Nie liczą ci? Np. dr Indiegogo spędziłeś dziś 48 min na wolnym wybiegu. Siedziałeś o 16:12 przy stoliku ogrodowym. Wystarczy, wracasz do chowu klatkowego.
To musi być dziwne. W nic nie wierzyć. Co wtedy człowiek w sercu nosi. Nicość.
No ale przynajmniej nikt nie podglądał twojego wypierzonego kupra. Nie robił z tobą różnych taśm i nagrań, podkładając głos Krystyny Czubówny.
Haha, jednak raczej nie przelicytowałbyś mojego przypadku.
To jest story na książkę i film.
Bardzo świńskie klimaty.
Jeśli nie modlileś się o koniec to życie ci nie dało do wiwatu, czy też ludzie.
To chyba ci nikt nie napsuł krwi przez ponad dekadę...
Nie chodzi o wyżycie, a o zrobienie drugiej stronie tego samego - żeby poczuła na własnej skórze jak to fajnie jest, gdy to samo wraca do dawcy.
Jakie przepraszam, bicz plis.
Oko za oko, ząb za ząb. Jeśli ktoś mi robi określone niefajne rzeczy to chce dla tej osoby tego samego. Jeśli ktoś mnie niszczy to ja chcę to samo zrobić drugiej osobie.
Dla mnie tylko zasada "oko za oko..." jest logiczna.
Uwierz mi, sa na świecie takie rachunki krzywd i strat, których żadna sprawiedliwość już nie pokryje. Uważam że zemsta jak najbardziej, gdy inne środki zawodzą. Gdy już się dojdzie do extremum wytrzymałości czy tej borderland. Lincz, samosąd. Czasem tyle zostaje.
Ubolewam niezmiennie. Jedni podczas manii obsry.waja, inni to sprzątają. Czyściciele..kamienic
Niewinni jak ci co za kratami siedzą.
Może, kto wie. Może ty to jakiś purpurat, który porzucił szaty. Sądząc po zamiłowaniu do indyczych kolorków.