To może ja opowiem swoją wtopę. Oczywiście byłem dzieckiem.
Miejsce akcji. Wiejskie wesele w remizie
Oczywiście mama musiała ubrać ładnie synka więc zrobiła w to najgorszy możliwy sposób, czyli na biało! Genialny pomysł!
W trakcie wesela zachciało mi się na dwójkę. Kibel zajęty w budynku więc udałem się do pobliskiego wychodka do którego i tak kolejka była.
Czekam i oczy mi zaczynają pękać, pot po czole leci ale daje radę.
W końcu udało mi się dopchać do drzwi, zsuwam spodnie i się okazuje, że za mały jestem żeby sięgnąć do dziury.
Próby zakończyły się niepowodzeniem.
Finał był taki, że przefarbowałam spodnie z białych na brązowe.
Tak to się dla mnie wesele skończyło.
Najgorzej było wyjść i się pokazać ludziom.
No ale cóż było robić