ja pamiętam komunę jako przedszkolę,piątek z Pankracym,5-10-15,2 ,pochody pierwszomajowe,babcie,dziadki których już niema od dziesięcioleci i przez mgłę kartki żywnościwe,saturatory,autosyfony,pralki typu Frania.z opowiadań słyszałem że prace wybierał sam pracownik a nie jak dzisiaj pracownik musi zostać wybrany.a prace to było podobno śmieszne.głównie PGR.kto nie chciał do PGRu to szedł do lasu.kto nie chciał rąbać drewna ten zbierał szyszki albo żywicował.mieszkanie dostawało sie od państwa wzamian za pracę i nie trzeba było ich kupować po bajońskich sumach.stąd na wsiach tylu gównozjadów którzy zwykle nie chcę sprzedawać swoich mieszkań