Witam,
Ostatnio wyszły na wierzch moje lęki z dzieciństwa, lęk przed tym, że nie potrafię ogarnąć jak to wszystko ma działać. Nawet jeśli jest Bóg, to skąd się ten Bóg wziął i w ogóle od kiedy jest, a skoro go kiedyś nie było, to co było przedtem niby. Wiecie, o co mi chodzi.
I teraz mam pytanie - czy takie myślenie może być PRZYCZYNĄ mojej depresji, czy może jej EFEKTEM, SKUTKIEM?
Nie wiem, czy mam się wyciszać i hamować te myśli (co raczej chyba tak naprawdę na dłuższą metę do niczego nie prowadzi), czy może poddać się tym myślom i emocjom (tak mi się wydaje, że jest prawidłowo) - i po prostu przelać je na kogoś, zwierzyć się z nich. Tylko, że tak się delikatnie spytam, niby ku**a komu?
Bardzo proszę odpowiedzcie mi co o tym sądzicie, mile widziana każda odpowiedź... Bardzo mi to jest potrzebne... Pozdrawiam!