Ja wczoraj 5 km. Mąż został z córeczką i mówi do mnie: "Masz półtorej godziny na bieganie. Wyszalej się". W drugiej połowie biegu dokuczała mi trochę łąkotka i tylne więzadło (w tym kolanie, co jest po operacji), ale nie było źle. Muszę zaznaczyć, że ja tylko truchtam w tempie marszu, z nadwagą i po kontuzjach nie jestem w stanie szybko biegać. Dzisiaj piekły mnie łydki, więc się porozciągałam i porolowałam.