jeśli stresuje Cię wizyta gościa z gazowni do tego stopnia, że wolisz samemu zrobić uprawnienia, by nie musiał przychodzić, to wg mnie leki, które bierzesz nie działają tak jak powinny. Co jakiś czas żartuje sobie z tej wenli. Ale Ty nie widzisz, że coś z jej skutecznością w Twoim przypadku jest nie tak jak powinno? Tak się przyzwyczaiłeś, że działa chociaż trochę, że nie dostrzegasz, że są pigułki, które robią cyk i gościa z gazowni powitasz chlebem i solą -
Olejek.
-
Co wam pada? Ciekawe czy to samo co u nas.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
I u mnie bardzo mocno się odbiło. Ale chyba mam to już za sobą. Teraz podchodzę do siebie bardziej z troską, niż z wymaganiami. Nie na zasadzie „zrób to i ani k…wa mruknij” tylko opieki nad tą częścią mnie, która wtedy cierpi. U mnie gamechangerem był bus. Dzięki temu moje bezpieczne miejsce jest zawsze ze mną. Choć bez wenli samo wyjście z domu było problemem, a pojechanie gdzieś dalej to już w ogóle. Jak odstawiłem wenlę to doszło do tego, że przed każdym wyjściem z domu musiałem łykać xanax (ale wtedy jeszcze nie miałem busa), więc stwierdziłem że to nie ma sensu – syf milion razy gorszy i prosta droga do uzależnienia. A teraz… po prostu funkcjonuję. Są sytuacje triggerujące, szczególnie czekanie na kogoś, spotkania z ludźmi, bycie zamkniętym (szczególnie jak nie mam czasu żeby panikować, bo np. jestem gdzieś umówiony albo jadę z kotem do weta – chcę minimalizować jego czas bycia w transporterze), ale jest ich o rzędy wielkości mniej, niż było, zanim dostosowałem pod swoje problemy życie. No więc rzeczy tylko do paczkomatu, jeśli już kurier to ma zostawiać rzeczy pod drzwiami, itd. Zastanawiałem się, na przykład, czy nie zrobić sobie uprawnień gazowniczych, żeby samemu podbijać sobie przegląd gazowy. Bo czekanie na ziomka, który raz do roku przytknie urządzonko do zaworu i podbije przegląd (a to zawsze jest panika, poczucie ogromnego zagrożenia, choć racjonalnie wiem, że absolutnie nie ma do tego powodu – coś się przestawia w pustym indyczym łbie i tyle), versus zapłacenie paru stów i zrobienie uprawnień online… No kusi. Elektryczne zdałbym z palcem w dupie, tylko musiałbym sobie normy przypomnieć, ale ich nie potrzebuję, bo przeglądy są co 5 lat, a ja nie pracuję w zawodzie. Żeby te uprawnienia były bezterminowe to bym zrobił, ale tak to trzeba odnawiać co parę lat, z tego co wiem jest co parę lat egzamin (co zawsze w jakiś sposób stresuje), itd. Inna sprawa, że taki detektor gazów swoje kosztuje, nie wiem czy nie trzeba go co jakiś czas kalibrować, więc dla jednego dnia w roku to by się mogło zupełnie nie opłacić. Mam książki do gazownictwa, czekają na przeczytanie. Może przeczytam i wtedy zdecyduję. Byłby jeden stresor w roku mniej. No i kiedyś jeszcze wiązałem spore nadzieje z terapią. Bardzo długo się męczyłem, czekając na jakieś rezultaty. A rezultatów nie ma, nie było i nie będzie. Chyba po prostu łatwiej jest doić klienta z kasy niż uczciwie powiedzieć mu wprost: moim zdaniem pana przypadek jest beznadziejny i nieuleczalny, nie widzę możliwości poprawy. Bo taka jest prawda. Nie wszystko da się zmienić. Pewne rzeczy są w nas zapisane na zawsze i będą już do śmierci, i możemy albo z nimi walczyć (i przegrać), albo próbować się do nich dostosować i żyć pomimo nich. Smutne? Owszem. Sprawiedliwe? Ani trochę. Prawdziwe? Niestety. -
Jeszcze wrócę do tematu. Moim zdaniem stwierdzenie "umarł na {tu wstaw nazwę choroby psychicznej}" nie pasuje przy samobójstwie, ze względu na ten moment, w którym osoba chora podejmuje decyzję, że chce zakończyć swoje własne życie. Przy chorobach fizycznych nie ma tego momentu. Choroba psychiczna uśmierca Cię czy tego chcesz czy nie. A przy samobójstwie, to człowiek podejmuje taką decyzję. Mniej lub bardziej, ale jednak świadomą.
