O namiotowym i o kompulsywnym oblesnym nartęcie Dariuszu z cyckami chwalącym się "pouszczeniem w nachy". Ja nie mam za grosz szacunku do ludzi, którzy są w stanie "zakolegowac" się z największa kanalia byle mieć jakąś korzyść z tej "znajomosci".
Tak jak przewidywałam, na pokładzie został team qweta oraz fiflak i spaślak, a szefowa gangu była w siódmym niebie ze ma takich przydatnych kolegów, bo jeden z nich rzekomo doprowadził do twojego odejscia.