U mnie dziś mija dokładnie 10 tygodni od pierwszej dawki. 2 tygodnie temu zwiększyłem do 40 mg z 20 mg. Póki co, totalnie 0 efektu oprócz leciutkiego spłycenia emocji. Lęki, napięcie dokładnie takie samo.
Czekam 2 kolejne tygodnie (na redditach piszą żeby poczekać 12 tygodni) i jeśli nagle cudownie nie zaskoczy to czas coś zmienić. Myślę o esci, paro albo o wenflaksynie (mam w domu całe opakowanie 37.5, zjadłem 2 dni i wystraszyłem się uboków). Od ok. 20 lat cierpię na GAD, nerwica lękowa, somaty i ciągłe napięcie, lekka fobia społeczna. No typowy nerwus bez grama depresji ma ktoś jakiś pomysł?