-
Trzymaj się Vercia. Jesteś super Osóbka, tyle przeszłaś, te złe dni miną. Muszą pójść w pizdziet Dla nas bardzo ważna jest równowaga i stabilizacja emocjonalna. Potrzebujemy spokoju, miłości, tulasów do bliskich, dobrej muzyki, książki, filmu… Jeśli chodzi o mnie to jak zwykle ambiwalencja gra pierwsze skrzypce. Również w tym temacie. Czyli z jednej strony ulga, spokój wewnętrzny, nadzieja…z drugiej lęk, samotność, poczucie beznadzieji… A Ty?
-
Czuje się wymęczony przez natłok pracy i ciągłe awarie :S Ale wieczorem będzie spotkanko firmowe więc może trochę ulży i zajmę głowę czymś innym
- Dzisiaj
-
Jakoś bez sensu.
-
Ja tak samo często poprawiam swoje posty.
-
Ludzi z pracy? Może buszek z mężem, jeśli pomaga
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
shadow_no odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
A w "mojej nerwicy" takie pogodzenie się z tym, że pewnych rzeczy nie mogę robić, odbiłoby się bardzo negatywne na poczuciu własnej wartości. Ja zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń ale nigdy nie przestanę podejmować kolejnych prób mimo, że wiele z nich kończy się porażką (czy bardziej - nowym doświadczeniem ). U mnie trigerrem jest po prostu... wyjście z bezpiecznego miejsca (dom, samochód, mieszkanie itp.). Więc duuuuuzo rzeczy, które są do załatwienia czy to towarzysko czy zawodowo powoduje nerwicową masakrę. Ale przestać próbować chociażby eksperymentować z lekami to byłoby jak wywieszenie białej flagi. Rzuć wenlę -
Na 99% pomogła by mi na moje stany, ale pewnie szybko bym się uzależnił. Jestem o tym przekonany. Poza tym boję się psychozy, obłędu, ciężkich stanów psychicznych.
-
Zablokowałeś ją i jej odpisujesz (czyli widzisz jej posty)? Tak, dlatego mnie jest ciężko gdzieś umieścić. Niektóre poglądy mam jak prawicowiec, inne jak lewicowiec (ale raczej nie prawak ani lewak). Ale więcej jak prawicowiec, tylko pojedyncze (np. dotyczące aborcji czy kościoła) bliższe tej lewej stronie (z którą absolutnie się nie utożsamiam). Może inaczej, jakby ktoś nazwał mnie prawicowcem to stwierdziłbym, że jest po prostu w błędzie. Jakby nazwał mnie lewicowcem to uznałbym, że próbuje mnie obrazić. Problem polega na tym, że poglądy występują w zestawach i jak się wyłamujesz z pakieciku, to tak średnio jest co z tobą zrobić. A każdy myślący człowiek w jakimś temacie wyłamie się z pakieciku. Chyba że ktoś nie myśli, a tożsamości szuka w przynależności politycznej, to wtedy nie. W ogóle obie strony próbują sobie zagarniać ludzi z cechami, które nie mają nic wspólnego z polityką. Np. spróbuj być gejem albo transem który nie wyznaje jednocześnie lewicowych poglądów i nie utożsamia się z ruchem LGBT. W mózgach wielu osób zrobi się wtedy zwarcie. A już w ogóle jak jesteś detransem i otwarcie opowiadasz o swojej detranzycji i o tym, jaką krzywdę ci zrobiono. Bo nie pasujesz do narracji. Dobrze, jeden priv Cośtam sobie wyjaśniliśmy, ale czy to znaczy, że mam ukrywać historyczny fakt otrzymania od ciebie niekulturalnego i nie na miejscu priva? To nie ta choroba niestety Szczerze – nie pamiętam, bo tu są ciągle burze i ciągle komuś coś się nie podoba (i to chyba normalne, inaczej nie byłoby o czym rozmawiać), i musiałbym się cofnąć żeby przypomnieć sobie, o co wtedy chodziło. Ale to nie ma znaczenia. Żaden uraz, nie nadinterpretowuj.
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Ten dylemat akurat da się rozwiązać… Napisy pomińcie, taki znalazłem. A z resztą tego co napisałeś zgadzam się w 100%. -
Nieco stabilniej.
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
shadow_no odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Nieeeeee. W żaden sposób nie można usprawiedliwiać takiego postępowania. Najbogatszy człowiek na świecie nie różni się od najbiedniejszego w tym aspekcie, że oboje posiadają "coś" a ktoś inny chce im to coś zabrać i rozdać innym. @Doktor Indor uargumentował to dobrze i zgadzam się w pełni. Janosikowanie nie jest szlachetne nic a nic. Równie dobrze możnaby powiedzieć, że w dylemacie kolejki (kojarzycie ten eksperyment myślowy z wagonikiem i zwrotnicą) zawsze lepiej ratować więcej osób. Dla mnie to jest absurdalne
-
Najpopularniejsze