Skitu
Użytkownik-
Postów
45 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Skitu
-
Ja tak mam i widzę, że po latach brania paro, to nie jest już to samo. Brak mi tej pewności siebie i tego wewnętrznego spokoju. Chyba, że po prostu, moje zaburzenie się pogłębia i lek już nie radzi sobie z tym. Po dwu letniej przerwie od paro, wróciłem do niego i faktycznie dluuuuugo się wkręca i jest bardzo niestabilnie. Od pierwszej dawki minął już rok, a ja nadal mam gorsze dni, lekki niepokój, poddenerwowanie, choć już nie tak jak przez pierwsze pół roku. Modlę się tylko, by paroksetyna dała rady, aż do mojej emerytury
-
Biegunki nigdy nie miałem po paroksetynie, tylko jak już wspominałem, mam okrutne gazy. Możliwe, że masz wrażliwe jelita, co do tych substancji i tak się dzieje. Są suplementy diety, które w tym zakresie pomagają. A co do odstawienia, to faktycznie, jest koszmar. W moim przypadku, dla mnie najgorsze były "prądy" które są nieprzyjemne. W przyszłości jak będę chciał to odstawic - w co wątpię - to będę to robić baaaardzo powoli.
-
Całkowity brak, tak że muszę się jakoś z tym chyba pogodzić. Nie ukrywam, że to trudne bo mam dopiero 36 lat. Cholernie uspokaja (osobiście lubię ten spokój) i z czasem mogłem spać 24/7...ale poprosiłem swojego lekarza o dodanie małej dawki bupropionu, który to niweluje. Z innych skutków ubocznych, to tragiczna potliwość i problemy z gazami ( duża częstotliwość ). No i jakoś to życie leci. Cholernie ciężko jest, ale idzie wytrzymać.
-
Na moje szczęście, moja druga połówka nie miała z tym problemu. Wie, że jestem chory i biorę leki. Jest tylko ten cholerny problem z baaaardzo obniżonym libido po paro. Dobija mnie to... Z pracą to trzymam się tylko tu w Polsce. Za granicę to nawet nie próbuje. Z pamiętaniem o lekach, to mam takie pudełeczko z szufladkami, które są podzielone na dni. Rano wstaje, biorę i z głowy Akurat lekarz zwiększył mi dwa tygodnie temu z 40mg na 50mg dawkę. Sądziłem, że nic nie odczuje że skutków ubocznych ale jednak się myliłem. Pojawiły się mdłości, nasiliły się natrętne myśli, drażliwość, lęki. A to tylko pół tabletki więcej ... Pomimo tych nieprzyjemnych uboków, to wolę iść do pracy i skupić się na pracy. Moja pracy nie jest jakoś specjalnie nie niebezpieczna, więc ani mi ani nikomu innemu nic przeze mnie się niestanie.
-
Widzę że Twój problem jest do przepracowania, choć jest to bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Ja mam porąbana osobowość. Nerwica lękowa uogólniona z depresją umiarkowaną, przerodziła się w taki lęk i dołek, że nie poznawałem własnych dzieci... Przestalem jeść, spać nie było ze mną kontaktu i przez ostatni tydzień (przed trafieniem do szpitala) myśli "S" były tak silne, że...Jezu, niechce tego pamiętać i po raz kolejny przeżywać. Jeśli masz możliwość jak najszybszą konsultacje ze swoim lekarzem, to to zrób. Może coś poradzi na te objawy odstawienia. Aha, tylko nie wiem czy to co się ze mną działo, to było spowodowane odstawienia leku, czy po prostu choroba uderzyła mnie z kilkukrotna siła. Trudno mi powiedzieć.
-
Ja tak miałem na samym początku. Mogłem góry przenosić. Pamiętam jak lekarz pytał się mnie czy czuje się na 100% czy na 120%, bo jak na 120% to trzeba zmniejszyć dawkę. Niestety w tedy nie wiedziałem o co mu chodzi i tej dawki nie zmniejszyłem. Oczywiście ja nic nie doradzam, tylko mówi ze swojego przykładu.
-
Jeśli ten lęk wolno płynący jest na tyle znośny, bez leków i jesteś w stanie funkcjonować to na twoim miejscu bym szukał pomocy w mniej uciążliwy sposób. Może psychoterapia. Wiem, że na efekty długo się czeka ale są przynajmniej permanentne. A po lekach niestety nie...sam się już przekonałem i z perspektywy czasu wydaje mi się, że jeszcze sobie zaszkodzilem, biorąc tylko leki.
-
Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?
Skitu odpowiedział(a) na pikpokis temat w Nerwica natręctw
Mam tak samo... Mijaja już dwa lata i jest mi cholernie z tym ciężko. Mimo to wierzę w to, że to cholerna nerwica i to ona próbuje wszystko zniszczyć.